"Come From Away" M!Stage
“Come From Away” M!STAGE
Premiera: 11 września 2026
Muzyka, libretto i teksty piosenek: Irene Sankoff i David Hein
Reżyseria: Antoniusz Dietzius
Tłumaczenie: Daniel Wyszogrodzki
Choreografia: Santiago Bello
Scenografia i rekwizyty: Antoniusz Dietzius, Marek Matysiak, Kuba Styperek
Kostiumy: Dorota Sabak-Ciołkosz
Reżyseria światła: Krzysztof Gantner i Michał Piskorski
Występują: Ola Bieńkowska / Monika Mariotti, Anita Steciuk / Brygida Turowska, Basia Melzer / Anna Sztejner, Anna Gigiel / Joanna Węgrzynowska, Sabina Karwala / Kasia Kwiatkowska, Kasia Kanabus / Karolina Piwosz, Wojciech Dmochowski / Przemysław Glapiński, Juliusz Godzina / Paweł Mielewczyk, Jakub Piprowski / Łukasz Talik, Krzysztof Bartłomiejczyk / Wojciech Socha, Albert Osik / Grzegorz Pierczyński, Mateusz Feliński / Karol Osentowski
Tekst pisany na podstawie spektaklu z 10 września 2026
oOo
Triumf człowieczeństwa
Są takie tematy, które wydają się zbyt odległe, by przyjąć się na naszym rynku. Historie, sprzed wielu lat, dziejące się po drugiej stronie świata, które mogą nie zainteresować widza w dzisiejszej Polsce. “Come From Away” do nich nie należy, co dobitnie pokazuje polska prapremiera tego tytułu w reżyserii Antoniusza Dietziusa.
11 września 2001 roku cały świat z przerażeniem patrzył na tragedię rozgrywającą się w Nowym Jorku. Tymczasem mieszkańcy maleńkiego miasteczka Gander szykowali się właśnie do nie byle jakiego wyzwania: przyjęcia do siebie podróżnych z 38 samolotów z całego świata, które przekierowano na pobliskie lotnisko.
Musical powstał na podstawie wywiadów z ludźmi, którzy uczestniczyli w tych wydarzeniach: mieszkańcami Gander, podróżnymi i załogami samolotów. Spektakl perfekcyjnie wyważa humor i powagę, bardzo realistycznie opowiadając o konsekwencjach zamachów przez pryzmat tego jak wpłynęły na społeczeństwo. A to wszystko ilustruje przepiękna ścieżka dźwiękowa pełna zarówno melancholijnych, jak i energicznych utworów.
“Come From Away” skupia się przy tym na indywidualnych historiach, dzięki czemu na scenie oglądamy nie obiekty statystyczne, lecz ludzi z krwi i kości. Pochyla się też nad tym jak tak traumatyczne wydarzenia wpływają na relacje międzyludzkie. W ten sposób powstaje ciepła historia o ludzkiej solidarności i empatii, która choć nie potrafi wyleczyć traum, pozwala odetchnąć i daje nadzieję na przyszłość.
Największą gwiazdą spektaklu jest bezapelacyjnie Barbara Melzer jako charyzmatyczna pilotka Beverley. Każda kolejna scena to w jej wykonaniu walka bohaterki o zachowanie opanowania w tak przerażające sytuacji, a piosenka solowa “Niebo i ja” stanowi popis aktorski godny nagród branżowych. Melzer przechodzi w niej przez pełną gamę emocji, od fascynacji, przez bezbrzeżną radość, frustrację, dumę, aż po smutek. Jednocześnie brawurowo wciela się też w inną postać, Annette, całkowicie zmieniając głos i manieryzm.
Przemysław Glapiński budzi respekt jako Claude, burmistrz Gander, roztaczając dookoła siebie aurę autorytetu. Bardzo realistycznie oddaje też narastające zmęczenie swojego bohatera, a także jego frustrację. Z kolei w scenie przedstawiania burmistrzów okolicznych miejscowości udowadnia, że wystarczy mu mimika i postawa, by wcielić się w cztery zupełnie inne postaci na przestrzeni kilkadziesiąt sekund. Natomiast w scenie barowej po raz kolejny udowadnia, że w komedii czuje się jak ryba w wodzie, choć chwilę wcześniej poruszał jako zwierzający się rabinowi senior.
Łukasz Talik gra Kevina J. jako człowieka, który pod maską gniewu czy marudzeniem ukrywa rozpaczliwie chęć powrotu do domu. Z kolei jako Ali jest dostojny, ciepły i pomocny, co sprawia, że widza tym mocniej uderza to jak traktują go inne postaci. W kluczowej scenie przeszukania rozpacz na jego twarzy staje się symbolem zmian w społeczeństwie, które poszukiwało winowajców pośród własnych obywateli.
Diane Joanny Węgrzynowskiej to kobieta po przejściach, która próbuje nawet w tak paskudnej sytuacji próbuje znaleźć coś pozytywnego. W interakcjach z Nickiem jest niepewna, niczym młoda dziewczyna, zakochująca się po raz pierwszy, a przy tym po prostu czarująca. Natomiast jej świetny wokal i bardzo dobra dynamika ze scenicznym partnerem sprawiają, że ich duet wypada wspaniale.
Wcielając się w Nicka Krzysztof Bartłomiejczyk podkreśla jego angielski temperament, jednocześnie ze sceny na scenę pokazując jak jego postać otwiera się przed Diane i coraz lepiej czuje się w Gander. Szczególnie chwyta za serce, gdy na jego twarzy odbija się zrozumienie własnej samotności.
Paweł Mielewczyk jako Kevin T. wypada niezwykle charyzmatycznie, budując postać człowieka, który idealnie wpasowuje się w atmosferę miasteczka. Jest otwarty i bardzo ekspresyjny. Wspaniale oddaje też zagubienie kierowcy autobusu i jego desperację, by porozumieć się z pasażerami.
Ola Bieńkowska jako Beulah łączy troskę i ciepło ze stanowczością, która umożliwia jej postaci przejęcie dowodzenia. Ale również i jej postać ma chwile załamania, gdy sytuacja ją przerasta, a Bieńkowska oddaje to bardzo realistycznie.
Mateusz Feliński wnosi w swoją rolę niepowtarzalną młodzieńczą energię, dobrze odgrywając nieufność Boba, kontrastującą z otwartością miejscowych. Sprawnie zaznacza też zachodzące w jego postaci zmiany.
Kasia Kanabus wspaniale oddaje nerwową energię młodej dziennikarki Janice, a również zachodzącą w niej przemianę, widoczną szczególnie jeśli porówna się jej pierwsze i ostatnie wejście do kawiarni.
Brygida Turowska porusza jako Hannah, kobieta, która wyczekuje przy telefonie na wiadomość od syna. Jej przepełniony niepewnością, łamiący się głos pozostanie ze mną na długo.
Sabina Karwala nadaje Bonnie godną podziwu determinację i pewność siebie, nie zapominając przy tym by pokazać jej łagodniejszej strony, a także troski o wszystkie ofiary awaryjnego lądowania.
Natomiast Albert Osik bawi jako znający hiszpański wuefista i idealnie wpasowuje się w atmosferę jako nieco nerwowy policjant Oz.
Choreografia Santiago Bello stawia przed aktorami nie byle jakie wyzwanie. Szybka, energiczna i wymagająca całkowitego zgrania, podkreśla motyw wspólnoty przewijający się w spektaklu. Wielokrotnie tylko dzięki idealnej synchronizacji aktorzy mogą osiągnąć zamierzony efekt, czyli chociażby pokazanie ruch samolotu.
Choć niektóre segmenty wydają się nieco zbyt dosłowne, obrazowo pokazując wydarzenia gestami postaci, zachwycają niezwykle skomplikowane sceny zbiorowe bazujące na tańcach ludowych, a miarowe tupanie nie tylko pasuje do muzyki, ale i przywodzi na myśl łomotanie zdenerwowanego serca.
Na pierwszy rzut oka scenografia może się wydawać aż nazbyt prosta. Im jednak bardziej się przyglądamy, tym ciekawiej przedstawia się przywodząca na myśl okno kokpitu kopuła z prostokątnych planszy, na których wymalowano mapę świata, przypominając z ilu stron przybyli do Gander podróżni. Plansze, oprócz obramowania z ledów, które okazuje się kluczowe w oprawie świetlnej spektaklu, z powodzeniem grają też w spektaklu liczne role, raz po raz zaskakując widza.
Równie wielofunkcyjne okazują się krzesła, które zależnie od ustawienia mogą pełnić rolę samolotu, ale i górskiego krajobrazu. Dobrze wykorzystano także obrotową scenę, która pozwala pokazać ruch i postawić każdego aktora w centrum wydarzeń, zależnie od potrzeb. Efektem jest elegancka, minimalistyczna, ale intrygująca scenografia, która pozwala na natychmiastowe zmiany lokalizacji.
Scenografię uzupełnia mistrzowsko rozplanowane przez Krzysztofa Gantnera i Michała Piskorskiego oświetlenie, perfekcyjnie wykorzystujące zarówno reflektory, jak i wbudowane w kopułę ledy, które współgrają ze sobą podkreślając emocjonalność każdej sceny. Warto wspomnieć też o umiejętnym graniu światłem i cieniem, dzięki któremu można nakierować uwagę widza na odpowiednią postać.
Dorocie Sabak-Ciołkosz udało się w taki sposób zaprojektować kostiumy, by wystarczyło zdjąć lub założyć jeden element garderoby, by aktor wcielił się w zupełnie inną rolę. Z pomocą przyszła ta sama umowność, o której pisałam już w kontekście scenografii, a zmiany te przeprowadzono tak sprawnie, że widz bez trudu rozpozna kto jest kim, niezależnie od sceny.
Kostiumy są realistyczne i lekko stylizowane na początki XXI wieku, choć równie dobrze mogą zostać uznane za ponadczasowe. To dobry pomysł, bo choć oglądamy na scenie wydarzenia bardzo wyraźnie umiejscowione w czasie, emocje i przesłanie spektaklu pozostają uniwersalne. Warto też wspomnieć o zróżnicowaniu kostiumów: każda z postaci ma swój rozpoznawalny styl, który odróżnia ją od pozostałych bohaterów i odzwierciedla jej charakter czy pozycję społeczną. Choć trzeba przyznać, że wszystkie są utrzymane w standardach kultury zachodu, a zarazem bardzo klasyczne i zbliżone do wersji oryginalnej.
Dużą zaletą spektaklu jest również przygotowane przez Daniela Wyszogrodzkiego tłumaczenie. Przekład brzmi wyśmienicie i idealnie pasuje do muzyki, sprawnie przenosząc na nasz grunt nie tylko znaczenie oryginału, ale i wywoływane przez niego emocje. Szkoda tylko, że problemy techniczne obecne na pokazie przedpremierowym nie pozwalały w pełni cieszyć się tą mistrzowsko wykonaną pracą.
Tłumacz zadbał również o utrzymanie kluczowych dla fabuły wtrąceń w językach innych niż angielski. Niestety pominął słyszalne w oryginale dialekty i akcenty, nie jest to jednak zaskoczenie. Oddanie ich w języku polskim byłoby po prostu niewykonalne. Kontrowersje może jednak budzić zastosowanie elementów slangu, który jednak nie tylko pasuje do czasu akcji, ale i pojawia się głównie w ustach najmłodszych postaci.
“Come From Away” to niezwykle poruszający spektakl, który z ogromną wrażliwością porusza temat traumatycznych wydarzeń z 11 września 2001 roku. Wrażenie wzmacnia misterna, ocierająca się o perfekcję realizacja i wybitne kreacje aktorskie. Całość wyznacza bardzo wysoką poprzeczkę wszystkim tytułom premierującym w tym sezonie.
Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.
oOo
Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych spektakli znajdziesz tutaj.
Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.
A może masz ochotę postawić mi kawę?






Komentarze
Prześlij komentarz