“Lalka ’89. Kapitalistyczna komedia romantyczna” Teatr Rampa

“Lalka ’89. Kapitalistyczna komedia romantyczna” Teatr Rampa

Premiera: 6 czerwca 2026

Reżyseria: Michał Walczak

Scenariusz: Michał Walczak, Max Łubieński

Muzyka: Wiktor Stokowski

Scenografia i kostiumy: Kamila Bukańska

Choreografia: Alisa Makarenko, Mariusz Lubawy

Reżyseria świateł: Alina Dołżikowa

Projekcje: Piotr Zaczek

Efekty iluzjonistyczne, pirotechniczne i kaskaderskie: Wojtek Rotowski

Występują: Kamila Boruta-Marszałek, Marcin Januszkiewicz, Klementyna Lamort de Gail, Agata Łabno, Dominika Łakomska, Agnieszka Makowska, Konrad Marszałek, Julian Mere, Anna Mierzwa, Piotr Napierała, Karol Osentowski, Wojciech Rotowski

Tekst pisany na podstawie spektaklu z 11 czerwca 2026

oOo 

Co za dużo, to niezdrowo

Rok 2026 powoli zmienia się w rok “Lalki”. We wrześniu powieść Prusa dwukrotnie zagości na ekranach kin i telewizorów, a już teraz w samej Warszawie można oglądać dwie sceniczne adaptacje książki, która tylu z nas sfrustrowała w szkole. Jak prezentuje się wersja Teatru Rampa?

Ponad 150 lat po feralnym rozstaniu z Izabelą Łęcką (Agata Łabno) Stanisław Wokulski (Piotr Napierała) wciąż kroczy po ziemi, szukając partnerki, która uratuje go od przeklętego, wampirzego żywota. Czy będzie to młoda studentka Marzena (Klementyna Lamort de Gail)? I czy Apostasia (Agata Łabno) zda maturę?

Największą zaletą spektaklu jest niewątpliwie Agata Łabno w roli Izabeli. Jej Łęcka to personifikacja dumy, wyższości i gracji. Łabno nie tylko gra ją niezwykle przekonywująco, ale jeszcze świetnie się rusza i brzmi naprawdę wspaniale. Natomiast we wszystkich wspólnych scenach z grającym Wokulskiego Piotrem Napierałą czuje się pulsujące między nimi elektryzujące napięcie, które może nie pasowałoby do wiernej adaptacji “Lalki”, ale w tym spektaklu sprawdza się wyśmienicie. Łabno brawurowo wciela się też w przebojową Apostasię.

Piotr Napierała nie tylko sprawnie parodiuje znanego polityka, ale i całkiem nieźle oddaje na scenie archetyp typowego wampira z romansu. Jego Wokulski jest odpowiednio przerysowany i dramatyczny, uderzająco przypominając byronowskich kochanków. Najbardziej jednak chwiali mu się całkowita zmiana manieryzmu i modulacja głosu zależnie od roli. Brzmi też wspaniale niezależnie od wymogów utworu.

Również Klementyna Lamort de Gail w roli młodej Marzeny celowo przywodzi na myśl mdłe bohaterki romansów paranormalnych, które tak rozpowszechniły się na fali “Zmierzchu”. Jednak jej mroczna stylistyka i realistycznie oddana siła odkrywają przed widzem ukryte wnętrze bohaterki.

Jasnym punktem spektaklu jest również Karol Osentowski, który przekonywująco wciela się w komediowo przerysowaną rolę oślizgłego tchórza i kobieciarza takiego jak Rafał. W pełni zachwyca jednak dopiero jako diabolicznie charyzmatyczny Starski.

Kamila Boruta-Marszałek świetnie radzi sobie z dwiema drastycznie różnymi rolami: nowoczesną, dynamiczną Sandrą i bierną panią Stawską. Natomiast Agnieszka Makowska jako dorosła Marzena po raz kolejny wciela się w charakterną nauczycielkę, udowadniając, że nikt nie poradzi sobie z tą rolą lepiej od niej.

W “Lalce ‘89” z powieści Prusa nie zostało zbyt wiele z wyjątkiem imion postaci i podstawowego zarysu fabuły. Pojawia się w niej po prawdzie Wokulski, bogaty, inteligentny człowiek, śmiertelnie zakochany w wysoko urodzonej Łęckiej. Jednak zarówno charakter samego Stanisława jak i szczegóły relacji pary zostały drastycznie zmienione, a wampiryzm Wokulskiego to tylko czubek góry lodowej. Najgorsze jest jednak to, że gdzieś w nadmiarze wątków, spektakl gubi nie tylko wydarzenia z książki, ale i jej przesłanie.

Częściowo odpowiada za to nadmiar wątków przewijających się w sztuce. Mamy więc produkcję nowej adaptacji “Lalki”, podczas której postaci literackie przejmują kontrolę nad bohaterami. Mamy wątek maturzystki Apostazji i jej nauczycielek. Mamy opowieść Marzeny o jej młodości, a także relacjach z Rafałem i Wokulskim. Mamy walkę z wampirami. I oczywiście Stanisława i Izabelę orbitujących dookoła siebie na przestrzeni wieków. Natomiast w finale spektaklu pojawia się jeszcze całkowicie szalony zwrot akcji, którym twórcy nieudolnie próbują wrócić do tekstu źródłowego.

Zamknięcie tych wszystkich wątków w dwugodzinnym spektaklu jest właściwie niewykonalne, nic więc dziwnego, że scenę szybko ogarnia chaos, a wszelkie próby zrozumienia tego co się dzieje i co ważniejsze, dlaczego te konkretne wydarzenia mają miejsce, kończą się niepowodzeniem. Spektakl roi się również od niepotrzebnych udziwnień, które tylko jeszcze bardziej komplikują całą sztukę.

Co gorsza “Lalka ‘89” wielokrotnie nie tylko wypacza wydarzenia z książki Bolesława Prusa, ale i całkowicie przeczy ujętym w niej motywom. Bo o ile zastosowanie wampiryzmu jako alegorii wykorzystywania innych ludzi to niezły (choć niezbyt nowatorski) pomysł, to żadna postać literacka nie pasuje do niego gorzej niż słynny filantrop Stanisław Wokulski.

Nie pomaga również fakt, że wątek ten bezpośrednio łączy się z historią Marzeny, która choć całkiem nieźle parodiuje romanse paranormalne, nijak się ma do głównego przesłania. W ten sposób twórcy próbują zaproponować widzowi inteligentny komentarz na temat kapitalizmu, ale gubią go w odmętach tandetnej historii miłosnej z nastolatką w roli głównej, mocno osadzonej na warszawskim Targówku.

Twórcy zmieniają również całą dynamikę między Izabelą, a Wokulskim. W ich wersji parę łączy wzajemne przyciąganie, od którego scena aż iskrzy, a ich relacja, choć niewątpliwie toksyczna, jest z całą pewnością obopólna. Co ciekawe, mimo braku zgodności z tekstem źródłowym, ten wątek jest jednocześnie jednym z najlepszych w spektaklu, głównie dzięki niesamowitej chemii między aktorami.

Jak podkreślałam już w wielu recenzjach, humor to niezwykle subiektywna sprawa. Na spektaklu, który oglądałam większość widowni bawiła się wyśmienicie, mnie jednak “Lalka ‘89” raczej pod tym kątem zmęczyła. Spektakl roi się przestarzałych i mniej lub bardziej widocznych odniesień do polskiej polityki, często w oczywisty sposób wyśmiewając znanych polityków najwyższego szczebla. Dostaje się też obecnemu społeczeństwu i choć zwykle doceniam ciekawą meta krytykę, tym razem byłam zaskoczona okrucieństwem tego, co twórcy uważają za humor. Co gorsza, te żarty i nawiązania wydają się nie tylko zbyt osobiste, ale i aż nazbyt oczywiste, upodabniając “Lalkę ‘89” do kabaretu niskich lotów.

Całkiem nieźle brzmi natomiast muzyka Wiktora Stokowskiego, która bardzo dobrze pokazuje przemijanie epok. Szczególnie sprawnie pokazują je utwory Wokulskiego. Szkoda tylko, że żadna z piosenek nie zostaje ze słuchaczem na długo, a i ich teksty nie zapadają w pamięć.

Niestety niewiele ma do zaproponowania również choreografia autorstwa Alisy Makarenko i Mariusza Lubawy, która sprawia wrażenie nazbyt prostej i pozbawionej głębszej myśli.

O wiele lepiej prezentują się elementy iluzjonistyczne, które potrafią zarówno zaskoczyć jak i zachwycić, częściowo dzięki umiejętnościom artysty, Wojciecha Rotowskiego, a częściowo dzięki dobrze w tym przypadku użytemu oświetleniu Aliny Dołżikowej.

Za scenografię spektaklu odpowiada Kamila Bukańska i szybko staje się oczywiste, że za punkt wyjścia wybrała sobie motyw manekinów, przywodzących na myśl nie tylko tytuł, ale i sklep Wokulskiego czy posąg Apollina, który przewija się przez książkę. Niestety, ich zastosowanie budzi głównie konsternację, nie wywołując przy tym głębszych refleksji. Scenografka ciekawie gra natomiast czernią, choć efekt psują nieco projekcje.

Te zaprojektował Piotr Zaczek i muszę przyznać, że w niektórych scenach pomagają znaleźć jakiś sens we wszechobecnym chaosie. Naśladując kroniki filmowe, sprawnie ustają czas i miejsce akcji na Polskę, rok 1989. Niestety, w spektaklu pojawiają się też filmiki z granym przez Piotra Napierałę bohaterem, które niby pasują do konwencji, ale jednocześnie szatkują fabułę na niepotrzebne kawałki. Co gorsza projekcje wypadają słabo ze strony technicznej. Zbyt jasne oświetlenie sprawia, że z niektórych miejsc na widowni ledwo da się je zobaczyć. Podobnie wyświetlanie ich na scenografii nie prezentuje się zbyt fortunnie.

Bukańska odpowiada również za kostiumy i trzeba przyznać, że udało jej się sprawnie rozgraniczyć, z której osi czasowej pochodzą poszczególne postaci, nawet jeśli gra je jeden aktor. Nie można im także odmówić różnorodności i kreatywności. Tu również przewija się motyw manekinów, których odcięte ręce i nogi, przytwierdzone do kończyn aktorów, sprawiają dość groteskowe wrażenie.

Niestety sposób na natychmiastowe przemienieni postaci z czasów obecnych w XIX wiecznego bohatera poprzez przewiązanie w pasie kawałka materiału na kształt nieco dłuższej spódnicy, wydaje się dość leniwy. Co gorsza, wszystkie stroje prezentują się niezbyt widowiskowo.

Wyjątek od tej reguły stanowią Łęcka i Wokulski, noszący kostiumy ciekawie inspirowane modą epoki, a jednocześnie wspaniale zgrane kolorystycznie. Czerń i czerwień przeplatają się w ich strojach, przywołując skojarzenia z yin i yang i podkreślając (niezbyt pasujące do powieści Prusa) braterstwo ich dusz. Suknia Izabeli wygląda przy tym wręcz obłędnie.

“Lalka ‘89” to nieudana próba wykorzystania tekstu Prusa do przekazania widzowi refleksji na temat dzisiejszego świata. Niestety, starając się chwycić za ogon stanowczo za dużo srok, twórcy nie dają rady złapać ani jednej i prezentują widzowi chaotyczny miszmasz coraz bardziej szalonych wątków, okraszony humorem rodem z kiepskiego kabaretu.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych spektakli znajdziesz tutaj

Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.

A może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Popularne posty