“Zaklęci” Vicky Jenson

“Zaklęci” Vicky Jenson

Tytuł oryginału: Spellbound

Reżyseria: Vicky Jenson

Scenariusz: Lauren Hynek, Elizabeth Martin, Julia Miranda

Pomysł: Vicky Jenson, Lauren Hynek, Elizabeth Martin

Zdjęcia: Todd Heapy 

Światła: Miguel Pablos Contreras

Montaż: Susan Fitzer

Muzyka: Alan Menken

Teksty piosenek: Glenn  Slater

Występują: Rachel Zegler, John Lithgow, Jenifer Lewis, Tituss Burgess, Nathan Lane, Javier Bardem, Nicole Kidman i inni

Dialogi: Kuba Wecsile

Teksty piosenek: Elżbieta Pruśniewska

W wersji polskiej udział wzięli: Magdalena Dąbkowska, Krzysztof Gosztyła, Ewa Prus, Piotr Grabowski, Kuba Badach, Krzysztof Dracz, Martin Fitch, Katarzyna Dąbrowska, Anna Szymańczyk, Adam Bauman, Jolanta Wołłejko, Jakub Cendrowski, Nina Labahua i inni

oOo

Animacja dla rodziców (i dzieci)

Piękno fantastyki polega na tym, że pozwala poruszyć życiowe tematy w taki sposób, by ułatwić ich omówienie. Magia i fikcyjne światy otwierają wiele drzwi, pomagając odbiorcy przyswoić sobie problemy, które przerażają go w rzeczywistości. Twórcy “Zaklętych” świetnie to rozumieją.

Wielu nastolatków uważa swoich rodziców za potwory, ale w przypadku księżniczki Ellian (Magdalena Dąbkowska) to po prostu stwierdzenie faktu. Król i Królowa padli ofiarą zaklęcia, które przemieniło ich w ogromne bestie. By ich odczarować Ellian wyrusza na niebezpieczną wyprawę, w której oprócz zaczarowanych monarchów towarzyszy jej królewski monarcha Bolinar (Krzysztof Gosztyła).

Główną bohaterką filmu jest Ellian, księżniczka baśniowej krainy, która od roku w pocie czoła udaje, że wszystko jest w porządku, a król i królowa, wcale nie zamienili się w niszczące wszystko na swojej drodze bestie. Dziewczyna przedkłada obowiązki i dobrobyt królestwa ponad swoje plany, marzenia i przyjaźnie, a ciężar tej odpowiedzialności coraz bardziej ją przytłacza. Rozpaczliwie tęskni też za rodzicami i przeszłością.

Rodzice Ellian przez większość filmu utrzymują formę bezmyślnych stworów, filmowi udaje się jednak sprawnie nakreślić ich charaktery i stopniowo wydobywać ze stworów coraz więcej ludzkich zachowań. Jednocześnie minuta po minucie kładzie podwaliny pod ostateczną konfrontację, tak że całość wypada naturalnie, a jeden wątek wynika z drugiego.

Bardzo zaskoczyło mnie to jak pozytywnie film przedstawił pozostałych dorosłych w życiu Ellian. Zarówno ministra Nazara jak i generał Cardona są niesamowicie kompetentne, oddane królestwu i księżniczce, którą pragną chronić za wszelką scenę. I choć pełnią w filmie rolę antagonistów, widz przez cały czas rozumie ich punkt widzenia.

Z tej grupy nieco odróżnia się Bolinar, który choć zgadza się z Nazarą, ma ku temu bardzo prozaiczny, samolubny powód. To niestety postać pisana bardzo stereotypowo: otyły podstarzały arystokrata, który uwielbia jeść i myśli tylko o sobie.

Uroczymi postaciami są natomiast wspierające Ellian wyrocznie Luno i Sunny. Scena ich przybycia do pałacu została napisana na zasadzie kontrastów dzięki czemu jest nie tylko ciekawa, ale i zabawna.

To powiedziawszy film wygląda naprawdę wspaniale. Od projektów lokalizacji, flory czy fauny, przez postaci czy ich stroje, wszystko prezentuje się zachwycająco. Kraina Ellian olśniewa kreatywnością, zwierzęta są po prostu śliczne, a animacja ich futra i pierza udowadnia jak wiele uwagi poświęcono detalom. Ustalono też wspólną, elegancką stylistykę i zdecydowano się na mocne, wesołe kolory.

Za piosenki odpowiada tu słynny duet złożony z Alana Menkena i Glenna Slatera, który dał nam już muzykę do takich filmów jak “Mała Syrenka” i “Zaplątani” czy musicalu “Zakonnica w przebraniu”. Tym bardziej boli, że tym razem czegoś zabrakło. Choć, utwory świetnie wpasowują się w fabułę, a muzyka brzmi naprawdę wspaniale, słowa nie do końca się z nią zgrywają. Czasem brakuje sylab, czasem jest ich zbyt wiele, a im dłużej słuchamy tym bardziej coś nam nie gra, choć przecież powinno.

Widziałam film dwa razy, tuż po premierze w oryginale, gdzie zachwyciła mnie Rachel Zegler jako Ellian i teraz z polskim dubbingiem. O ile głosowo obie wersje są równie dobre, tłumaczenie Elżbiety Prusińskiej sprawia, że piosenki brzmią znacznie lepiej niż po angielsku. Nie tylko wypadają naturalnie i bardzo dobrze oddają znaczenie słów Glenna Slatera, ale i lepiej pasują do muzyki, dzięki czemu słuchanie ścieżki dźwiękowej to czysta przyjemność.

Z kolej odpowiedzialny za dialogi Kuba Wecsile ponownie wykazał się kreatywnością, szczególnie odtwarzając kaleczący ludzką mową dialekt króla i królowej. Świetnie radzi sobie też polska obsada głosowa na czele z Magdaleną Dąbkowską, która brawurowo wciela się w energiczną księżniczkę Ellian i Krzysztofem Gosztyłą w roli Bolinara.

Przyznam, że nie jestem fanką zastosowanego w filmie humoru. Wykorzystanie jako przerywnik humorystyczny doradcy Bolinara, który zamienia się na ciała ze zwierzątkiem Ellian bardziej mnie irytuje niż bawi. Szczególnie, że żarty kręcą się dookoła ludzkiego ciała zachowującego się jak gryzoń i Bolinara, który myśli o sobie i o jedzeniu. Dno osiąga na etapie swojej piosenki, która jako jedyna nic do fabuły nie wnosi.

O wiele lepiej film radzi sobie, gdy stara się wzruszyć widza. Scena, gdy Ellian wspomina dawne, szczęśliwe czasy skutecznie chwyta za serce, poruszają też interakcje dziewczynki z rodzicami, szczególnie gdy ci zaczynają przypominać sobie córkę. Natomiast ostateczna konfrontacja to istny emocjonalny rollercoaster.

Przyznam, że zaczęłam oglądać “Zaklętych” bez większych oczekiwań i z początku wydawało mi się, że to po prostu magiczna przygoda umieszczona w przepięknym świecie i okraszona piosenkami Menkena. W miarę trwania filmu coraz bardziej stawało się dla mnie jasne, że mam przed sobą tekst kultury, który bardzo świadomie chce powiedzieć swoim widzom coś ważnego.

W miarę jak dowiadujemy się jak doszło do przemiany króla i królowej, powiązania z rzeczywistymi problemami starą się coraz bardziej wyraźne, a z baśni o przygodach odważnej księżniczki wyłania się film o wiecznie kłócącej się parze, której konflikt wpływa na życie ich córki. Wątek ten przeprowadzono z ogromną wrażliwością, poświęcając odpowiednie dużo czasu na odczucia dziewczynki i pozwalając jej dać upust emocjom.

Koniec końców film niesie ze sobą przesłanie do rodziców, by nie zapomnieli co tak naprawdę jest w ich życiu najważniejsze. Konflikty się zdarzają, podobnie rozstania, ale nie powinny przysłonić im miłości do dzieci. Młodsi widzowie mogą z kolei odnaleźć siebie w odważnej, obowiązkowej księżniczce Ellian, która pokaże im, że mają prawo do swoich uczuć, a tłumienie ich w sobie nie doprowadzi ich do niczego dobrego. I że zmiany to nic strasznego.

“Zaklęci” to jednocześnie zabawny film familijny, na którym dzieci będą się bardzo dobrze bawić, jak i inteligentna opowieść o trudnych relacjach rodzinnych. Przepięknie zrealizowany i zagrany, zachwyca zarówno w oryginale, jak i po polsku, choć piosenki o wiele lepiej wypadają w naszym tłumaczeniu.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych filmów i seriali znajdziesz tutaj

Zaobserwuj mnie na instagramie, żeby dostawać powiadomienia o kolejnych postach.

A może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Popularne posty