"Wielki Gatsby" Francis Scott Fitzgerald

Prawdziwe oblicze pozłacanego wieku

Na studiach uczęszczałam na zajęcia z literatury amerykańskiej. Tak się jednak złożyło, że z powodu ograniczeń wydziałowej biblioteki, na mojej liście lektur zabrakło “Wielkiego Gatsby’ego”. Jeszcze niedawno znałam więc słynną książkę Francisa Scotta Fitzgeralda tylko z filmu. Na początku tego roku uznałam jednak, że czas najwyższy to zmienić.

Nick Carraway wynajmuje niewielki domek na przedmieściach Nowego Jorku. Szybko orientuje się, że ma za sąsiada postać dość niezwykłą: znanego w całym mieście tajemniczego milionera, który co noc organizuje wystawne przyjęcia. Ku zaskoczeniu Nicka słynny pan Gatsby zaczyna zabiegać o jego przyjaźń. Wkrótce prosi go też o umożliwienie mu sekretnego spotkania z kuzynką Nicka, Daisy Buchanan.

“Wielki Gatsby” to historia człowieka, który zamiast odnaleźć spokój trafił w sam środek osobistego dramatu swojego sąsiada i poznał mroczną stronę pozłacanego wieku USA, zanurzając się w dekadenckim świecie nowojorskiej socjety. Opowieść o marzeniach, miłości i złudzeniach, a jednocześnie boleśnie realistyczny komentarz na temat słynnego amerykańskiego snu.

Narrator książki, Nick Carraway jest człowiekiem z zewnątrz, który dopiero wchodzi w świat nowojorskiej socjety. To wykształcony mężczyzna, który po okropieństwach I Wojny Światowej postanawia wyruszyć w nieznane, by zdobyć zawód i zacząć nowe życie. Zamiast tego zostaje wplątany w intrygę snutą przez sąsiada. Nie tylko pochodzenie odróżnia Nicka od pozostałych postaci. On jeden raz po raz wykazuje się kręgosłupem moralnym i empatią. I to on jest prawdziwym przyjacielem Gatsby’ego, co książka wielokrotnie podkreśla.

Kuzynka Nicka, Daisy Buchanan daje się poznać jako czarująca, dobrze wychowana kobieta z bogatej rodziny, której życie potoczyło się dokładnie tak jak powinno. Ma zamożnego, przystojnego męża, uroczą córeczkę i przepiękny dom. Szybko jednak orientujemy się, że pod tą powłoką kryje się kapryśna istota o mentalności dziecka, która zmienia zdanie jak w kalejdoskopie i nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa, zbyt zadowolona ze swojego statusu, by przełamać status quo.

Jej mąż Tom to pewny siebie mężczyzna przekonany o własnej wyższości i dominacji swojej rasy, który uważa siłę fizyczną i pieniądze za największe wartości. Podejściem do życia idealnie pasuje do żony, oboje nie przejmują się niczym oprócz siebie samych i sądzą, że wszystko da się załatwić przy pomocy gotówki. Tom z pewnością uważa się za bardzo uczuciowego człowieka, ale sprawia wrażenie stereotypowego silnego mężczyzny tamtych czasów. Ma też specyficzne podejście do moralności. Uważa, że przelotne romanse nie mają znaczenia, jeśli tylko koniec końców wróci do domu.

Jordan Baker jest chyba najmilszą przedstawicielką swojej klasy, co wcale nie znaczy, że drastycznie różni się od Daisy. Choć przez większość książki wydaje się przełamywać konwenanse i wymogi swojej klasy, koniec książki zapowiada, że pozwoli wtłoczyć się w ramy przewidziane dla młodej dziewczyny z jej sfery.

Tytułowy bohater Jay Gatsby to postać równie fascynująca jak i tajemnicza, człowiek ambitny i całkowicie oddany swoim marzeniom. Poznajemy go przez pryzmat plotek na jego temat i choć Nick od razu je weryfikuje, rodzi to więcej pytań niż odpowiedzi. Gatsby jest marzycielem, który stworzył sobie idealną wizję świata i latami pracował, by ją zrealizować. I choć jego życie może się wydawać idealne, książka dość subtelnie, ale stanowczo podkreśla jego rozpaczliwą samotność.

Długo można by dyskutować, czy Gatsby szczerze kocha Daisy, czy też urocza, dobrze wychowana panna pasuje mu do wizji, którą sobie stworzył. Dość, że Gatsby jest gotów zrobić dla niej wszystko i to pewnego momentu święcie wierzy w jej wzajemność. Niestety chwiejna, dziecinna kobieta nie potrafi dorównać jego wyobrażeniom.

Zachwycił mnie styl autora. Fitzgerald mistrzowsko używa opisów zachowania, by jak najlepiej przedstawić postać. To jak Tom przepycha Nicka przez drzwi, powie nam jasno jak chętnie ucieka się do siły fizycznej. Z kolei scena, gdy Daisy bawi się w prądach powietrza podkreśli jej zmienne usposobienie.

Książkę napisano w z pierwszej osoby z Nickiem Carrawayem jako względnie wiarygodnym narratorem. To jego oczami postrzegamy świat. Dzięki temu, że Nick nie należy nowojorskiego społeczeństwa, może w miarę obiektywnie postrzegać jego członków. To szczególnie efektywny zamysł, głównie dzięki temu jak wnikliwym obserwatorem jest bohater.

Nick przytacza też podsumowania wydarzeń, w których nie uczestniczy, spisując to czego dowiedział się z gazet, opowieści Gatsby’ego czy innych źródeł. Takie podejście ma jednak swoje minusy, odbierając scenom część wydźwięku emocjonalnego. Przecież historia dawnego życia Gatsby’ego byłaby znacznie bardziej poruszająca gdybyśmy usłyszeli ją z jego własnych ust.

Słyszałam kiedyś, że książek Dickensa można używać jako przewodnika o Londynie. Na tekstach Fitzegeralda można się z kolei uczyć historii. Nie dat, choć i tych trochę się w “Gatsbym” znajdzie, ale realiów w jakich żyli ludzie w latach 20tych XX wieku. Podejrzewam jednak, że czytanie książki bez jakiejkolwiek wiedzy o tym okresie może nie być najlepszym pomysłem, zbyt wiele detali mogłoby nam umknąć.

Symbolizm pełni sporą rolę w prozie Fitzegeralda i zupełnie nie dziwi mnie, że czytelnicy znajdują w niej nowe detale podczas każdej lektury. Z kolei manieryzmy postaci wielokrotnie zdradzają ich prawdziwe opinie i sekretne myśli.

Autor nie boi się otwarcie krytykować całych grup społecznych za ich hulaszczy tryb bycia, brak szacunku dla innych ludzi i dziecinne podejście do życia. Ustami Nicka prowadzi też rozważania na temat ludzkiej psychiki, zastanawiając się na tym jak niektórzy karmią się złudzeniami i jak rzeczywistość nigdy nie potrafi dorównać marzeniom. Przez “Gatsby’ego” przewija się też motyw nieudanego odtworzenia przeszłości.

Za tłumaczenie wydania, którego słuchałam odpowiadają Łucjan Andruszkiewicz, Damian Tarkowski i Antoni Michalak. Ich przekład jest bardzo elegancki i całkiem nieźle stylizowany, dzięki czemu sprawnie buduje przed czytelnikiem realistyczny obraz lat 20tych XX wieku.

Bardzo podobał mi się też sposób zrealizowania audiobooka. Marcin Popczyński świetnie radzi sobie z oddaniem narracji pierwszoosobowej Nicka, dzięki czemu mamy wrażenie, że słuchamy opowieści dobrego przyjaciela. Szczególnie podobała mi się jego interpretacja samego Gatsby’ego, któremu nadał ciepły, nieco żartobliwy głos, w którym świetnie słychać tłumione emocje.

“Wielki Gatsby” bardzo mnie zaskoczył swoją ponadczasowością i głębokim zrozumieniem ludzkiej psychiki. W połączeniu z iście mistrzowskim stylem pisarskim Fitzgeralda powstaje książka, której kultowy status zupełnie mnie nie dziwi, a która nie bez powodu porusza czytelników od ponad stu lat.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych książek i komiksów znajdziesz tutaj.

Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie

 może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

 

Komentarze

Popularne posty