“Wicked” Victoria Apollo Theatre

“Wicked” Victoria Apollo Theatre

Libretto: Winnie Holzman 

Słowa i muzyka: Stephen Schwartz

Na podstawie powieści Gregory'ego Maguire

Reżyseria: Joe Mantello

Scenografia: Eugene Lee

Kostiumy: Susan Hilferty

Fryzury: Tom Watson

Charakteryzacja: Joe Dulude II

Choreografia: Wayne Cilento

Występują: Emma Kingston, Zizi Strallen, Carl Man, Sarah Ingram, Michael Matus, Ross Carpenter, David Mckechnie, Hannah Qureshi, Laura Emmitt, Lydia Gerrard, Iroy Abesamis, Zac Adlam, Steph Asamoah, Meg Astin, Rebecca Bowden, Shaun Chambers, Erin Gisele Chapman, Grace Durkin, Onyemachi Ejimofor, Aaron Elijah, Emily Goodenough, Aimee Hodnett, Nat Ingham, Holly Lawrence, Jemima Loddy, Josh Lovell, Rory Maguire, Paddyjoe Martin, Jojo Meredith, Ayden Morgan, Rina Punwani, Abbie Quinnen, Jemma Revell, Jeanie Ryan, Charlotte Anne Steen, Chris Tarsey, Hannah Taylor, James Titchener, Jacob Young

Tekst pisany na podstawie spektaklu z 12 września 2025

oOo

Tak rodzi się magia

“Wicked” to jeden z pierwszych musicali, które pokochałam i które zobaczyłam w Londynie. Minęło ładnych kilka lat, a on wciąż ma specjalne miejsce w moim sercu. Musiałam więc ponownie zobaczyć oryginalną wersję i przypomnieć sobie czy jest tak widowiskowa jak w moich wspomnieniach.

Uzdolniona magicznie Elphaba (Emma Kingston) rozpoczyna naukę na prestiżowym uniwersytecie Shiz, gdzie poznaje swoje przeciwieństwo, popularną Galindę (Zizi Strallen). Mimo początkowych niesnasek dziewczyny szybko zostają przyjaciółkami. Niestety, w krainie Oz źle się dzieje, a pomóc może tylko potężny Czarodziej (Michael Matus), idol Elphaby i prawdopodobnie jedyny człowiek, który potrafi pozbyć się jej przekleństwa: zielonej skóry.

Emma Kingston jako Elphaba pięknie oddaje przemianę swojej bohaterki z uroczej samotnej dziewczyny w majestatyczną przywódczynię buntu. Podchodzi też do tej roli z ogromną wrażliwością: na początku spektaklu jest bardzo dziewczęca w swoim zagubieniu i choć przez cały czas brzmi znakomicie, dopiero podczas “Defying Gravity” pokazuje pełnię swoich możliwości. Płynnie przechodzi od niższych dźwięków na niewyobrażalne góry, dodaje też odrobinę warkotu, co wspaniale wpisuje się w piosenkę.

Z kolei w drugim akcie prezentuje się naprawdę majestatycznie. Przez większość czasu jest spokojna i stonowana, choć potrafi też rzucić się do walki, jeśli trzeba. Natomiast w jej interpretacji “No Good Deed” dominuje rozpacz, co nadaje piosence nieco inny, ale równie ciekawy wydźwięk.

Galinda w wykonaniu Zizi Strallen ujmuje za serce od pierwszej sceny, gdzie wyraźnie pokazuje jak niekomfortowo czuje się jej postać i jak bardzo chce się odciąć od świętowania z okazji śmierci jej przyjaciółki. Z kolei w “Popular” aż kipi energią, dowodząc, że wspaniale radzi sobie z obiema twarzami swojej bohaterki: wrażliwą dziewczyną i szkolną gwiazdą. Jej wielkim momentem jest jednak końcowa konfrontacja z Madame Morrible, gdzie może wreszcie pokazać pazurki, co daje jednocześnie zabawny i satysfakcjonujący efekt.

Carl Man jest cudownym Fiyero, który dysponuje nie tylko ogromną energią, ale i trudną do opisania charyzmą. W pełni kontroluje swoje ciało, dzięki czemu jego “Dancing Through Life” prezentuje się naprawdę wspaniale, a rozluźniona postawa idealnie pokazuje charakter jego postaci. Jest przy tym bardzo naturalny. Świetnie radzi sobie także z pokazaniem tłumionego gniewu, który powoduje jego postacią na początku drugiego aktu. Warto też wspomnieć o jego widowiskowej chemii scenicznej z grającą Elphabę Emmą Kingston.

Madame Morrible Sary Ingram wydaje mi się nieco mniej przerysowana niż jej inne wersje, dzięki czemu tym boleśniej odczuwa się związany z nią zwrot akcji. Z kolei Michael Matus w roli czarodzieja skutecznie ukrywa prawdziwą twarz swojej postaci i przekonuje do siebie widza w bardzo dobrym “Wonderful”. Natomiast Hannah Taylor robi wrażenie zarówno jako urocza młoda Nessa jak i przerażająca w gniewie Czarownica ze Wschodu.

Wspaniale prezentują się kostiumy Susan Hilferty, dzięki którym aktorzy wyglądają naprawdę olśniewająco. Od eleganckich strojów Galindy, bo wielowarstwową, mieniącą się suknię Elphaby, wszystkie ubrania zostały pięknie wykonane i idealnie pasują do postaci. Madame Morrible ubiera się krzykliwie, podczas gdy Czarodziej preferuje stosunkowo stonowane materiały. Elphaba zakłada czerń, a Galinda wyłącznie radosne, jasne kolory. Z kolei Fiyero w każdej scenie wygląda jakby wyszedł prosto z baśni.

Zadbano też by aktorzy wcielający się w członków jednej grupy odróżniali się od siebie. Mundurki uczniów Shiz uszyto z tego samego materiału, każdy ma jednak inny król. Podobnie Manczkinowie mają stroje w podobnym stylu, lecz w innych kolorach. Z kolei każdy mieszkaniec Szmaragdowego Grodu zachwyca coraz bardziej szalonym strojem, w przeróżnych odcieniach zieleni. Nic dziwnego, że kostiumolożka została nagrodzona prestiżową Nagrodą Tony.

Scenografia Eugene’a Lee nie jest tak widowiskowa jak można by się spodziewać po musicalu, który przenosi nas do magicznego świata, a jednocześnie wspaniale spełnia swoje zadanie. Niektóre jej elementy pojawiają się tylko na chwilę, by olśnić widza i na zawsze zjechać za kulisy. Inne powracają raz po raz, za każdym razem w innej roli. Każda taka zmiana jest wręcz natychmiastowa, po części dlatego, że produkcja śmiało wykorzystuje mechanizmy opuszczające i podnoszące kolejne konstrukcje. Można też podziwiać przepiękne tła, dzięki którym na scenie zobaczymy zachód słońca czy ciągnące się po horyzont pole maków.

Warto też dodać, że do magicznej krainy Oz wkraczamy od razu po przekroczeniu drzwi teatru. W foyer króluje zieleń, która rozciąga się obicia siedzeń i wykładzinę audytorium, co tylko potęguje odbiór musicalu.

Choreografia Wayne’a Cilento jest niezwykle widowiskowa, szczególnie w scenach zbiorowych. Zarówno “No One Mourns the Wicked”, jak i “Dancing Through Life” czy “One Short Day” zachwycają energią i feerią barw, choć na scenie przebywa mniejsza ilość tancerzy niż można by się spodziewać, kolejne figury następują po sobie w takim tempie, że by w pełni docenić pracę choreografa trzeba zobaczyć spektakl kilkakrotnie. Całość jest kreatywna i nowoczesna, w widoczny sposób zaplanowana tak, by w pełni wykorzystać umiejętności tancerzy i olśnić widza. Szkoda tylko, że ruch sceniczny prezentuje się nieco gorzej, przez co “As Long As You’re Mine” wypada bardziej zabawnie niż intrygująco.

Pisząc o londyńskim “Wicked” nie sposób nie wspomnieć o efektach specjalnym. Jeszcze przed rozpoczęciem spektaklu uwagę przykuwa olbrzymi, staranie wykonany smok zawieszony nad sceną. Jeszcze większe wrażenie robi, gdy tylko zaczyna się ruszać. Świetnie prezentuje się efekt łopotania płaszcza Elphaby podczas “No Good Deed”, upewniono się też, że grzmoty będą wstrząsać całą salą. Wszystko to jednak przyćmiewa zjawiskowe, monumentalne “Defying Gravity”, czyli kilka minut ciągłego zachwytu i ciarek przebiegających po plecach.

Przy całej mojej sympatii do “Wicked” muszę przyznać, że scenariusz pozostawia wiele do życzenia. Zwroty akcji da się z łatwością przewidzieć, relacje rozwijają się w zastraszającym tempie, a wszystkie wątki splatają się ze sobą stanowczo za elegancko. Spektakl nie radzi sobie też jako adaptacja książki Gregory’ego Maguire’a, z którą łączy go kilka motywów i imiona postaci.

To powiedziawszy, “Wicked” pozostaje sprawnie działającą opowieścią o przyjaźni, wyobcowaniu, walce o swoje przekonania, ale i o polityce czy opinii publicznej. Mimo swoich niedociągnięć musical od dziesięcioleci skłania widzów do przemyśleń. Pomaga fakt, że muzyka Stephena Schwartza nie ma sobie równych.

Londyńskie “Wicked” nie jest aż tak imponujące jak w moich wspomnieniach, pozostaje jednak musicalem niesamowicie widowiskowym, który sprawnie buduje na scenie zupełnie inny, magiczny świat pełen pięknych lokalizacji, bogatych kostiumów i prawdziwych czarów, o niesamowitych artystach już nie wspominając. A “Defying Gravity” w wykonaniu Emmy Kingston pozostaje w moim mniemaniu jednym z najlepszych showstopperów na świecie.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych spektakli znajdziesz tutaj

Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.

A może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Popularne posty