“Diabeł ubiera się u Prady 2” David Frankel
“Diabeł ubiera się u Prady 2” David Frankel
Tytuł oryginału: The Devil Wears Prada 2
Reżyseria: David Frankel
Scenariusz: Aline Brosh McKenna
Muzyka: Theodore Shapiro
Zdjęcia: Florian Ballhaus
Scenografia: Jess Gonchor
Kostiumy: Molly Rogers
Montaż: Andrew Marcus
Występują: Meryl Streep, Anne Hathaway, Emily Blunt, Justin Theroux, Kenneth Branagh, Stanley Tucci, Simone Ashley i inni
oOo
Diabeł u skraju kariery
Żyjemy w świecie sequeli, prequeli i remake’ów, z których większość powstaje tylko po to, by karmiąc nostalgię odbiorców, wyciągać od nich kolejne pieniądze. Idąc do kina na “Diabeł ubiera się u Prady 2” byłam przekonana, że i ten film będzie tylko odcinać kupony od słynnej marki. Czy słusznie?
Minęły lata odkąd Andy (Anne Hathaway) porzuciła pracę w Runway’u. Teraz powraca do redakcji, by naprawić błąd popełniony przez Mirandę (Meryl Streep). Szybko jednak orientuje się, że nawet najlepszy tekst nie przyciąga już uwagi czytelników. Ale czy w świecie, gdzie prasa umiera, da się ocalić jedno, nawet tak ikoniczne pismo?
Anne Hathaway powraca jako Andy, niepoprawna optymistka i pełna pasji dziennikarka. Jej szczera, urocza interpretacja tej postaci sprawia, że łatwo polubić, choć naiwność mimo doświadczeń życiowych i nieporadność w kontaktach międzyludzkich denerwuje zamiast wywoływać sympatię.
W sequelu Miranda Meryl Streep to nieco inna kobieta. Minione lata przyniosły jej wiele sukcesów, ale i nowych zasad, których musi się trzymać. Od pierwszej sceny widać więc, że obecny świat jest jej obcy. Streep pozostaje niekłamaną gwiazdą produkcji. Jest majestatyczna i dumna, ma też jednak szansę pokazać się z innej, nieco bardziej wrażliwej strony i robi to wyśmienicie.
Stanley Tucci jako Nigel ponownie wnosi do filmu ogrom klasy i ciepła, które sprawiają, że każda scena z jego udziałem staje się lepsza. Niestety, Nigel mimo minionych lat wciąż tkwi w tym samym miejscu, a gdy już osiąga swego rodzaju sukces, nie wynika on z faktu, że wreszcie go doceniono, lecz z pośpiechu.
Emily Blunt zachowuje typową dla ekranowej Emily obcesowość i charyzmę, sprawnie też przenosi na ekran niespełnione ambicje swojej bohaterki. To ostra negocjatorka i pewna siebie, stanowcza kobieta sukcesu, dość podobna, szczerze powiedziawszy do Mirandy.
Przyznam, że nie znam się na modzie, doceniam jednak różnorodność ubrań pokazanych na filmie. “Diabeł ubiera się u Prady 2” tworzy na ekranie magiczną krainę pełną wysmakowanych, perfekcyjnie dobranych ubrań, które pojawiają się na ułamek sekundy, by zaraz zniknąć na zawsze. Co ciekawe, miewa też przebłyski realizmu: Andy przyznaje się do wyszukiwania designerskich rzeczy w sklepach z używaną odzieżą. Pojawia się też kostiumowe nawiązanie do pierwszej części, które z tego co wiem, urzekło fanów serii.
To powiedziawszy, ku mojemu zaskoczeniu “Diabeł ubiera się u Prady 2”, w odróżnieniu od wielu produkowanych po latach sequeli, rzeczywiście ma do opowiedzenia spójną historię, dobrze odnoszącą się do dzisiejszej rzeczywistości. Odchodzi nieco od modowej tematyki, by zamiast tego skupić się na stanie tradycyjnych mediów w 2026 roku. I nie mówię tylko o tym jak odnosi się do zmieniającej się wrażliwości, ustami nowej asystentki każąc Mirandzie wypowiadać się łagodniej i z poszanowaniem innych ludzi.
Film z brutalnym realizmem pokazuje, jak przez ostatnie dwadzieścia lat zmieniła się branża. Choć Runway wciąż działa, większość treści przeniosła się do internetu, dominują reklamy, a bogaci inwestorzy bez zastanowienia obcinają budżet, stawiając na maksymalizację zysków kosztem sztuki. I choć film ogrywa cześć cięć budżetowych jako żart, nie sposób wyjść z kina bez refleksji w jaką stronę zmierza zarówno fikcyjny Runway, jak i wiele prawdziwych gazet. A także czy artyzm ma jeszcze szansę wygrać z wszechogarniającym pędem sprzedaży.
Film dość bezpardonowo krytykuje też ludzi, którzy mają więcej pieniędzy niż rozumu, wprowadzając Benjiego Barnesa, który łudząco przypomina postaci z amerykańskiej socjety. Lecz o ile potrafi sprawnie wypunktować wszystkie wady Barnesa i niebezpieczeństwa związane z wpływami jakie daje temu ignorantowi ogromny majątek, jednocześnie bezrefleksyjnie gloryfikuje również przeniesioną ze świata rzeczywistego postać jego byłej żony.
Miranda Priestly jaką widzimy w “Diabeł ubiera się u Prady 2” bardzo się zmieniła przez te 20 lat. Ta ostra babka, która w pierwszym sezonie trzymała całą redakcję w garści teraz wydaje się stara i zmęczona. Brakuje jej inicjatywy, siły przebicia czy choćby chęci walki o dawną pozycję i swoją gazetę. Przerasta ją też tak banalna czynność jak odwieszenie płaszcza do szafy. W filmie pojawia się cały montaż przedstawiający jej kolejne upokorzenia, ale i kilka scen okazywania czułości mężowi już nie wspomnę.
Z jednej strony to zaleta. Miranda nie jest już nietykalną postacią z marmuru, tylko zwykłym człowiekiem, na którym lata, stres i zmieniający się świat odcisnęły swoje piętno. Z drugiej wada. Podejrzewam, że zatwardziali fani serii nie takiej Mirandy oczekiwali i nie na taką czekali dwadzieścia lat. Przyznam jednak, że mnie ten kolejny przejaw realizmu bardzo się spodobał.
Podobnie trudno ustosunkować się do zmiany kolorystyki. Jeśli umieścimy obok siebie kadry z obu części, natychmiast zauważymy różnicę. “Diabeł ubiera się u Prady” 2 wydaje się nieprzyjemnie przytłumiony. W przypadku filmu, który powinien zachwycać feerią barw, taka zmiana może razić. Tyle tylko, że jak już wspomniałam sequel nie jest już de facto o modzie. Może więc wszechobecne szarości pasują tu znacznie bardziej?
To powiedziawszy, jak na tekst kultury, który ma naprawdę dobry pomysł na główne przesłanie, “Diabeł” tragicznie się dłuży, głównie przez rozciągnięte montaże, w których bohaterowie kroczą dumnie korytarzami, między kolejnymi ujęciami zmieniając tylko strój. To dobry sposób na pokazanie kolejnych stylizacji, nie wnosi jednak nic do fabuły.
Zbędne elementy zdarzają się z resztą w filmie dość często. "Diabeł” z upodobaniem pokazuje widzowi kolejnych celebrytów i póki robi to dyskretnie, wplatając ich w obecny na przyjęciu tłum, można to przeoczyć. Jednak zawarcia w filmie pełnego klipu muzycznego Lady Gagi nie da się wytłumaczyć inaczej niż tylko próbą przyciągnięcia do kina fanów artystki.
Również wątek romantyczny, choć dość uroczy, wydaje się wprowadzony na siłę, szczególnie, że zawiązano go między postaciami nie mającymi ze sobą zbyt wiele wspólnego. O wiele lepiej prezentuje się czułe, pełne zrozumienia małżeństwo Mirandy. Mimo, że obsadzenie w tak marginalnej roli Kennetha Branagh to wręcz zbrodnia.
Raz po raz zaskakuje kompletny brak logiki. Mimo upływu lat i opisywanej szeroko kariery Andy wciąż zachowuje się jak zahukana dziewczyna, rozpaczliwie potrzebująca aprobaty Mirandy, przez co scena jej powrotu do Runwaya wypada tak sztucznie i dziecinnie, że aż trudno przez nią przebrnąć. Redaktorka pozostaje też niezwykle naiwna. Ciężko uwierzyć, jak uchowała się w branży.
Denerwuje też brak konsekwencji przewijający się przez film. W pewnym momencie Andy zostaje na przykład ostrzeżona, że za nic w świecie nie wolno jej pobrudzić pożyczonej sukienki. Łatwo zgadnąć co dzieje się zaraz potem. Wątek jednak natychmiast znika, wykorzystany jedynie jako wytrych, by zwabić bohaterkę do kuchni w próbie pozbycia się plamy.
Niestety, to nie wszystkie scenariuszowe głupotki. Choć upokorzenia Mirandy mogą bawić, jeśli przez chwilę się zastanowimy, dojdziemy do wniosku, że ktoś tak wpływowy i majętny, z pewnością dopłaciłby prywatnie, by ich uniknąć. Film przejawia też graniczący z szaleństwem optymizm, którym przeczy swojej własnej podstawowej tezie.
Podsumowując, w odróżnieniu od wielu sequeli, które ostatnio pojawiły się na rynku, “Diabeł ubiera się u Prady 2” naprawdę ma coś do powiedzenia na temat obecnej sytuacji w branży. Szkoda tylko, że podchodzi do zagadnienia w bardzo dziecinny sposób i całkowicie zawodzi w kwestii rozwoju postaci. Trzeba jednak przyznać, że ogląda się go dość przyjemnie, a poruszone w nim wątki prowokują do myślenia.
Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.
oOo
Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych filmów i seriali znajdziesz tutaj.
Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.
A może masz ochotę postawić mi kawę?







Komentarze
Prześlij komentarz