“Toy Story 5” Andrew Stanton

“Toy Story 5” Andrew Stanton

Tytuł oryginału: Toy Story 5

Reżyseria: Andrew Stanton

Scenariusz: Andrew Stanton, Kenna Harris

Muzyka: Randy Newman

Zdjęcia: Matt Aspbury, Jean-Claude Kalache

Montaż: Jennifer Jew

Występują: Tom Hanks, Tim Allen, Joan Cusack, Conan O'Brien, Scarlett Spears, Greta Lee, Shelby Rabara, Mykal-Michelle Harris, Craig Robinson, Lori Alan, Jay Hernandez, Bonnie Hunt, Kristen Schaal, Tony Hale, John Hopkins, Wallace Shawn, Ernie Hudson, Krys Marshall, Blake Clark, Jeff Bergman, Anna Vocino, Bad Bunny, Jerome Ranft, Annie Potts, Matty Matheson, John Ratzenberger, Keanu Reeves, Melissa Villaseñor, Alan Cumming i inni

Tłumaczenie: Kuba Wecsile

W wersji polskiej udział wzięli: Robert Czebotar, Łukasz Nowicki, Izabella Bukowska, Piotr Polak, Zofia Załuska, Anna Cieślak, Kinga Dąbrowska, Łucja Dobrogowska, Igor Kwiatkowski, Elżbieta Futera, Przemysław Glapiński, Barbara Lauks, Agnieszka Kunikowska, Sebastian Perdek, Grzegorz Pawlak, Tomasz Sapryk, Eryk Lubos, Anna Szymańczyk, Jan Kulczycki, Przemysław Bluszcz, Barbara Zielińska, Krzysztof Jankowski, Monika Krzywkowska, Paweł Szczesny, Jacek Kopczyński i inni

oOo 

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

Gdy piąta część serii wchodzi do kin ponad trzydzieści lat po premierze pierwszej, człowiek zaczyna się zastanawiać, czy to może się udać. Czy po tylu latach twórcy wciąż mają pomysł na swoich bohaterów i ich przygody? Czy też okaże się, że to zwyczajny skok na kasę, korzystający z poczucia nostalgii, z jaką wielu widzów wspomina poprzednie odsłony?

Bonnie (Zofia Załuska) rośnie jak na drożdżach. Odstaje jednak od rówieśników, rodzice postanawiają więc sprawić jej tablet Lilypad (Anna Cieślak). Gdy dziewczynka zaczyna spędzać cały czas wpatrując się w ekran, Jessie (Izabella Bukowska) uznaje, że czas zacząć działać na własną rękę i znaleźć podopiecznej przyjaciół. Na jej drodze staje jednak nowoczesna technologia.

W “Toy Story 5” po raz pierwszy w centrum historii znajduje się Jessie, co jest moim zdaniem fenomenalnym wyborem. Głęboko ukryta trauma kowbojki odzywa się w niej ponownie, gdy dociera do niej, że Bonnie dorasta i to znacznie szybciej, niż niegdyś Emily czy Andy. Jessie musi wykazać się ogromną odwagą, opanowaniem i zaradnością, by zmierzyć się z przeciwnościami i zadbać o dobro swojego dziecka. Jej narastająca panika wypada niezwykle realistycznie i tym samym rozdzierająco, prowadząc do wspaniałego wybuchu emocji w kluczowym momencie.

Akcja filmu przebywa płynnie, nie ma dłużyzn ani zbytnich skrótów, z wyjątkiem wątku przemiany Lilypad, który omówię w dalszej cześci recenzji. Wydarzenia toczą się wartko, a wątki przeplatają się w odpowiednich momentach, pozwalając śledzić równomiernie przygody każdej z głównych postaci.

Film skupia się na negatywnym oddziaływaniu technologii na najmłodszych. Pokazuje nieco dystopijną, a jednocześnie przerażająco znajomą wizję świata, w której każdy spędza większość czasu przykuty do ekranu. Dzieci przestają się bawić zabawkami, zamieniając wyobraźnię i kontakty bezpośrednie na bezmyślne wpatrywanie się w telefon lub tablet, nabierając przy tym najgorszych cech kojarzonych zwykle z dorosłością.

Jednocześnie twórcy podchodzą do tematu dość optymistycznie, podkreślając, że technologia ma również jasne strony. Potrafi pomóc znaleźć przyjaciela gdzieś daleko, odnaleźć drogę do domu, a nawet do niego dotrzeć w naprawdę zaskakujący sposób.

Uważam to za jedną z większych wad filmu. Chociaż technologia pozostaje nieodłącznym elementem naszego życia i naprawdę trudno byłoby całkowicie się jej pozbyć, mówimy przecież o dzieciach, na których umysły wpływa szczególnie mocno i wyjątkowo negatywnie. Niestety, odnoszę wrażenie, że Disney woli sprzedawać etui na tablet w kształcie Lilypad zamiast jednoznacznie stanąć przeciw czemuś co tak źle odbywa się na koncentracji młodego człowieka. Rozumiem jednak, że nieco bardziej optymistyczne podejście mogło się wydawać lepszym wyborem, w tych ponurych czasach.

Podobnie źle wybrzmiewa moment, gdy postaci, negatywnie nastawione do technologii przez większość filmu, nagle dogadują się z armią nowoczesnych Buzzów i beztrosko korzystają z ich umiejętności. Natomiast projektując je, twórcy nie mieli chyba na myśli dzieci. Buzzy przypominają bowiem bardziej zaawansowane specjalistyczne urządzenia za całkiem sporą sumę niż coś czym dziecko mogłoby się beztrosko bawić.

Kolejny problem stanowi postać Lilypad, czy raczej jej ekspresowa przemiana. Gdy poznajemy nowy tablet Bonnie ten jest przekonany, że to on wie najlepiej jak znaleźć dziewczynce koleżanki i realizuje swój plan z niezwykłą skutecznością, bezwzględnie pozbywając się konkurencji. A jednak pozostaje postacią skupioną na potrzebach swojego dziecka, do tego stopnia, że gdy tylko orientuje się, że może mieć rację, natychmiast zmienia podejście. Może wątek ten zadziałaby lepiej, gdyby poświęcono mu więcej czasu, w obecnym ujęciu jest niestety zbyt przyśpieszony.

Odnoszę też wrażenie, że twórcy nie mają pomysłu na większość bohaterów drugoplanowych. Postanawiają się więc ich tymczasowo pozbyć w dość leniwy sposób. Wpadają również w pułapkę związaną z postacią Chudego, który pod koniec poprzedniej części wybrał inną drogę. Teraz powraca by... no właśnie, po co? Kochany przez fanów kowboj ma w filmie naprawdę marginalną rolę, która niewiele wnosi.

Po macoszemu potraktowano też Buzza, który choć odzyskuje część kompetencji utraconych w poprzedniej części, zostaje sprowadzony do roli przypominającej mi Kristoffa w “Krainie Lodu 2”, czyli mężczyzny, który wspiera niezwykle zajętą kobietę i rozpaczliwie chce porozmawiać z nią o wspólnej przyszłości.

To powiedziawszy, film daje też rodzicom sporo wskazówek jak traktować dzieci. Zobaczymy wspólne czytanie, okazywanie wsparcia czy szczere rozmowy z pociechami. Przy tym “Toy Story” nie ukrywa, że i dorośli nie są kryształowi i zbyt wiele czasu spędzają przed ekranem, posiłkując się nim też w wychowywaniu maluchów.

Ale co najważniejsze, film sprawnie przekazuje odbiorcy istotę przyjaźni, podkreślając, że należy jej szukać u ludzi, którzy zaakceptują cię takim jakim jesteś. Właśnie taka relacja, nawet zapoczątkowana w internecie, ale rozwijana w świecie realnym i bazująca na wspólnych zainteresowaniach może przetrwać i zmienić nasze życie na lepsze. Mam ogromną nadzieje, że to przesłanie odbije się szerokim echem i już niedługo dostrzeżemy jego realny wpływ na widzów.

Dodam też, że niewiele filmów z taką łatwością wywołało we mnie reakcję emocjonalną. Wystarczyło zaledwie jedno zdanie, by w moich oczach pojawiły się łzy wzruszenia.

Nie wolno nam też zapomnieć, że jak każdy film Pixara, również “Toy Story 5” oprócz poważnej tematyki, ma również elementy komiczne. Śmiertelnie poważne działania wojenne armii Buzzów są, w zestawieniu z ogółem sytuacji, niekończącym się źródłem humoru.

Okazuje się też, że żarty kloaczne stają się śmieszne, gdy wypowiada je urządzenie do uczenia dzieci korzystania z nocnika. Twórcy wplatają też w fabułę liczne odniesienia zrozumiałe tylko dla dorosłych, powołując się chociażby na technologię, która jakiś czas temu towarzyszyła nam każdego dnia, teraz jednak nie funkcjonuje w świadomości najmłodszego pokolenia.

Muzykę do filmu ponownie napisał Randy Newman, jak zwykle radząc sobie z tym wyzwaniem wspaniale. Szczególnie w pamięć zapadły mi wojskowe rytmy towarzyszące scenom poświęconym armii nowoczesnych Buzzów, które z jednej strony perfekcyjnie pasują do sytuacji, ale i wprowadzają kolejny element komiczny.

W kontekście filmu bardzo dobrze sprawdza się też piosenka Taylor Swift “I Knew It, I Knew You” słyszalna podczas napisów, choć biorąc pod uwagę jej generyczne brzmienie, nie spodziewam się, że odniesie sukces na nagrodach branżowych.

Każdy kolejny film Pixara to źródło kolejnych innowacji technologicznych. Przy “Toy Story 5” stworzono zupełnie nową technologię do animowania naturalnie kręconych włosów Blaze, nadając im niezwykle realistyczny wygląd. Zadbano też o tekstury, nie mówiąc już o ciekawych projektach postaci, zarówno zabawkowych, jak i ludzkich.

Po tylu latach współpracy z Disney’em Kuba Wecsile jest właściwie gwarantem dobrej jakości tłumaczenia. Również i tym razem efekt jego pracy jest naturalny, kreatywny i wewnętrznie spójny. Żałuję tylko, że dystrybutor nie zdecydował się na przetłumaczenie tekstów widocznych w filmie, jak chociażby wiadomości, które wysyłają Bonnie koleżanki, co było standardem w poprzednich produkcjach.

Niestety, zarówno angielski, jak i polski dubbing piątej części odbiega nieco od tego do czego przyzwyczaiła nas seria. Wielu aktorów nie ma już z nami, a ich role powierzono ich kolegom po fachu. Wszyscy wkładają w swoją pracę całe serce, choć najbardziej lśni Izabella Bukowska w roli Jessie. Aktorka wkłada w swoją postać wiele energii i determinacji, grając postać odważną, kompetentną, ale i niezwykle przerażoną. Z kolei Anna Cieślak bardzo dobrze wpisuje się w to jak twórcy chcą przedstawić Lilypad.

Choć “Toy Story 5” nie jest najlepszą częścią serii, z pewnością ma wiele do przekazania swoim widzom, zarówno tym najmłodszym, jak i nieco starszym. Wykonane z ogromną dbałością o detale i wspaniale zagrane dostarcza wiele rozrywki, ale i powodów do zadumy, ponownie udowadniają, że Pixar to wytwórnia, która nie produkuje słabych filmów.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych filmów i seriali Pixara znajdziesz tutaj.

Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.

A może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Popularne posty