“Wtem denat” Marta Kisiel


Rynek wydawniczy kontratakuje

Mam skomplikowaną relację z komediami kryminalnymi Marty Kisiel. Choć pierwsza część serii, “Nagle trup” mnie nie zachwyciła, od razu po jej dokończeniu, miałam ochotę sięgnąć po kolejny tom. Miałam tylko nadzieję, że tym razem będę pozytywnie zaskoczona.

Pracownicy wydawnictwa JaMas stają przed kolejnym wyzwaniem: koniecznością ochrony miejsca pracy przed złymi decyzjami ojca dyrektora. Sposób? Organizacja warsztatów literackich w leśnej głuszy. Problem? Zatrudniony do promocji wydarzenia influencer znika w tajemniczych okolicznościach na samym początku wyjazdu. Na szczęście zaprzyjaźniony policjant Michał Mogiła jest na posterunku.

We “Wtem denat” powraca część postaci z pierwszej części cyklu. Duże role odgrywają Michał Mogiła, Arkadiusz Krawczyk czy Wojciech Szumski, o których na przestrzeni książki dowiadujemy się coraz więcej. Pojawia się też zbiór nowych, nietuzinkowych bohaterów, czyli aspirujący pisarze, którzy zapisują się na warsztaty wydawnictwa JaMas.

To postaci nietuzinkowe, choć nieco przerysowane. Takie podejście pomaga ich rozróżnić i zapamiętać, choć sprawia, że ich przedstawienie nie zalicza się do zbyt realistycznych. Zastanawia mnie też, czemu wszyscy młodzi mężczyźni w tej serii są tak nieporadni i mają tak toksyczne relacje ze swoimi matkami.

Dużą zaletą książki są, jednakże więzi między postaciami, a w szczególności między trzema głównymi bohaterami. Autorka bardzo ciekawie rozwija przyjaźń Michała i Arka, choć celem utrzymania tajemnicy, stanowczo za mało jej pokazuje. Wspaniale wypada też scena, gdy trzej panowie dzielą się swoimi obawami i przegadują zaistniałą sytuację. Nawet w dzisiejszych czasach takie momenty otwartej komunikacji pojawiają się w popkulturze stanowczo za rzadko.

Na negatywny odbiór książki wpływa jej struktura. Po niewiele wnoszącym wstępie dziejącym się w biurze wydawnictwa następuje jeszcze dłuższe wprowadzenie reszty bohaterów. To samo w sobie nie byłoby błędem. W końcu przez zawiązaniem akcji warto jest dać czytelnikowi odpowiedni kontekst. Problem polega na tym, że ta część jest o wiele dłuższa niż sama sprawa kryminalna.

Przez większą część powieści bohaterowie wiodą prowadzące donikąd rozmowy, wędrują po lesie i podejrzewają się nawzajem o wyimaginowanie zbrodnie. Po prawdzie niektóre z tych scen w ciekawy sposób pokazują postaci i relacje między nimi. Inne jednak wydają się całkowicie zbędne, a czytelnik odnosi wrażenie, że wprowadzono je tylko w celach komicznych. Tym większa szkoda, że nie udało się osiągnąć tego efektu.

Nie pomaga fakt, że akcja rozwija się niezwykle wolno i gdyby nie to, że książka została zakwalifikowana jako kryminał, na pewnym etapie zaczęłabym wątpić, że doczekam się w niej jakieś zbrodni. Dopiero pod sam koniec tempo drastycznie przyśpiesza, zapewniając wartki przebieg wydarzeń i wciągający finał.

Bo samo śledztwo jest naprawdę intrygujące. Przesłuchania przebiegają dynamicznie, bohaterowie szybko kojarzą fakty i dobrze wyjaśniają swój punkt widzenia. Wydarzenia sprawnie łączą się w jedną całość, układając się w niezwykle przemyślaną sieć. Jedynie motyw złoczyńcy wypada przy tym dość prostolinijnie i niezbyt przekonywująco.

To powiedziawszy, “Wtem denat” marnuje kilka szans na ciekawe wątki, kończąc je przedwcześnie lub zdecydowanie za mało kreatywnie. Na przykład, pierwsze sceny sugerują, że ktoś szantażuje dyrektora Sztywnego. Arek i Michał (a razem z nimi czytelnik) przez długi czas zastanawiają się skąd bierze się podejrzane zachowanie bohatera, tylko po to, by ten w jednym zdaniu wyjaśnił im całą, koniec końców bardzo prozaiczną tajemnicę.

Książka została napisana lekkim tonem, który brzmi o wiele naturalniej niż w poprzednim tomie. Niestety, nawet to nie sprawia, że “Wtem denat” zyskuje na komizmie. Bo choć bawiłam się nieco lepiej niż w “Nagle trup” to wciąż nie jest ta sama Kisiel, która bawiła mnie do łez w cyklu “Dożywocie”.

To powiedziawszy, w książce znajdziemy sporo humoru odwołującego się do znajomości branży. O ile jednak w “Nagle trup” autorka wypowiadała się na temat pracowników wydawnictw, tym razem zdecydowała się skupić na autorach i pisanych przez nich książkach. Jej brutalna krytyka obecnej oferty wydawniczej, w której łatwo rozpoznać prawdziwe tytuły i autorów, nosi ślady bardzo realnej goryczy.

Wielokrotnie odnosi się też to popkultury, szczególnie rodzimej. Obawiam się jednak, że młodsi czytelnicy mogą mieć pewien problem z rozpoznaniem nawiązań. Starsi będą się natomiast wspaniale bawić, wyłapując je w tekście jedną po drugiej.

“Wtem denat” to przyjemna książka na nudne popołudnie, choć obawiam się, że jej fabuła bardzo szybko wyparuje wam z głowy. Co gorsza, w lekturze przeszkadzając liczne powtórzenia. Autorka z uporem używa tych samych epitetów w odniesieniu do poszczególnych postaci, co po prawdzie przywodzi na myśl antyczne eposy (choć odnoszę wrażenie, że nie jest to efekt zamierzony), ale dość szybko staje się nużące.

Czytający książkę Bartosz Głogowski fenomenalnie radzi sobie z nadawaniem postaci swoich własnych manieryzmów, a niekiedy i głosów. Szczególnie dobrze wychodzą mu Arkadiusz Krawczyk i Oleńka Kulczyńska. Mam do audiobooka tylko jeden zarzut. Jeśli narracja informuje czytelnika, że jakaś postać używa tak zwanego “scenicznego ł”, byłoby miło, gdyby lektor w taki właśnie sposób czytał jej kwestie.

“Wtem denat” stanowczo za długo się rozkręca i nie zapewnia tyle rozrywki, ile można by się spodziewać po książce autorki takiej jak Marta Kisiel. Ciekawie rozwija jednak relacje między bohaterami, a jej ostatnie kilka rozdziałów zawiera intrygujące sceny rodem z policyjnego śledztwa. Mimo to raczej nie sięgnę po kolejne tomy, jeśli pojawią się na rynku.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych książek i komiksów znajdziesz tutaj.

Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie

 może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Popularne posty