“Dżuma” Teatr Kameralny w Bydgoszczy
“Dżuma” Teatr Kameralny w Bydgoszczy
Scenariusz i reżyseria: Wojciech Kościelniak
Muzyka: Mariusz Obijalski
Choreografia: Mateusz Pietrzak
Scenografia i plakat: Mariusz Napierała
Kostiumy: Anna Adamek
Reżyseria świateł: Tadeusz Trylski
Multimedia-wizualizacje: Zachariasz Jędrzejczyk i Veranika Siamionava
Występują: Sara Lech, Julia Witulska, Katarzyna Chmara, Katarzyna Kłaczek, Nikodem Bogdański, Adrian Wiśniewski, Błażej Chorobiński, Leszek Andrzej Czerwiński, Zofia Gołaj, Michał Rybak, Filip Łach, Judyta Wenda, Witold Szulc, Piotr Jankowski, Radosław Garncarek, Łukasz Lenart, Dominik Ochociński, Mateusz Pietrzak, Maria Salwińska
Tekst pisany na podstawie spektaklu porannego z 19 kwietnia 2026
oOo
Dżuma na miarę XXI wieku
Nad “Dżumą” Alberta Camusa, fenomenalną książkę, która mimo mijających lat zupełnie się nie zestarzała, zachwycałam się już w oddzielnym tekście. Nic więc dziwnego, że po prostu musiałam wybrać się do Teatru Kameralnego w Bydgoszczy, by zobaczyć jej musicalową adaptację.
Gdy na ulicach Oranu zaczynają masowo umierać szczury, nikt nie spodziewa się jak wielkie niebezpieczeństwo czyha na mieszańców miasta. Lecz choć władze z początku nie chcą tego przyznać, lekarka Bernarda Rieux (Sara Lech) zna prawdę i wspierana przez przyjaciół, doktora Castela (Piotr Jankowski) czy Jeanne Tarrou (Katarzyna Chmara), bez słowa skargi staje przeciwko pladze dżumy, bakcyla o wielu formach.
Sara Lech w roli Bernardy Rieux rozpoczyna spektakl świetnie kontrolując swoje emocje. Z biegiem czasu musi się jednak coraz bardziej starać, by zachować to co czuje dla siebie. Bezbrzeżne zmęczenie przeplata się na jej twarzy z tłumionym gniewem, który prędzej czy później musi znaleźć ujście w niezwykle poruszającej scenie sporu z Paneloux.
Katarzyna Chmara jako Jeanne Tarrou imponuje charyzmą, przyciągając wzrok widza, za każdym razem, gdy znajduje się na scenie. Jest bardzo wyrazista, idealnie oddając bezpośredniość swojej bohaterki i jej pewność siebie.
Katarzyna Kłaczek kreuje Régine Rambert na postać święcie przekonaną w prawdziwość swoich przekonań, pełną energii i pasji, która dla miłości jest w stanie zrobić wszystko. Aktorka wkracza na scenę zamaszystym krokiem i pozostaje równie intensywna do końca spektaklu.
Józef Grand Nikodema Bogdańskiego to poczciwy człowiek, pędzący za swoim marzeniem. Jego kreacja aktorska ma w sobie sporo uroku i szczerości, a scena rozpaczliwej walki z chorobą chwyta za serce.
Z całej obsady to Adrian Wiśniewski jako Cottard może pokazać najwięcej pozytywnych emocji i robi to naprawdę brawurowo. Jest radosny i ekspresyjny, popisując się energią, lekkością i umiejętnościami tanecznymi. Pozostaje przy tym odpowiednio niepokojący.
Błażej Chorobiński świetnie oddaje obcesowość sędziego Othona. Mimika, postawa, sposób chodzenia czy wypowiedzi, to wszystko składa się na spójny portret człowieka, który w pełni nad sobą panuje. Tym większe wrażenie robi scena jego załamania.
Leszek Andrzej Czerwiński w roli ojca Paneloux promieniuje pewnością siebie i religijnym uniesieniem. Brzmi przy tym fenomenalnie, nic dziwnego, że to jego piosenka solowa brawurowo kończy pierwszy akt.
Mateusz Pietrzak jako Anioł Dżumy, zachwyca perfekcyjną kontrolą nad ciałem. Zachowując beznamiętny wyraz twarzy, całe emocje przekłada w ruch, tworząc poruszającą, pamiętną kreację, choć nie wypowiada ani jednego słowa.
Mimo koniecznych skrótów “Dżuma” jest wierną adaptacją książki Alberta Camusa. Wojciech Kościelniak srawnie okroił powieść, zachowując jednocześnie jej przesłanie, atmosferę i ducha. Do dialogów i piosenek trafiły też całe segmenty z książki. Jedynie zakończenie wątku Rambert wypada nieco słabiej niż w oryginale.
Analizując “Dżumę” pod kątem adaptacyjnym, nie sposób nie poruszyć tu tematu zmiany płci kilku kluczowych postaci. Rieux, Tarrou czy Rambert grają w spektaklu kobiety. Można się zastanawiać czy decyzji tej nie spowodowała jedynie chęć obsadzenia aktorek Teatru Kameralnego w Bydgoszczy. Jednak scena zebrania w pierwszym akcie, podczas którego doktor Richard powątpiewa w słowa Rieux, pogardliwie używając słowa ‘koleżanka’, sugeruje co innego.
Problem polega na tym, że zdefiniowana na nowo płeć postaci niekoniecznie pasuje do epoki, którą jasno określają chociażby kostiumy. Ciężko sobie wyobrazić wojenne przeżycia Regine Rambert czy małżeństwo Bernardy Rieux w takich realiach. To jednak detale, które nie wpływają specjalnie na ogólny odbiór spektaklu.
To powiedziawszy, geniusz “Dżumy” Camusa polega między innymi na ponadczasowości. Wojciech Kościelniak postanowił wybrać inną drogę, nawiązując bezpośrednio do dzisiejszej polityki i jasno stawiając się po jednej ze stron. Choć twórca ma do tego oczywiście prawo, obawiam się, że takie podejście grozi alienacją drugiej strony, a co gorsza, szybkim starzeniem się spektaklu.
Mariusz Obijalski skomponował niepokojącą muzykę, która bardzo dobrze oddaje atmosferę ciągłego zagrożenia. Wrażenie wzmaga metaliczny brzdęk przekładanych z miski do miski ziaren grochu, który nie cichnie ani na chwilę. Jedna piosenka płynnie przechodzi w drugą, zachowując jednocześnie na tyle podobne brzmienie, że trudno je rozróżnić. Spektakl ma jednak fragmenty mówione, choć ciężko dopatrzyć się schematu, wedle którego wybrano co zostanie powiedziane, a co zaśpiewane.
Mariusz Napierała stworzył dość umowną scenografię składającą się głównie z prowadzących we wszystkie strony schodów. Utrzymując je w różnych odcieniach beży i brązów, zbudował na scenie kwintesencję nadmorskiego afrykańskiego miasta, z jego wąskimi, krętymi uliczkami i niekończącymi się stopniami. Jednak scenografia tylko wydaje się prosta. Kolejne sceny ujawniają coraz to nowe niespodzianki, a przestrzeń rozszerza się na kolejne wymiary. Świetna gra cieniem i światłem tylko podkreśla atmosferę poszczególnych scen.
Przestrzeń sprawnie powiększają pięknie zrealizowane projekcje Zachariasza Jędrzejczyka i Veraniki Siamionavej, które dodają jej głębi malując na tylnej ścianie czekający na odjazd pociąg, czy gwieździste niebo. To idealne połączenie tradycyjnej scenografii z nowoczesną technologią.
Kostiumy Anny Adamk jasko określają czas akcji spektaklu. Poza kilkoma wyjątkami, utrzymane w szarościach i brązach zlewają się z otoczeniem, podkreślając tylko wrażenie przygnębienia i beznadziei. Znajdziemy w nich też sporo symbolizmu. Meloniki przemienią członków obsady w bezimienny tłum mieszkańców Oranu, białe chusty oznaczą ofiary zarazy, a czerwone elementy stroju w tajemniczy sposób wyróżnią niektóre postaci.
Oprócz wcielania się w Anioła Dżumy, Mateusz Pietrzak odpowiada też za choreografię spektaklu, a efekt jego pracy zapiera dech w piersiach. Ruch jest tu metaforą zachorowania na dżumę, dzięki czemu widownia ma szansę w pełni doświadczyć cierpienia kolejnych postaci. Szczególne wrażenie robi scena, w której Anioł przy pomocy białych całunów wybiera swoje ofiary. Nowoczesna, ekspresyjna, a jednocześnie bardzo elegancka choreografia wynika naturalnie z emocji tancerza, przed którym stawia niezwykle wymagające zadanie.
Natomiast tłum miarowo maszeruje po zbudowanym na scenie Oranie, co wymaga to od aktorów perfekcyjnej synchronizacji. Wielkość zespołu aktorskiego została perfekcyjnie dopasowana do rozmiaru sceny, dzięki czemu powstaje złudzenie przepełnionego miasta. Pojawiają się też bardzo ciekawe detale, jak chociażby prefekt dyrygujący tłumem podczas utworów zbiorowych, co podkreśla jego rolę w życiu miasta. Zachwyca niezwykle kreatywny sposób w jaki na scenie pokazano dzieci sędziego Othona. Dwa manekiny nie tylko pozwalają uniknąć angażowania dziecięcych aktorów, ale i dobrze podkreślają opresyjną władzę jaką ma nad nimi ojciec.
“Dżuma” Wojciecha Kościelniaka to pieczołowicie zrealizowana, wierna adaptacja książki Alberta Camusa, która od pierwszej sceny chwyta widza za gardło, by nie puścić aż do ukłonów. Mistrzowsko stworzona atmosfera i zjawiskowa, pełna ukrytych znaczeń choreografia idealnie podkreślają to co autor książki, chciał przekazać, a pieczołowicie dobrane słowa odnoszą jego przesłanie do dzisiejszych czasów.
Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.
oOo
Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych spektakli znajdziesz tutaj.
Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.
A może masz ochotę postawić mi kawę?






Komentarze
Prześlij komentarz