"Heartstopper: Tom 6" Alice Oseman
I żyli długo i szczęśliwie
Choć od grupy docelowej “Heartstoppera” dzieli mnie ładne kilkanaście lat, zakochałam się w komiksie Alice Oseman od pierwszej strony. Nic więc dziwnego, że trzymając w rękach ostatni tom czuję jednocześnie radość i smutek.
Koniec szkoły zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nim moment, gdy Nick wyjedzie na studia. Nieuchronna rozłąka z Charliem, ciągły niepokój o zdrowie chłopaka i strach przed tym co nadejdzie nie dają przyszłemu studentowi spokoju. Na szczęście Charlie nie zamierza pozostawić go z tymi problemami samego.
Tak jak w poprzednim tomie i tym razem w centrum wydarzeń znajduje się Nick, który po wielu miesiącach wspierania Charliego, zaczyna odczuwać konsekwencje ciągłego stresu. Doganiają go również obawy związane z koniecznością opuszczenia domu. Zaczyna się też zastanawiać, kim właściwie jest bez Charliego. Jednocześnie niepokoi się o swojego chłopaka i nie zamierza obarczać go swoimi problemami. Zamiast tego dusi je w sobie, a one coraz bardziej się nawarstwiają, powodując agresję.
Poprowadzenie jego wątku w ten sposób było najlepszym co Alice Oseman mogła zrobić. Nick zbyt długo był bohaterem wręcz perfekcyjnym: ciepłym, odważnym i czułym chłopakiem, któremu wiele rzeczy przychodziło aż nazbyt łatwo, szczególnie w porównaniu z Charliem. Szósty tom ciekawie pokazał to, czego można się już było spodziewać po jego poprzedniku: nawet ideał może się załamać, może agresją zareagować na niepewność i potrzebować się po prostu wypłakać.
Z kolei Charlie, choć wciąż zmaga się ze swoją chorobą, powoli staje się najlepszą wersją siebie. Nie tylko gra w zespole, ale i decyduje się kandydować na szkolnego prefekta, by zapewnić kolejnym rocznikom wsparcie, którego on sam nie otrzymał. Pozostaje przy tym wspierającym chłopakiem, który chciałby być traktowany jak dorosły partner do rozmowy, a nie chore dziecko.
Jak wszystkie tomy serii, najnowszy “Heartstopper” porusza wiele życiowych tematów na czele z zastanawianiem się nad swoją tożsamością poza długoletnim związkiem, radzeniem sobie z porzuceniem przez rodzica czy strachem przed dorosłością. Powraca również problem zaburzeń odżywiania i niekończącego się niepokoju o kogoś kto na nie cierpi.
Oseman przedstawia też różne aspekty nastoletnich relacji. Tara i Darcy, Tao i Elle, Nick i Charlie, każda z tych par ma swoje problemy. Niektóre z nich da się rozwiązać szczerością, ale inne napotykają na przeszkody nie do przeskoczenia. Autorka raz po raz przypomina o tym jak wiele nastoletnich związków się rozpada i choć bohaterowie kilkukrotnie zapewniają się nawzajem, że ich to nie dotyczy, rzeczywistość raz na jakiś czas zagląda nawet do tego wyidealizowanego świata.
W takim razie jak szósty tom sprawdza się w roli finału całej serii? Odpowiedź brzmi: bardzo dobrze. Autorka trafiła w dziesiątkę wybierając moment zakończenia “Heartstoppera”. Wyjazd na studia to wydarzenie zamykające pewną epokę, gdy całe życie młodego człowieka ulega zmianie. Nic więc dziwnego, że i czytelnik w ten sposób kończy swoją przygodę z Nickiem i Charliem.
Autorce udało się satysfakcjonująco i niezbyt pośpiesznie doprowadzić do końca wszystkie wątki, jednocześnie dając czytelnikowi wgląd w dalsze życie bohaterów. Choć wizja przyszłości jest niezwykle optymistyczna, a nawet cukierkowa. Zupełnie mnie to jednak nie dziwi, “Heartstopper” nigdy nie był realistycznym przedstawieniem życia brytyjskich nastolatków, lecz raczej wyobrażeniem idealnego świata, w którym ludzie ze sobą rozmawiają, rodzice się starają, a związki nastolatków trwają latami. Warto też zauważyć, że optymistyczny epilog dzieje się ledwie kilka miesięcy po zakończeniu szkoły. Kto wie jak życie Nicka, Charliego i ich przyjaciół potoczy się dalej.
Szósty tom utrzymuje tę samą łagodną kreskę, którą znamy i kochamy z poprzednich odsłon serii, a które perfekcyjnie pasuje do panującej w “Heartstopperze” atmosfery. To powiedziawszy, po raz kolejny zachwyca wszechobecna różnorodność. W komiksie pojawiają się postaci różnego wzrostu, postury i wieku, a rysunki odzwierciedlają to bez trudu. Sprawnie pokazują też to jak bardzo bohaterowie zmienili się na przestrzeni serii, co uwypuklają przewijające się przez ostatni tom zdjęcia z przeszłości. Jednocześnie Oseman udaje się wizualnie pokazać nie tylko wydarzenia, ale i towarzyszące im emocje, chociażby poprzez iskry sypiące się dookoła okienek, w co intymniejszych scenach.
Tłumaczenie Natalii Mętrak-Rudej bardzo dobrze oddaje język współczesnych nastolatków, używając elementów slangu czy anglicyzmów. Niestety, zdarzają się w nim też pojedyncze kalki z języka angielskiego, co nie powinno mieć miejsca w pozycji wydanej przez profesjonalne wydawnictwo.
Szósty tom “Heartstoppera” to bardzo dobre zakończenie historii o Nicku i Charliem. Alice Oseman utrzymuje pozytywny wydźwięk całej serii, jednocześnie pochylając się nad bardzo poważnymi, życiowymi tematami z typową dla siebie wrażliwością. W ten sposób powstaje komiks trochę przesłodzony, w którego wyidealizowanym świecie wielu czytelników chciałoby się schować przed rzeczywistością.
Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.
oOo
Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych książek i komiksów znajdziesz tutaj.
Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.
A może masz ochotę postawić mi kawę?







Komentarze
Prześlij komentarz