"Random 2.0" Natasha Parzymies, Alicja Sokół
Bo w tym cały jest ambaras...
Są takie historie, które rozpaczliwie potrzebują kontynuacji. Opowieści, których nie chcemy kończyć, świadomi, że autor ma nam jeszcze wiele do przekazania. "Random” do nich nie należy, a jednak doczekał się nie tylko filmowej krótkometrażówki, ale i sequela w formie audio.
Jaka jest szansa, że na aplikacji, która losowo dobiera partnerów do rozmowy wpadnie się na swojego byłego? Mery (Julia Wieniawa) przekonuje się, że bardzo duże. Łukasz (Jędrzej Hycnar) powraca do jej życia, a razem z nim uczucia, o których dziewczyna prawie już zapomniała.
Gdy żegnaliśmy Mery w pierwszej szczęści, pełna obaw, ale i nadziei szła na spotkanie z poznanym przez aplikację chłopakiem. Film krótkometrażowy pokazywał ich pierwsze chwile spędzone razem i sugerował, że teraz będą żyli długo i szczęśliwie.
Sequel pokazuje ją w zupełnie innym momencie życia. Kobieta jest o wiele dojrzalsza. Ma stałą, choć frustrującą pracę i zachowuje się jak osoba dorosła, a nie ktoś kto po pijaku pójdzie się kąpać w Bałtyku. Pozostał jej jednak talent do torpedowania swojego szczęścia. To właśnie strach przed głębszymi relacjami zabił jej związek ze Stasiem.
Jej pozorny spokój znika jednak, gdy w jej życie ponownie wkracza człowiek, który tak bardzo ją skrzywdził wiele lat wcześniej, a z którym wciąż coś ją łączy. Pod jego wpływem zaczyna się zmieniać. Autorki w oczywisty sposób próbowały napisać wątek przypominania sobie kim się kiedyś było. Niestety, poległy całkowicie. Mery nie odkrywa w sobie na nowo radości życia, ona ponownie zaczyna się zachowywać irracjonalnie, przypominając tę samą dziewczynę, która prawie zginęła przez brak myślenia perspektywicznego.
Podobnie w przypadku Łukasza mam wrażenie, że efekt końcowy rozmija się z założeniami autorek, które chciały na jego przykładzie powiedzieć coś mądrego o współczesnym społeczeństwie. I choć częściowo im się udało, mężczyzna pozostaje podręcznikowym wręcz przykładem toksycznego partnera, który opiera się na Mery i zarzuca ją swoimi problemami, by zaraz potem wpędzić ją w poczucie winy i obarczyć odpowiedzialnością za swój stan emocjonalny. A przecież to on ją kiedyś skrzywdził, z czego teraz bardzo nieudolnie się tłumaczy.
Nie przeszkadza mu to jednak ponownie ciągnąć ją w dół. Niech dobrym podsumowaniem tej postaci będzie też fakt, że w momencie, gdy Mery odmawia mu spotkania, on pojawia się pod jej mieszkaniem domagając się wpuszczenia. Gdy i wtedy słyszy ‘nie’ spędza całą noc pod drzwiami, osaczając bohaterkę poprzez przyjacielskie kontakty z jej sąsiadami.
Trzeba jednak przyznać, że autorkom udało się realistycznie przedstawić jego zmagania z uzależnieniem i ich faktyczny wpływ na codzienne życie. Na szczęście zdecydowały się też doprowadzić do skonfrontowania Łukasza z rzeczywistością i uświadomić mu, że Mery po prostu z niego wyrosła.
Główny bohater pierwszej części, Stasio, pojawia się tu w zaledwie kilku scenach, lecz pozostaje stanowczo za miłym człowiekiem, by ktokolwiek życzył mu przyszłości u kogoś tak chaotycznego i niezdecydowanego jak Mery. Obecnie układa sobie życie na nowo w Berlinie, gdzie wyjechał do szkoły.
Największym zaskoczeniem “Randoma 2.0” jest dla mnie dodana w tej części postać Joli. To dziewczyna, którą Mery poznaje w aplikacji, trochę wycofana, trochę przestraszona, ale niezwykle lojalna, ciepła i opiekuńcza. Każdy powinien mieć tak dobrą przyjaciółkę jak ona. Jej rozmowy z Mery to powiew świeżości w poprzednio skupionym na damsko-męskiej relacji serialu, możliwość pokazania ze szczegółami przyjaźni dwóch wspierających się nawzajem kobiet. Twórczyniom udało się też uniknąć popadania w kliszę, co bardzo mnie cieszy.
Drugą nową postacią jest nastoletni Franek. Chłopak zmaga się z oczekiwaniami rodziców, którzy w młodym wieku posłali go na zajęcia z tenisa i teraz spodziewają się wysokich wyników w turniejach. Franek jednak nie znosi wybranego przez nich sportu, a jego poruszająca próba zebrania się na odwagę, by im o tym powiedzieć, z pewnością przemówi do wielu odbiorców. Jego wprowadzenie niesie ze sobą dodatkowy plus: Franek stanowi przeciwwagę do Mery, kogoś z nim Łukasz może stworzyć więź, której nie obciąża wspólna historia ani romantyczne odczucia.
“Random 2.0” opowiada o ponownym spotkaniu dwojga ludzi, którzy rozstali się w ogromnym żalu i tego jak wpływają na siebie nawzajem. Tym razem to Łukasz zabiega o Mery, choć to on doprowadził do rozstania kilka lat wcześniej. Z początku negatywnie nastawiona kobieta powoli przypomina sobie ich wspólne chwile, a przede wszystkim to kim wtedy była.
Niestety, “Random 2.0” nie obył się bez niespójności. Mery pracuje w korporacji, która niezmiernie ją frustruje, podczas gdy w poprzedniej części miała świetnie prosperujący biznes organizujący eventy. Zmieniono też historię łączącą parę, a nawet osobowość mężczyzny. W pierwszej części serialu sugerowano, że był od dziewczyny o wiele starszy, a ich relacja nierówna, podczas gdy sequel maluje ją w o wiele bardziej różowych barwach.
Serial porusza wiele życiowych motywów, jak już omówiona tu damska przyjaźń, dążenie do samodestrukcji, dorastanie czy wchodzenie po raz drugi do tej samej rzeki. Do każdego z nich podchodzi z wrażliwością i szacunkiem do tematu, choć nie unika scen uderzająco przypominających momenty z pierwszej części, co może irytować. Stanowczo zbyt szybko rozwiewa też wszelkie wątpliwości co do dobrostanu bohaterów, choć biorąc pod uwagę krótki czas trwania słuchowiska, da się zrozumieć.
Twórczynie ponownie zadbały o realizm. Bohaterowie mówią bardzo naturalnie, ich wypowiedzi są przeplatane mową potoczną i upstrzone przekleństwami, co wielu odbiorców niewątpliwie uzna za wadę. Dla mnie jednak to ogromna zaleta “Randoma”, dzięki której czuje się więź z bohaterami - zwykłymi, współczesnymi nam ludźmi.
Niestety, zawodzi główne założenie serialu. Tworząc słuchowisko, które opiera się wyłącznie na tym co bohaterowie mówią do aplikacji, trzeba się liczyć z tym, że powstanie nam nierealistyczny potworek. Bo o ile rozmowy między poszczególnymi postaciami brzmią bardzo ciekawie, dobrze wplatając kolejne informacje na ich temat, to dialogi z samą aplikacją wydają mi się po prostu zbędne. Choć może się mylę, w końcu żyjemy w dobie Chata GPT, który zastępuje niektórym psychologa.
Tak jak i w przypadku pierwszej części, największą zaletą “Randoma” jest samo słuchowisko. Cała realizacja stoi na najwyższym poziomie: od licznych i bardzo realistycznych odgłosów tła, po fenomenalną grę aktorską.
Julia Wieniawa ponownie brawurowo wciela się w Mery, tym razem prezentując o wiele bardziej dojrzałą wersję swojej bohaterki. Sprawnie oddaje jej frustrację i targające nią wątpliwości, wypadając przy tym bardzo naturalnie.
Jędrzej Hycnar fenomenalnie odgrywa rolę Łukasza. W jego wykonaniu każda scena to aktorski popis, a najlepsze są te, w których jego bohater pokazuje swoją wrażliwą stronę, nieodmiennie chwytając słuchacza za serce. Charyzma aktora ma tu ogromny wpływ na odbiór postaci, która bez niej mogłaby się wydać całkowicie antypatyczna.
Ciekawą rolę ma również Agnieszka Kołodziejska, wcielająca się w aplikację Random. Doceniam to jak mechanicznie czyta wszystkie swoje kwestie, nie pozostawiając wątpliwości, że mamy do czynienia z programem komputerowym.
Zadbano też o detale. Głośność została dostosowana do oddalenia mikrofonu od źródła dźwięku. Inaczej zabrzmią więc bezpośrednie rozmowy bohaterów, inaczej odgłosy tła. Efekt jest niezwykle naturalny, choć chwilami frustrujący, wymaga bowiem ciągłego podgłaśniania.
Choć może się wydawać, że to zbędny sequel, “Random 2.0” ma jednak kilka rzeczy do opowiedzenia słuchaczowi. Twórczynie po raz kolejny poruszają problemy bliskie współczesnemu społeczeństwu, a choć przyjętej formie daleko jest do ideału, słuchowisko nadrabia wspaniałą grą aktorską, dla której chętnie wróciłabym do tej serii.
Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.
Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych książek i komiksów znajdziesz tutaj.
Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.
A może masz ochotę postawić mi kawę?







Komentarze
Prześlij komentarz