“Next to normal” Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina

“Next to normal” Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina

Muzyka: Tom Kitt

Libretto i teksty piosenek: Brian Yorkey

Reżyseria i tłumaczenie: Jacek Mikołajczyk  

Premiera: 31 marca 2026 

Choreografia: Jacek Wazelin

Przygotowanie wokalne: Patrycja Kotlarska, Jacek Kotlarski

Kostiumy i scenografia: Małgorzata Bronka

Reżyseria światła: Artur Wytrykus

Reżyseria dźwięku: Mikołaj Grzebieniowski

Występują: Stefan Andruszko, Joanna Gzyl, Aleksandra Idkowska, Kamil Krüger, Jakub Kamiński, Antoni Łuczak

Zespół instrumentalny: Tomasz Filipczak, Krzysztof Kawałko, Paweł Bomert, Marcin Jahr, Justyna Baran, Anna Wróbel, Adam Misiak

Tekst pisany na podstawie spektaklu z 31 marca 2026.

oOo

Dyplom w profesjonalnym stylu

“Next to normal” to wymagający muzycznie, jak i emocjonalnie spektakl, który nie bez powodu otrzymał zarówno trzy nagrody Tony, jak i Pulitzera. Sięganie po ten majstersztyk w ramach dyplomu przypomina porywanie się z motyką na słońce. Jak więc wypadli studenci Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina?

Diana (Joanna Gzyl) jest szczęśliwą żoną Dana (Stefan Andruszko) i matką Gabe’a (Kamil Krüger) i Natalie (Aleksandra Idkowska). Jej życie może się wydawać perfekcyjne, jednak za każdym jej uśmiechem kryje się ból. Kobieta cierpi na chorobę dwubiegunową z epizodami depresyjnymi, a żaden z kolejnych lekarzy (Antoni Łuczak) nie jest w stanie jej pomóc. Jej stan odbija się na życiu całej rodziny.

W interpretacji Stefana Andruszko Dan to postać bardzo ekspresyjna. Na jego twarzy każdą emocję widać jak na dłoni, dzięki czemu jego cierpienie też jest oczywiste od pierwszej sceny. To kreacja, która porusza praktycznie za każdym razem, gdy aktor staje przed widownią, ale szczególnie chwyta za serce w finałowej scenie spektaklu.

Joanna Gzyl zachwyca w jakże trudnej partii wokalnej Diany, jednocześnie przekonywująco wcielając się w kobietę na skraju załamania. Świetnie oddaje różnice między apatią, a manią, w jednej chwili beznamiętna, by zaraz stać się wulkanem energii. Duże wrażenie robi też jej szał w piosence “You don’t know”.

Aleksandra Idkowska jako Natalie sprawnie oddaje zarówno młody wiek swojej bohaterki, jak i jej bezbronność. Jest bardzo emocjonalna, ciężko przewidzieć jej reakcje na poszczególne sytuacje, co dobrze wpisuje się w libretto. Łączy też świetny wokal z poruszającym aktorstwem.

Kamil Krüger kreuje Gabe’a jako postać dość złowieszczą, która staje się coraz bardziej niepokojąca z każdą sceną. Choć minimalistyczna scenografia ogranicza mu pole do popisu, jest dynamiczny i pełen energii, a jego “I’m Alive” brzmi naprawdę dobrze, aczkolwiek mam poczucie, że w kolejnych spektaklach może się jeszcze rozkręcić.

Henry Jakuba Kamińskiego przechodzi na przestrzeni spektaklu ogromną przemianę wynikającą częściowo z libretta, częściowo z podejścia do postaci. W pierwszym akcie podkreślono jego buntowniczą, dość brutalną naturę, by tym bardziej można było docenić łagodność z jaką traktuje Natalie w akcie drugim. To właściwie dwie kreacje aktorskie, a Kamiński w obu radzi sobie świetnie.

Również Antoni Łuczak tworzy dwie, całkowicie odmienne role. Jego doktor Fine jest niekompetentny i zalękniony, co odzwierciedla każdy jego gest. Natomiast doktor Madden to widowiskowy popis ruchowy, pełen widowiskowych figur gimnastycznych. Łuczak brawurowo osiąga też rockowe brzmienie, choć mam wrażenie, że ta rola tylko zyska podczas kolejnych spektakli.

Jacek Wazelin stworzył choreografię, która wiele dodaje do tekstu źródłowego. Szczególnie relacja Henry’ego i Natalie zyskuje na pełnych czułości interakcjach. Ciekawie wypadają też sceny zbiorowe, a choreografia sprawnie wykorzystuje też dostępną scenografię.

Niestety, planując dla każdego z panów inny ruch sceniczny Wazelin zagubił gdzieś łącznik między Danem a Henrym, tak dobrze przecież słyszalny w tekście piosenki “Why Stay? / A Promise”. Niezbyt naturalnie wypada też moment zniszczenia pozytywki, który w tej realizacji niezbyt pasuje do sceny.

Na pierwszy rzut oka kostiumy Małgorzaty Bronki mogą się wydawać nieco niespójne. Zapewniam jednak, że w tym szaleństwie jest metoda. Pozornie niepasujące do siebie stroje Dana i Diany fenomenalnie podkreślają różnice między małżonkami. Z kolei kostium Henry’ego pięknie odzwierciedla zachodzące w nim przemiany. Przy pomocy ubrań sprawnie rozróżniono też kolejnych lekarzy Diany.

Z oczywistych względów scenografia, za którą również odpowiada Małgorzata Bronka prezentuje się o wiele skromniej niż to co możemy zobaczyć w profesjonalnych teatrach. Mimo to bardzo dobrze spełnia swoje zadanie i pozwala na arcyciekawą grę światłem i cieniem, o efektownych niespodziankach nie mówiąc. W pełni wykorzystuje też dostępną przestrzeń, tworząc obok siebie dwie lokacje w taki sposób, by pozostały odrębne.

Tłumaczenie Jacka Mikołajczyka chwaliłam już przy okazji recenzji “Next to normal” w Teatrze Syrena. Utrzymuję opinię, że to przekład bardzo naturalny i fenomenalnie pasujący do muzyki, choć mógłby się obyć bez anglicyzmów. Bardzo mnie też cieszy, że tekst nie został w widoczny sposób okrojony.

Podsumowując, mimo minimalistycznej oprawy, “Next to normal” Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina spokojnie może rywalizować z profesjonalnymi realizacjami tytułu. Jego największą zaletą są oczywiście młodzi artyści, którzy włożyli w swoje role całe serce.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych spektakli znajdziesz tutaj

Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.

A może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Popularne posty