“Dżuma” Albert Camus
Kataklizm i jego efekty
Od dawna zdawałam sobie sprawę z istnienia “Dżumy” Alberta Camusa, jednak jakimś cudem nigdy nie wpadła mi ona w ręce. Kiedy jednak ogłoszono jej adaptację sceniczną, uznałam, że najwyższy czas sięgnąć po tę słynną powieść i nadrobić zaległości jeszcze z liceum.
W algierskim mieście Oran źle się dzieje. Szczury setkami wychodzą z podziemi, by umierać na ulicach. Co gorsza, mieszkańcy również zaczynają zapadać na tajemniczą gorączkę. Władze zupełnie nie radzą sobie z zaistniałą sytuacją, uporczywie ją minimalizując. Tylko świadom przerażającej prawdy lekarz, Bernard Rioux, robi wszystko, by uratować nieszczęsne miasto.
Głównym bohaterem książki jest Bernard Rioux, lekarz oddany swojemu fachowi, który walcząc z dżumą zapracowuje się praktycznie na śmierć. Jako jeden z nielicznych w pełni zdaje sobie sprawę z tego co dzieje się w Oranie i z empatią rusza na ratunek swoim pacjentom, choć poza miastem czeka na niego odpoczywająca w sanatorium żona.
Wspiera go starszy kolega po fachu, doktor Castel, który zna dżumę z doświadczenia i jest aż boleśnie świadom w jak niebezpiecznej sytuacji znalazł się Oran. To archetyp mądrego mentora, który wiele już w życiu widział. Ich przeciwieństwem jest doktor Richard, sceptyk, który reakcją ludności przejmuje się bardziej niż jej bezpieczeństwem.
Niezwykle ważną postacią jest też Jean Tarrou, przybysz, który obserwuje codzienne życie Oranu z niesamowitą wnikliwością. Ten lubiący rozrywki mężczyzna z własnej woli przyłącza się do walki doktora Rieux, ale przede wszystkim jest mu przyjacielem i opoką. Przez większość powieści nie wiadomo zbyt wiele o jego przeszłości, zmienia to jednak pewna poruszająca scena, która na długo zapada w pamięć.
Jezuita ojciec Paneloux przedstawia rolę i punkt widzenia kościoła. W swoim pierwszym kazaniu grzmi z mównicy o karze boskiej, przekonany, że mieszkańcy miasta zasługują na swój straszny los. Potem jednak nieco zmienia podejście, a jego drugie kazanie zdradza opinię autora na temat religii.
Joseph Grand jest oddanym swojej pracy poczciwcem, który poświęcił całe życie na spełnienie swojego marzenia, tracąc po drodze miłość ukochanej kobiety. Lecz choć czas na pasje jest dla niego święty, nie waha się wspierać przyjaciół w walce z chorobą.
Natomiast Raymond Rambert to dziennikarz, który przyjechał do miasta napisać reportaż i utknął w nim na czas trwania kwarantanny. Uważając, że zatrzymano go bezprawnie, chwyta się każdego sposobu, by wydostać się poza mury i powrócić do swojej miłości, ignorując przy tym fakt, że inni ludzie mogli znaleźć się w podobnej sytuacji.
W całym Oranie jest chyba tylko jedna osoba, którą dżuma cieszy. Cottard symbolizuje każdego dla kogo kataklizm oznacza szansę na lepsze życie i karierę. Gdy miasto cierpi, on cieszy się każdym dniem, a powrót normalności oznacza dla niego koniec beztroski. Sędzia Othon to z kolei przykład postronnego, którego dżuma dotyka bezpośrednio, zmieniając go nie do poznania.
Kobiety w “Dżumie” można policzyć na palcach jednej ręki. Większość z nich nie otrzymuje nawet imienia, zostają relegowane do swojej funkcji: matki, żony czy ukochanej. Wszystkie odległe i owiane tajemnicą, stanowią obiekt tęsknoty i niepokoju. Podejrzewam, że Camus celowo umieścił je w takiej, a nie innej roli, zapewne próbując podkreślić stagnację umierającego miasta.
Tytuł mówi sam za siebie. “Dżuma” to studium epidemii, która dziesiątkuje Oran. Akcja rozwija się powoli, a narrator pochyla się nad każdym szczegółem, wnikliwie analizując przebieg zarazy jak i ludzkie reakcje. Narracja przenosi się z bohatera na bohatera, pozwalając czytelnikowi poznać dżumę i jej efekty z wielu stron. Rozpoczyna opowieść przed zarazą i prowadzi odbiorcę przez cały okres jej trwania, aż do powrotu normalności, pokazując przy tym nie tylko walkę z chorobą, ale i celowe wyparcie zagrożenia, korzystający na nim oportunizm, tęsknotę za bliskimi toczącą bohaterów czy solidarność, która łączy wszystkich mieszkańców w obliczu katastrofy.
Książka została napisana z punktu widzenia mieszkańca Oranu, który przetrwał dżumę i postanowił udokumentować wydarzenia. Narrator opiera się na fikcyjnych notatkach postaci takich jak doktor Rioux czy Tarrou, a jego opis przypomina bardziej reportaż niż beletrystykę. Camus stosuje przy tym bardzo poetycki styl, szczególnie gdy pisze o absolutach zamiast o sprawach przyziemnych.
To powiedziawszy, gdybym nie zdawała sobie sprawy, kiedy książka została opublikowana, pewnie zastanawiałabym się czy nie oparto jej na pandemii, która nie tak dawno uwięziła nas w domach. Wydarzenia przebiegają bowiem w taki sam sposób, a reakcje zarówno władz jak i obywateli uderzająco przypominają to co kilka lat temu obserwowaliśmy w mediach. Ta ponadczasowość to jedna z największych zalet książki.
Myli się jednak ktoś, kto uważa, że odnosi się wyłącznie do choroby zakaźnej, która na przestrzeni wieków dziesiątkowała największe miasta świata. Camus mniej lub bardziej subtelnie poukrywał w powieści liczne symbole i nawiązania. Postaci przypominają więc bardziej archetypy niż ludzi z krwi i kości, sprawnie pokazując różne zachowania ofiar kwarantanny, a sama dżuma odnosi się do każdego kataklizmu czy traumatycznego wydarzenia jakie może dotknąć ludzkość.
Podobno po publikacji “Dżumy” sam Camus polecał Joannę Guzę ją jako tłumaczkę swoich kolejnych książek. Nic dziwnego, jej tłumaczenie jest bardzo naturalne i odpowiednio poetyckie, choć nie przekonuje mnie użycie słowa szczepionka w kontekście substancji, którą podaje się chorym.
Lektorem takiego klasyka jak “Dżuma” musiał zostać naprawdę uzdolniony aktor. Wybór Andrzeja Ferencego uważam za pomysł wręcz genialny. Aktor czyta książkę rzeczowym tonem, świetnie oddając jej reporterski charakter. Zachwyca też bezbłędnym francuskim akcentem słyszalnym chociażby podczas wypowiadania nazwisk.
“Dżuma” Alberta Camusa to wybitna książka, która na przykładzie zarazy pokazuje reakcję ludzkości na morderczy kataklizm. Autor naświetla w niej różne postawy i zachowania, jednocześnie podkreślając wytrzymałość i jedność społeczeństwa, ale i czekające na nie zagrożenia.
Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.
oOo
Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych książek i komiksów znajdziesz tutaj.
Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.
A może masz ochotę postawić mi kawę?






Komentarze
Prześlij komentarz