“Uniwersytet potworny” Dan Scanlon

“Uniwersytet potworny” Dan Scanlon

Tytuł oryginału: Monsters University

Reżyseria: Dan Scanlon

Scenariusz: Dan Gerson, Robert L. Baird, Dan Scanlon

Zdjęcia: Matt Aspbury

Oświetlenie: Jean-Claude Kalache

Montaż: Greg Snyder

Muzyka: Randy Newman

Występują: John Goodman, Billy Crystal, Steve Buscemi, Peter Sohn, Joel Murray, Sean P. Hayes, Charlie Day, Helen Mirren, Alfred Molina, Tyler Labine, Nathan Fillion, Aubrey Plaza, Bobby Moynihan, Julian Sweeney, Bonnie Hunt, John Krasinski, Bill Hader, Bob Peterson, John Ratzenberger i inni

Dialogi polskie: Bartosz Wierzbięta

W wersji polskiej udział wzięli: Wojciech Paszkowski, Paweł Sanakiewicz, Sławomir Pacek, Danuta Stenka, Artur Barciś, Sylwester Maciejewski, Mateusz Weber, Paweł Ciołkosz, Eryk Lubos, Andrzej Blumenfeld, Michał Poznański, Piotr Grabowski, Marta Dobecka, Piotr Piksa, Jakub Jankiewicz, Anna Apostolakis-Gluzińska, Ewa Kania, Waldemar Barwiński i inni

oOo 

W grupie siła

Powiedzmy sobie szczerze, słysząc hasło druga część “Potworów i spółki” większość widzów wyobraża sobie kontynuację przygód Mike’a i Sully’ego: może dalszą eksplorację ich przyjaźni z ludzką dziewczynką Boo czy przemian zachodzących w ich świecie pod wpływem przejścia na inny rodzaj energii. Tymczasem twórcy “Uniwersytetu potwornego” zdecydowali się na coś nieco innego.

Mike Wazowski (Wojciech Paszkowski) od wczesnego dzieciństwa marzy o zostaniu straszakiem: pracownikiem firmy energetycznej, który każdego dnia ryzykuje życiem, by pozyskiwać energię dla swojego świata. Najpierw jednak czekają go studia. Jednak, gdy na jego drodze staje leniwy James P. Sullivan (Paweł Sanakiewicz) i drużyna wyrzutków, Mike mierzy się z największym wyzwaniem swojego życia: pracą zespołową.

Film proponuje nowe spojrzenie na znane postaci. Tym razem to Mike jest głównym bohaterem. Poznajemy go jako małe, ignorowane przez r rówieśników dziecko. Ten samotny chłopiec robi wszystko, by zrealizować swoje marzenie. Ciężką pracą i determinacją próbuje przezwyciężyć ograniczenia i osiągnąć cel. A jednocześnie nie dostrzega nic poza nim, traktując kolegów przedmiotowo i żyjąc w przekonaniu, że ze wszystkim poradzi sobie sam. Wojciech Paszkowski gra go z humorem, ale i ogromną wrażliwością.

Natomiast młody Sully perfekcyjnie wpisuje się w stereotyp zdolnego, ale leniwego chłopaka ze znanej rodziny, któremu naturalne predyspozycje i nazwisko rodziców na każdym kroku ułatwiają życie. To jednak obusieczny miecz, ciężar oczekiwań coraz bardziej go przytłacza, szczególnie gdy okazuje się, że talent to nie wszystko. Sanakiewicz perfekcyjnie oddaje jego pewność siebie i charyzmę.

Towarzyszy im zgraja ekscentrycznych członków bractwa Oozma Kappa, którzy na pierwszy rzut oka przypominają stereotypową grupę niedorajd, które nic nigdy nie osiągnęły i nie osiągną. Od samego początku ujmują jednak za serce otwartością, ciepłem i przyjacielskim usposobieniem.

W roli antagonistów występują natomiast, jak na amerykański film o studentach przystało, członkowie najbardziej elitarnego bractwa na uczelni. Bogaci, popularni i uprzywilejowani, gardzą każdym kto odstaje od ich wizji świata, a dla zwycięstwa zrobią naprawdę wszystko.

"Uniwersytet Potworny” w dość łopatologiczny sposób pokazuje jak niezbędna jest tu współpraca i szczerość, krętą ścieżką prowadząc swoich bohaterów w stronę relacji, którą znamy i kochamy z “Potworów i spółki”. Wielokrotnie podkreśla, że w różnorodności siła, a nawet istota, która nie pierwszy rzut oka wydaje się bezsilna, może odnaleźć w sobie niezbędne do przeżycia cechy. Z lojalnością i odwagą na czele.

Najbardziej interesująco wypada jednak finał filmu, który dobrze wpisuje się w lubiany ostatnimi czasy przez Pixara schemat wedle którego szczęśliwe zakończenia wcale nie oznaczają tego czego spodziewa się zarówno bohater, jak i widz. Odpowiednie wykorzystanie tego motywu w prequelu może się wydawać niemożliwe, w końcu dobrze wiemy co czeka bohaterów za kilka lat. A jednak twórcy poradzili sobie brawurowo.

“Uniwersytet potworny” zadebiutował na ekranach w 2013 roku, dwanaście lat po premierze pierwszej części. W międzyczasie maluchy, które oglądały “Potwory i spółkę” w kinach stały się już nastolatkami lub nawet młodymi dorosłymi. Nie zdążyły jednak doczekać się własnych dzieci, z którymi mogłoby chcieć podzielić się swoim ulubionych filmem z dzieciństwa. Natomiast oglądając zwiastun, rodzice kilkulatków mogli uznać, że umiejscowiony w college’u film niezbyt dobrze nadaje się dla ich pociech. I choć “Uniwersytet” na siebie zarobił, mam wrażenie, że późna premiera i taki, a nie inny punkt wyjścia mogły niekorzystnie wpłynąć na zainteresowanie tym tytułem.

To powiedziawszy, od strony technicznej animacja jest niewątpliwie kreatywna. Zachwyca różnorodność w projektach postaci, z których każda ma swoje mocne i słabe strony. Ktoś jest ogromny i groźny, ktoś inny ma natomiast przyssawki na mackach, co może mu przeszkadzać w codziennym życiu, ale pomoże we wspinaczce. Równie ciekawie prezentuje się świat przedstawiony. Choć sam system edukacji wiernie odtwarza amerykańską rzeczywistość, twórcy musieli wymyślić kierunki studiów, zajęcia, bractwa i wydarzenia studenckie.

W odróżnieniu od pierwszej części, “Uniwersytet” zupełnie się też nie zestarzał wizualnie i oglądając go w 2026 roku, wciąż jest się pod wrażeniem realistycznej animacji. Widać też gigantyczny przeskok techniczny między “Potworami” i prequelem, szczególnie jeśli zwrócimy uwagę na detale jak chociażby niedoskonałości skóry Mike’a czy perfekcyjne futro Sully’ego. 

Za polską lokalizację odpowiadał Bartosz Wierzbięta, co jest właściwie gwarantem dobrej jakości. Jak zwykle brawurowo poradził sobie z tłumaczeniem nazw własnych, sprawiając, że każda zachwyca kreatywnością. Perfekcyjnie zachował też humor słowny oryginału. W efekcie powstał przekład płynny, realistyczny i ponadczasowy.

Oczywiście polski dubbing filmu stoi na najwyższym poziomie. Tak jak w oryginale, do swoich ról powrócili Wojciech Paszkowski (Mike), Paweł Sanakiewicz (Sully) i Sławomir Pacek (Randall). Towarzyszą im takie sławy jak fenomenalny Artur Barciś jako Ciamcio czy wspaniała Danuta Stenka wcielające się w dyrektor Skolopendrę. Choć muszę przyznać, że część aktorów, z Paszkowskim i Sanakiewiczem na czele brzmi odrobinę za staro jak na studentów.

Cofając się do młodości bohaterów "Uniwersytet potworny” w ciekawy sposób rozwija nie tylko ich relację, ale i świat przedstawiony. Raz po raz zachwyca też kreatywnością zarówno w kwestii projektów postaci, rozwiązań czy humoru. Jednak co najważniejsze, ma do opowiedzenia mądrą historię o współpracy i sile płynącej z pracy zespołowej.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych filmów i seriali Pixara znajdziesz tutaj.

Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.

A może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Popularne posty