“Straceni chłopcy” Joel Schumacher
“Straceni chłopcy” Joel Schumacher
Tytuł oryginału: Lost Boys
Reżyseria: Joel Schumacher
Scenariusz: Janice Fischer, James Jeremias, Jeffrey Boam
Muzyka: Thomas Newman
Zdjęcia: Michael Chapman
Scenografia: Chris Westlund
Kostiumy: Susan Becker
Występują: Jason Patric, Corey Haim, Dianne Wiest, Barnard Hughes, Edward Herrmann, Kiefer Sutherland, Jami Gertz, Corey Feldman, Jamison Newlander, Brooke McCarter, Billy Wirth, Alexander Winter, Chance Michael Corbitt, Alexander Bacan Chapman, Nori Morgan, Kelly Jo Minter, Tim Cappello i inni
oOo
Dwie twarze wampira
Patrząc na to jak jeszcze niedawno przedstawiano je w popkulturze, można zapomnieć, że wampiry były kiedyś straszne. Że zamiast grać romantycznych kochanków, pełniły w książkach czy filmach role bezlitosnych antagonistów i budziły w odbiorcy realną grozę. “Straceni chłopcy” powstali przed tą zmianą.
Nastoletni Michael (Jason Patric) przeprowadza się z matką (Diane Wiest) i młodszym bratem Samem (Corey Haim) do słonecznej Kalifornii. Szybko w głowie zawraca mu tajemnicza Star (Jami Gertz), która wciąga go w niebezpieczny świat Straconych Chłopców, gangu motocyklowego, na którego czele stoi David (Kiefer Sutherland).
Jason Patric jako Michael Emerson świetnie oddaje nieco zagubionego chłopaka, który chciałby być kimś zupełnie innym i używa przeprowadzki, by przemienić się w wyidealizowany obraz samego siebie. Choć Patric nie jest specjalnie ekspresyjny, takie podejście idealnie pasuje do przerażonego sytuacją bohatera, którego przerosła sytuacja.
Corey Haim bardzo naturalnie odgrywa Sama, nadając mu sporo szczeniackiej pewności siebie i potrzeby udowodnienia swojej wartości. Jednocześnie w momentach kryzysowych dobrze widać jego młody wiek.
Jednak prawdziwą gwiazdą filmu pozostaje bezsprzecznie Kiefer Sutherland w roli Davida. To nie tylko kwintesencja czarującego badboya, który perfekcyjnie łączy aurę niebezpieczeństwa, z urokiem osobistym, ale i postać o wiele bardziej skomplikowana, niż można by się spodziewać. Sutherland jest w tej roli wręcz magnetyczny, skupiając na sobie pełną uwagę widza, niezależnie od sceny.
Mogłoby się wydawać, że Jami Gertz gra Star jako archetyp damy w opresji. Nic bardziej mylnego. Choć jej bohaterka jest urocza i wręcz eteryczna, jednocześnie ma w sobie ciężki do opisania magnetyzm i głęboko ukrytą drapieżność. Całkiem nieźle balansuje na granicy między wampiryzmem, a człowieczeństwem.
Corey Feldman i Jamison Newlander jako Edgar i Alan Frog otrzymali od reżysera bardzo szczegółowe wytyczne i z powodzeniem naśladują wielkie gwiazdy kina akcji lat 80tych. W efekcie ich bohaterowie są przerysowani i nadmiernie poważni, co w żaden sposób nie pasuje do ich młodego wieku. To zarówno element humorystyczny jak i dowód na samoświadomość filmu.
Choć wampiryzm w “Straconych chłopcach” można postrzegać dosłownie, warto też przyjrzeć mu się pod katem niezwykle przemyślanej alegorii i dostrzec w zdawać by się mogło zwykłym horrorze coś więcej, co sprawiło, że trafił do kanonu gatunku.
Tytuł filmu odnosi się do straconego pokolenia, młodych ludzi, których świat zawiódł i zostawił samym sobie, skazując ich na funkcjonowanie na obrzeżach społeczeństwa. Sfrustrowani, pozbawieni nadziei na przyszłość, sieją coraz większe zniszczenie, co w filmie tylko ułatwiają im nadludzkie moce.
Nie da się też przeoczyć odniesienia do “Piotrusia Pana” J.M Barriego, widocznego nie tylko w tytule, ale i w relacjach między wiecznie młodymi, niepokornymi bohaterami, którym przewodzi niezwykle charyzmatyczny prowodyr.
Jednocześnie krytycy filmowi od lat doszukują się w “Straconych chłopcach” wątku homoseksualnego, przyrównując reakcję Michaela na gang, ze szczególnym uwzględnieniem Davida, do odkrycia własnej orientacji, a jego podążenia za wampirami w mrok, do poddania się fascynacji swoją własną płcią. Tym samym przerażenie z jakim chłopak próbuje się wycofać ze swojej pierwotnej decyzji, uciekając w ramiona relatywnie bezpiecznej Star, dobrze oddaje sytuację kogoś, dla kogo pozostanie w szafie jest po prostu bezpieczniejsze.
Ale “Straceni chłopcy” przede wszystkim pokazują niebezpieczeństwa związane z presją rówieśniczą. Oczywiście w realnym świecie wampiryzm jako konsekwencja zachłystnięcia się nowymi znajomymi wydaje się dość mało prawdopodobne, ale ostrzeżenie przed negatywnymi efektami takiego zachowania zostaje przekazane.
Pochylają się też nad tematyką dorastania i szukania swojego miejsca na ziemi. Michael wchodząc w kalifornijskie społeczeństwo tworzy sobie nową tożsamość, wyposażając się w skórzaną kurtkę czy rozważając kolczyk. Szukanie aprobaty Straconych Chłopców to naturalny następny krok na drodze do stania się kimś innym, może bardziej interesującym, może intrygującym. W nowych znajomych znajduje z kolei drugą rodzinę, która jak sądzi, w pełni go zaakceptuje. Natomiast jego przerażenie tym jak głęboko zabrnął, jest niezwykle realistyczne.
Niestety, odnoszę wrażenie, że film mógłby pójść w swoich rozważaniach znacznie dalej, chociażby pochylając się nad traumą jaką pozostawił po sobie ojciec Michaela czy zgłębiając relację chłopców z matką. Niestety twórcy się na to nie zdecydowali.
Na ścieżce dźwiękowej “Straconych chłopców” nie znajdziemy słabych utworów. Wiele z wykorzystanych w niej piosenek już dawno przeszło do klasyki. Natomiast muzyka Thomasa Newmana jest głośna, pełna idealnie pasujących do historii mocniejszych brzmień i świetnie wykorzystanych elementów chóralnych.
Z kolei zdjęcia Michaela Chapmana w dzisiejszych czasach wydają się zbyt ciemne i chaotyczne. Oczywiście, nie wyglądają tak bez powodu, to oczywista próba ograniczenia efektów specjalnych poprzez pokazywanie jak najmniejszej ilości scen, które ich wymagają. W filmie o latających wampirach jest to nie byle jaki wyczyn. Tym samym Chapman zaproponował kilka ujęć, które zapisały się w historii kina, jak chociażby ikoniczna scena skakania z mostu.
Tu warto przejść do uprzednio wspomnianych efektów specjalnych, które niestety pozostają reliktem swoich czasów. Każda scena, w której je wykorzystano budzi raczej śmiech niż podziw, sprawiając, że walki ogląda się jak komedię, a nie horror, szczególnie, że ich choreografia została maksymalnie uproszczona.
Na szczęście twórcy gdzie tylko mogli stawiali na efekty praktyczne, tworząc w ten sposób cudownie szczegółowe twarze przemienionych wampirów. Jednak największe wrażenie zrobił na mnie moment, gdzie samą grą światła i makijażem odmłodzili aktora o jakieś dziesięć lat.
Chris Westlund zadbał o kilka bardzo interesujących lokalizacji, które można by oglądać godzinami, a i tak nie dałoby się dostrzec wszystkich poukrywanych w nich detali. Czy to zaśmiecony dom dziadka Emersona, czy tajemnicza jaskinia wampirów, wszystkie miejsca są niezwykle realistyczne i wypełnione po brzegi symboliką.
Kostiumy Susan Becker nie tylko idealnie wpisują się w stylistykę lat 80tych, ale i wspaniale się prezentują. Każda postać otrzymała swój charakterystyczny, mocno osadzony w subkulturze styl, która odróżnia ją od pozostałych, a jednocześnie wpasowuje się w wizerunek całej grupy. Dzięki temu Straceni chłopcy już na pierwszy rzut oka dają się poznać jako niebezpieczni, ale pociągający zarazem. Z kolei stroje Star wymownie umieszczają ją pomiędzy dwoma światami, łącząc zwiewne, jasne materiały z czarną skórzaną kurtką. Dla Michaela natomiast zmiana kostiumu jest jednocześnie momentem przejścia.
Inteligentna symbolika i ponadczasowe przesłanie filmu sprawiają, że całkowicie rozumiem jego kultowy status. Jednocześnie “Straceni chłopcy” bardzo zestarzeli się wizualnie przez co w dzisiejszych czasach ciężko oglądać ich na poważnie. Co nie zmienia faktu, że ich wpływ na popkulturę nigdy nie zostanie zapomniany.
Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.
oOo
Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych filmów i seriali znajdziesz tutaj.
Zaobserwuj mnie na instagramie, żeby dostawać powiadomienia o kolejnych postach.
A może masz ochotę postawić mi kawę?





Komentarze
Prześlij komentarz