“Luca” Enrico Casarosa

“Luca” Enrico Casarosa

Tytuł oryginału: Luca

Reżyseria: Enrico Casarosa

Scenariusz: Jesse Andrews, Mike Jones

Muzyka: Dan Romer

Zdjęcia: David Juan Bianchim, Kim White

Montaż: Catherine Apple, Jason Hudak

Występują: Jacob Tremblay, Jack Dylan Grazer, Emma Berman, Marco Barricelli, Saverio Raimondo, Maya Rudolph, Jim Gaffigan, Sandy Martin, Giacomo Gianniotti, Marina Massironi, Sacha Baron Cohen i inni

Tłumaczenie: Jan Wecsile

W wersji polskiej udział wzięli: Albert Mois, Karol Kwiatkowski, Alicja Warchocka, Michał Meyer, Katarzyna Kozak, Artur Dziurman, Jarosław Boberek, Stefano Terrazzino, Elżbieta Romanowska i inni

oOo

(Morski) świat oczami dziecka

Na pewnym etapie mojego pixarowego maratonu na liście pojawiają się same filmy, które otrzymały dobre oceny, ale okazały się kasowymi porażkami z powodu daty swojej premiery. Tak też było z “Lucą”, filmem który krytycy i widownia docenili dopiero, gdy trafił na Disney+. 

Pewnego dnia Luca (Albert Mois), młody stwór morski, poznaje swojego rówieśnika Alberto (Karol Kwiatkowski), który wciąga go w pełen magii świat na powierzchni. Lecz gdy rodzice chłopca dowiadują się o nowej fascynacji syna i planują odesłać go do wuja, Luca i Alberto wyruszają w nieznane, gdzie czeka na nich śmiertelne niebezpieczeństwo, ale i szansa na coś wspaniałego.

Głównym bohaterem filmu jest Luca, ciekawy świata, lecz dość bojaźliwy stwór morski, który potrzebuje dobrego powodu, by wyjść poza swoją strefę komfortu. To marzyciel, którego fantazje sprawnie pokazują, jak działa umysł dziecka. Jednocześnie jego naiwność staje się w filmie źródłem humoru, ale i rozrzewnienia.

Alberto jest jego przeciwieństwem: pewnym siebie, nieustraszonym, niezależnym młodym człowiekiem, który jednak rozpaczliwie potrzebuje miłości, zarówno przyjacielskiej, jak i rodzicielskiej.

Grupę dopełnia Giulia, uparta młoda dama, która potrafi walczyć o swoje, mimo przeważających przeciwności. Jest inteligentna, pełna entuzjazmu i pasji, ale przy tym bardzo samotna i podobnie jak chłopcy wyróżnia się ze swojego otoczenia.

Rolę przeciwnika pełni nastoletni Ercole, chodzący stereotyp szkolnego dręczyciela. Wbrew standardom obecnych filmów familijnych jest jednoznacznym antagonistą, choć z pewnością szkodliwością nie dorasta do pięt wielkim złoczyńcom Disneya z dawnych lat.

W filmie pojawiają się również rodzice. Massimo, małomówny ojciec Giulii i największy łowca potworów w miasteczku może i robi groźne wrażenie, ale tak naprawdę jest czułym, troskliwym ojcem i dobrym mentorem. Natomiast rodzice Luki przede wszystkim chcą chronić syna i choć popełniają błędy, zawsze powodują nimi dobre intencje.

Fabuła filmu jest w gruncie rzeczy dość prosta. Ciekawski chłopiec odkrywa nowy świat i pochłonięty nim martwi rodziców, którzy dla jego dobra postanawiając odseparować go od niebezpiecznej ich zdaniem pasji. Tłamszone w ten sposób dziecko postanawia uciec z domu i szukać szczęścia gdzie indziej, jednak wszystko okazuje się znacznie bardziej skomplikowane niż jego marzenia.

Mimo presji czasu, akcja filmu rozwija się miarowo, dając postaciom czas na poznanie się i rozwinięcie relacji. Nie ma tu jednak miejsca na nudę. Bohaterowie są interesujący, ich interakcje ciepłe i angażujące, a humor spełnia swoje zadanie.

Film skupia się na motywach przyjaźni i akceptacji. Jego osią jest dobrze napisana, realistyczna relacja Luki i Alberto, dwóch zupełnie różnych chłopców, których łączy ciekawość świata i bezgraniczna fantazja. Alberto budzi w Luce chęć odkrywania świata i daje mu odwagę, by zrobić to na co chłopiec sam nigdy by się nie zdobył. Luca natomiast ratuje Alberto przed samotnością i otacza go bezinteresowną miłością.

Tu warto wspomnieć o samym Alberto. Jego granicząca z szaleństwem odwaga, pewność siebie i przekonanie o własnej nieomylności składają się na przypominającego Piotrusia Pana bohatera, a wręcz idola wielu małych chłopców. A jednak przedstawiając go tak a nie inaczej, twórcy pokazują, że nawet najweselsza osoba może ukrywać zranienie i obawy.

Jestem pewna, że w wątku akceptacji każdy widz będzie się doszukiwał czego innego, lecz wszystkie te zagadnienia można objąć ogólnym pojęciem ‘inności’. Luca i Alberto przybywają do miasta ludzi, gdzie z każdej strony witają ich plakaty czy rzeźby przedstawiające polowania na ich rasę.

Widz obserwuje ich reakcję na takie zderzenie z wszechobecną nienawiścią i widzi jej wpływ na chłopców. Film nie unika tu trudnych tematów, bohaterom towarzyszy ciągły strach przed okrutną śmiercią z rąk ludzi, których sympatia w każdym momencie może zamienić się w żądzę mordu. To realistyczne i bolesne pokazanie jak czuje się osoba wykluczona pośród nienawidzącego jej społeczeństwa.

Oczywiście, na tym mądrość filmu się nie kończy. “Luca” pokazuje też wartość współpracy i potęgę jaka leży w zjednoczonej grupie. Promuje kreatywność, lojalność i walkę o swoje przekonania, nie mówiąc już o instruowaniu rodziców jak ważne jest pozwolenie dziecku ruszyć własną drogą.

“Luca” jako pierwszy z całej linii filmów Pixara zastosował specyficzny styl, który sprawia, że postaci ludzkie przypominają nieco ludziki z plasteliny. To przerysowanie idealnie pasuje do opowiadanej historii. Jest równie plastyczne co wyobraźnia dziecka przez to świetnie oddaje marzenia Luki i Alberto, które mamy przyjemność podziwiać co jakiś czas.

Już projekty ludzi zachwycają różnorodnością, zobaczymy postaci o różnym wzroście, budowie ciała, fryzurach i rysach twarzy, choć zachowane zostaną pewne trendy pasujące do czasu i miejsca akcji. Ale to morskie stwory robią największe wrażenie, imponując barwnymi łuskami, szczegółowością wykonania i indywidualnym podejściem.

To powiedziawszy, zarówno natura, jak i architektura została oddana stosunkowo realistycznie. Na potrzeby filmu pieczołowicie otworzono włoskie miasteczko z jego wąskimi uliczkami, ciepłymi barwami i niepowtarzalną atmosferą.

Wspaniale prezentuje się również animacja. Od ruchu fal na wodzie, przez sceny pływania, aż po stopniową przemianę w morskiego stwora, każdy kadr został perfekcyjnie dopracowany i zachwyca płynnością, fakturami i kolorystyką. Twórcy konsekwentnie stosują wybrany przez siebie styl, unikając hiperrealizmu na rzecz kreatywności.

W utrzymaniu włoskiej atmosfery pomaga też niezwykle klimatyczna muzyka Dana Romera, przetykana raz na jakiś czas standardami operowymi. Całokształt sprawia, że wręcz czuje się bijące z każdej sceny ciepło śródziemnomorskiego lata.

Jan Wecsile zdecydował się zachować w polskim dubbingu wtrącenia z języka włoskiego, co tylko pogłębia wrażenie zanurzenia w kulturze urokliwego włoskiego miasteczka i pokazać ją widzowi. Z powodzeniem uniknął też nowoczesnego języka, dzięki czemu opowieść pozostała ponadczasowa.

Twórców polskiego dubbingu należy pochwalić za powierzenie głównych ról dziecięcym aktorom, którzy nie tylko wspaniale radzą sobie ze swoimi zadaniami, ale i wnoszą do filmu powiew świeżości i młodzieńczą energię. To dzięki nim polski “Luca” jest tak naturalny i realistyczny.

“Luca” to film, który z ogromną wrażliwością pochyla się nad dziecięcymi problemami, zabierając widza w spektakularną podróż zarówno do Włoch, jak i wewnątrz pełnego młodzieńczej fantazji umysłu tytułowego bohatera. Tak powstaje ciepła opowieść o przyjaźni, odwadze i akceptacji.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych filmów i seriali Pixara znajdziesz tutaj.

Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.

A może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Popularne posty