"Nagle Trup" Marta Kisiel
Przyznam, że nie jestem wielką fanką kryminałów. Zawsze jednak podobało mi się poczucie humoru Marty Kisiel: przy lekturze “Dożywocia” czy “Siły niższej” wręcz płakałam ze śmiechu. Zdecydowałam się więc sięgnąć po jej cykl komedii kryminalnych osadzonych w środowisku wydawniczym.
Przychodząc tego dnia do pracy, starszy posterunkowy Michał Mogiła nie przypuszczał, że czeka go jeden z najbardziej szalonych dni w życiu. Tymczasem znaleziony w pracowniczej łazience trup i ekscentryczni pracownicy wydawnictwa JaMas nie raz i nie dwa przyprawią go o ból głowy.
Książka aż roi się od nietuzinkowych postaci. Zarówno dwaj prowadzący dochodzenie policjanci, jak i współpracownicy denata zostali napisani niezwykle barwnie. Mamy więc napakowanego, sekretarkę o złotym sercu, żywiołową, oddaną promotorkę, zawsze profesjonalnego kierownika PH, przerażająco kompetentną sekretarę, świeżo upieczonego stażystę, bardzo dobrze poinformowanego grafika, zbliżającą się do emerytury kierowniczkę redakcji i jej następczynię: delikatną, nieco zahukaną młodą kobietę, niemożliwie nieogarniętego dyrektora i wreszcie siejącą postrach autorkę przyszłego bestsellera. A także prokuratora, który dopiero zmierza na miejsce zbrodni.
W porównaniu z tą fascynującą menażerią Michał Mogiła wydaje się zwyczajnym facetem, którego z każdą minutą coraz bardziej przerasta sytuacja. Pewnie dlatego to z nim najłatwiej się utożsamiać, mimo że niewielu z nas potrafiłoby zrozumieć pochrząkiwania jego zwierzchnika, specjalisty od milczenia, Jerzego Pozgonnego.
Choć postaci jest naprawdę sporo i na początku można się w nich pogubić, gdy tylko do głosu dochodzą ich osobowości, bohaterowie jedno po drugim kradną serca czytelnika i zapadają mu w pamięć. Dla skonfundowanych autorka przewidziała ściągawkę na początku książki, przywodzącą na myśl spis postaci na początku dramatu.
Punktem wyjścia “Nagle trupa” jest śmierć redaktora i śledztwo policyjne mające na celu ustalenia sprawcy. I choć kuriozalna lokalizacja denata i dziwaczne zachowanie jego byłych współpracowników sugeruje, że czeka nas jazda bez trzymanki, intryga została przeprowadzona dość standardowo. Fabuła rozwija się miarowo, dając czytelnikowi czas na własne domysły na bazie zdobytych informacji i wprowadzając coraz to nowe fakty.
Nie ma tu żadnych wielkich zaskoczeń, a mimo to scena po scenie, autorka sprawnie podsyca ciekawość odbiorcy, aż ten nie może się doczekać wyjaśnienia co tak naprawdę przydarzyło się redaktorowi Chojnowskiemu i jak policja zamierza udowodnić mordercy winę. Szkoda tylko, że samo rozwiązanie w porównaniu z nadbudowaniem wydaje się stanowczo zbyt prozaiczne. To jednak naprawdę niewielki zarzut, szczególnie, że książka nie aspiruje do bycia poważną powieścią detektywistyczną.
Skoro więc kryminał radzi sobie nieźle, co z komedią? Jak już wspominałam, jestem fanką poczucia humoru Marty Kisiel, więc miałam naprawdę wysokie wymagania. I niestety bardzo się zawiodłam. Choć parę razy zdarzyło mi się zachichotać, “Nagle trup” nie rozbawił mnie nawet w połowie tak bardzo jak poprzednie książki autorki.
W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że problem leży w nadmiernych staraniach. Autorka tak bardzo stara się być zabawna, że traci coś co kiedyś przychodziło jej naturalnie. Wiele żartów działałoby o znacznie lepiej, gdyby skończyło się chwilę wcześniej, podobnie nawiązania wydają się po prostu przekombinowane. Wisienką na torcie są zarówno nazwiska, jak i przezwiska postaci.
Ta przesada rzutuje na styl autorki. Denerwują sypiące się z każdej strony zdrobnienia, które szybko tracą urok, a zaczynają sprawiać wrażenie jakby autorka traktowała postaci i czytelnika protekcjonalnie. Podobnie wieczne poprawianie sposobu wypowiedzi, z którym mierzą się policjanci bardzo szybko zaczyna irytować. Oczywiście, da się to wytłumaczyć specyfiką branży, oczywiście, że pracownicy wydawnictwa będą bardziej wyczuleni na poprawność językową niż zwykły Kowalski. To nie zmienia jednak faktu, że przy 10 takiej korekcie czytelnik już tylko wywraca oczami.
Bardzo łatwo też dojść do wniosku, że w książce aż roi się od niekompetentnych mężczyzn. Olaf (czy raczej Olafek, bo w jego przypadku protekcjonalny ton jest bardzo widoczny) to maminsynek, który nie przeżyje kilku godzin bez telefonu od rodzicielki. Ojciec dyrektor jest z kolei tak niekompetentny, że aż dziw, iż potrafi sam trafić do swojego biura. Nawet prowadzący sprawę policjanci chwilami kręcą się po wydawnictwie całkowicie bezradnie.
To nie zmienia jednak faktu, że mimo rosnącej frustracji, książka pozostaje przyjemna w odbiorze. "Nagle trup” to taka pozycja, przy której można miło spędzić kilka godzin, choć raczej nie zapadnie nam w pamięć na długo. Co ważne, mimo zawodu jaki odczuwałam słuchając jej, gdy tylko dobiegła końca wiedziałam, że sięgnę po kolejny tom, co najlepiej dowodzi tego jak bardzo przywiązałam się do Wydawnictwa JaMas i jego szalonych pracowników.
Warto też zauważyć, że na przestrzeni powieści Marta Kisiel raz po raz popisuje się szczegółową wiedzę na temat opisywanej branży. Z łatwością porusza się po świecie wydawniczym, wprowadza do “Nagle trup” dziesiątki nawiązań do własnych doświadczeń i łagodnie żartuje z podniesionych do potęgi zachowań kolegów po fachu. To chyba najciekawszy element książki, choć zastanawia mnie jak dużą hiperbolą posługuje się tu autorka.
Czytający audiobooka Bartosz Głogowski najlepiej czuje się w roli Arkadiusza Krawczyka, któremu nadaje niesamowicie głęboki, zmysłowy głos. Wybitnie czyta też każdą wypowiedź ojca dyrektora, sprawiając, że słuchacz bez trudu utożsamia się z jego rozmówcami i współodczuwa ich frustrację W narracji jest jednak odrobinę zbyt beznamiętny.
Podsumowując, “Nagle trup” to lekka, dość przewidywalna powieść detektywistyczna z plejadą ekscentrycznych bohaterów. Niestety, jak na komedię jest niezbyt zabawna, co nie zmienia faktu, że czyta się ją szybko i przyjemnie, a sięgnięcie po kolejny tom przychodzi naturalnie.
Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.
Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych książek i komiksów znajdziesz tutaj.
Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.
A może masz ochotę postawić mi kawę?






Komentarze
Prześlij komentarz