“Pułapka” Agencja Artystyczna COPA
“Pułapka” Agencja Artystyczna COPA
Premiera: kwiecień 2025
Autor: Edward Taylor
Reżyseria: Cezary Żak
Tłumaczenie: Alicja Przerazińska i Adam Kasjaniuk
Scenografia: Wojciech Stefaniak
Kostiumy: Sylwester Krupiński
Występują: Marta Ścisłowicz, Leszek Lichota, Piotr Głowacki, Jędrzej Hycnar
Tekst pisany na podstawie spektaklu z 4 lutego 2026
oOo
Zaskakująca, dobra zabawa
Zazwyczaj idąc do teatru znam fabułę sztuki na pamięć. Rzadko się więc zdarza, żeby jakiś spektakl zaskoczył mnie tak bardzo jak “Pułapka”, całkowicie nowa wersja ponad trzydziestoletniej sztuki Edwarda Taylora “Murder by Misadventure”, wcześniej znanej w Polsce jako “Pomysł na morderstwo”.
Pisarz Harry (Piotr Głowacki) wybiera się ze swoją żoną Emmą (Marta Ścisłowicz) na wakacje. Przed wyjazdem planuje zerwać współpracę ze swoim partnerem biznesowym, Paulem (Leszek Lichota). Jednak Paul nie zamierza dać się porzucić, zmuszając Harry’ego do sięgnięcia po drastyczne metody.
Leszek Lichota jako Paul emanuje pewnością siebie i raz po raz pogrywa sobie z oczekiwaniami widza. To typowy artysta: kreatywny nieco chaotyczny i nie spętany konwenansami. Lichota z łatwością wyważa poziom charyzmy konieczny, by przyjemnie oglądało się jego bohatera, jednocześnie nie zapominając o jego wadach. Mistrzowsko odgrywa też coraz większe upojenie alkoholowe.
Harry Piotra Głowackiego daje się poznać jako pracowity i obowiązkowy, choć nieco neurotyczny wyrobnik. Łatwo go lubić aż do momentu, gdy unosi się i zdradza swoją prawdziwą twarz. Gdy już podejmie decyzję pozostaje przerażająco wyrachowany aż do momentu, gdy zaczyna tracić kontrolę nad sytuacją. W miarę rozwoju wydarzeń coraz bardziej popada w odmęty szaleństwa, co Głowacki odgrywa bardzo przekonywująco.
Marta Ścisłowicz w roli Emmy jest w zamierzony sposób przerysowana, przeżywając każdą emocję o wiele bardziej ekspresyjnie niż koledzy po fachu. Tym ciekawiej robi się, gdy w kluczowym momencie odkrywa karty i całkowicie zmienia sposób bycia. Warto też zwracać na nią uwagę na drugim planie.
Jędrzej Hycnar wspaniale sprawdza się jako oddany sprawie Inspektor Egan. Zachwyca tempo z jakim wypowiada swoje kwestie, zachowując przy tym nienaganną dykcję, a także energia z jaką się porusza. Każdy ruch wykonuje zamaszyście, każde zdanie wymawia w specyficznie celowy sposób, sprawiając, że bez przerwy zastanawiamy się nad ich ukrytym znaczeniem. Hycnar ma przy tym świetne wyczucie komediowe, dzięki czemu to jego sceny bawią najbardziej.
“Pułapka” jest spektaklem bardzo dynamicznym, a ruch sceniczny odzwierciedla charaktery postaci. Emma przez większość czasu pozostaje na obrzeżach, bardziej jako obserwatorka niż czynna uczestniczka wydarzeń. Paul ma tendencję do rozpierania się na kanapie niczym władca udzielny. Harry miota się po mieszkaniu targany coraz gwałtowniejszymi emocjami. Natomiast Egan przemieszcza się długimi, stanowczymi krokami.
W spektaklu dziejącym się w jednej lokalizacji nie potrzeba szybko zmieniającej się scenografii. Wojciech Stefaniak zaprojektował więc gustowną przestrzeń, która bez trudu wyraża upodobania swoich właścicieli. Nowoczesne mieszkanie Harry’ego i Emmy podkreśla ich stan majątkowy, a także upodobanie do nowinek i drogich sprzętów. Z kolei automatyczne zasłony świetnie stopniują napięcie w kluczowych scenach.
Zadbano też o detale w tle. Póki wspomniane w tekście dramatu, dźwiękoszczelne okno balkonowe pozostaje zamknięte, w mieszkaniu panuje cisza. Lecz gdy tylko się je otwiera na widowni rozlega się szum morza i krzyk mew.
To powiedziawszy, raz na jakiś czas na scenie zapada całkowita ciemność, która trwa stanowczo za długo. W spektaklu, w którym zmienia się wyłącznie kostiumy i rekwizyty, a nie całą scenografię, uważam takie przerwy za dość irytujące niedociągnięcie.
Natomiast kostiumy Sylwestra Krupińskiego opowiadają historie o swoich bohaterach, przedstawiając ich widowni, zanim ci zdążą się odezwać. Niechlujny strój Paula zdradza jego styl życia, podobnie gustowne, perfekcyjnie dobrane zestawy które nosi Emma. Kojarzący się z niewymuszoną elegancją kostium Paula dobrze pasuje do tego jak chciałby być przedstawiany, kontrastując ze zdradzającą go nieco dziką fryzurą, która z każdą sceną staje się coraz bardziej chaotyczna. Z kolei Inspektor Egan w swoim nieodłącznym prochowcu wygląda jakby żywcem wyszedł z klasycznej opowieści detektywistycznej.
Dramat Taylora świetnie radzi sobie od pierwszej sceny. Sprawnie przedstawia widzowi postaci i relacje między nimi, nienachalnie wplatając ich historię w dialogi. Nie przestaje też zaskakiwać, choć od początku wydaje nam się, że wiemy co nas czeka. A nawet jeśli niektóre wątki wydadzą się przekombinowane czy zbędne, zapewniam, że prędzej czy później sztuka wyjaśni je w najlepszy możliwy sposób. Każde, nawet najkrótsze zdanie pojawia się w niej bowiem nie przez przypadek.
“Pułapka” jest przy tym bardzo zabawna, a czarny humor działa tu wręcz fenomenalnie, wzmacniany jeszcze świetną grą aktorską całego zespołu aktorskiego, z Jędrzejem Hycnarem na czele. Śmiertelnie poważny manieryzm Inspektora Egana sprawia, że postać ta staje się bowiem absurdalnie komiczna.
Spektakl jest tak zabawny częściowo dzięki bardzo dobremu tłumaczeniu Alicji Przerazińskiej i Adama Kasjaniuka. Ich przekład jest płynny i sprawnie naśladuje prawdziwą mowę, jednocześnie unikając umieszczania fabuły w konkretnym czasie, dzięki czemu będzie go można używać jeszcze przez wiele lat.
“Pułapka” to inteligentnie napisana sztuka, który pochyla się nad tym jak daleko człowiek potrafi się posunąć, by osiągnąć swój cel. Realizacja Agencji Artystycznej COPA w pełni wykorzystuje tekst źródłowy, by dzięki wspaniałej grze aktorskiej stworzyć spektakl nie tylko zaskakujący, ale i zabawny, na którym nie sposób źle się bawić.
Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.
oOo
Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych spektakli znajdziesz tutaj.
Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.
A może masz ochotę postawić mi kawę?






Komentarze
Prześlij komentarz