"W świetle nocy" Milena Wójtowicz


Bella Swan spod Wrocławia

Do magicznego uniwersum Mileny Wójtowicz miałam już okazję zajrzeć przy okazji zbioru opowiadań “Cztery pory magii”, gdzie zachwycałam się ciekawym światem przedstawionym i tym jak sprawnie autorka się po nim porusza. Sięgnięcie po jej inne książki było więc tylko kwestią czasu. 

Aśka Myszkowska, dla przyjaciół Mysza to studentka jakich wiele. Pewnego dnia budzi się po wieczornym wyjściu ze znajomym odmieniona. Choć wampiryzm nieco przeszkadza jej w ukończeniu architektury zieleni, nie zamierza się poddawać. Szkoda tylko, że prześladuje ją tajemniczy Fryderyk, a przyjazny chupacabra znosi jej pod dom nietypowe prezenty. Na szczęście Mysza może liczyć na wsparcie Sabiny Piechoty, specjalistki od BHP. 

Aśka to wampirzyca na miarę XXI wieku, inteligentna, zaradna i niezwykle uparta. Gdy mija pierwszy szok przemiany, raz po raz udowadnia swoją niezwykłą umiejętność przystosowania się do każdej sytuacji i raz ustaliwszy sobie plan, dąży do jego wykonania z uporem i kreatywnością. Jest przy tym po prostu dziewczyną, która znalazła się w zaskakującej sytuacji, a autorka na szczęście poświęca czas, by pokazać, jak zmaga się z tym emocjonalnym rollercoasterem. Szkoda tylko, że w kwestii radzenia sobie z przeciwnikami pozostaje irytująco wręcz naiwna. 

Mysza drastycznie różni się od innych pojawiających się w książce wampirów, które albo zachowują się jakby uciekły z powieści historycznej, albo żyją w ciągłym strachu przed całym światem. Względnie cierpią na oba te problemy. To jednak celowy zabieg autorki, który bardzo dobrze się sprawdza, tworząc zróżnicowaną grupę bohaterów, o różnych historiach, motywacjach i problemach. 

Paweł, choć najbardziej zbliżony doświadczeniem do Aśki, nie dorównuje jej odwagą i uporem. Wiekowa Wefcia stanowi tu głównie źródło humoru i informacji. Cecille jest chodzącym stereotypem wampirzej królowej połączonej z mdlejącą heroiną powieści sprzed wieków. Z kolei Fryderyk równie dobrze mógłby wyjść z kartek powieści young adult. Zapewniam jednak, że w tym szaleństwie jest metoda, a autorka ma na tę postać całkiem niezły plan. Moim ulubieńcem pozostaje, jednakże Edek, bohater tak pozytywny, że aż nierealistyczny. 

W tle przewijają się postaci znane czytelnikowi z poprzednich powieści Mileny Wójtowicz: Sabina Piechota i jej współpracownicy. Sabina pełni w “W świetle nocy” rolę mentorki Aśki. To niezwykle barwna postać, której niekończący się pragmatyzm i brak zrozumienia ludzkiej psychiki nie przestaje zdumiewać. 

Wyliczenie wszystkiego co dzieje się w książce nie zajęłoby mi wiele czasu. To bardziej eksploracja świata przedstawionego, ze szczególnym uwzględnieniem tego jak wampir mógłby przystosować się do życia w obecnym świecie. Milena Wójtowicz pisze jednak tak dowcipnie i ma tak ciekawe pomysły, że zupełnie nie przeszkadzało mi to w lekturze.  

Niestety, sposób w jaki Aśka podeszła do ostatecznej konfrontacji z głównymi antagonistami sprawił, że wywróciłam oczami. I choć da się to wytłumaczyć naiwnością bohaterki i humorystycznym wydźwiękiem książki, wątek nie staje się przez to lepszy. Irytuje też to, że autorka raz po raz podaje czytelnikowi na tacy frazesy, które znacznie lepiej sprawdziłyby się jako przesłanie, na które sami musimy wpaść. 

To powiedziawszy, Milena Wójtowicz ma niezwykle lekkie pióro, a jej styl perfekcyjnie pasuje do opowiadanej historii. Jest przystępny i dowcipny, dzięki czemu w trakcie słuchania nie raz i nie dwa parskałam śmiechem. Narracja trzecioosobowa skupia się na postaci Aśki i pozwala czytelnikowi zajrzeć do jej głowy. Odzwierciedla to używane słownictwo, któremu daleko do języka literackiego. Znajdziemy tu sporo slangu i zapożyczeń z angielskiego, co pomaga realistycznie oddać sposób mówienia młodych ludzi, ale czasem ociera się o przesadę, szczególnie gdy autorka upiera się używać kalk językowych. Co gorsza, trzymanie się głównej bohaterki sprawia, że czytelnik ‘przegapia’ parę ciekawych scen. 

Kolorytu nadaje książce absurdalny humor, widoczny zarówno w sposobie prowadzenia narracji, jak i opisanych w książce wydarzeniach. Zachwyca kreatywność autorki, która wybiera co ciekawsze elementy podań o wampirów i używa ich wedle potrzeby, pokazując jak mają się do obecnej rzeczywistości.  

Powieść roi się też od nawiązań do kultury popularnej. Inteligentnie odnosi się do innych tekstów literackich, w których pojawiają się wampiry (szczególnie doceniam żarty ze “Zmierzchu”) czy książkowych klisz, szczególnie tych przewijających się przez romanse. Wplata też w dialogi cytaty, raz subtelnie raz nie. Sama preferuję tę pierwszą opcję.  

Czytający audiobook Kamil Pruban dobrze radzi sobie z lekkim tonem powieści i sprawnie nadaje każdej postaci specyficzny manieryzm. Jego Fryderyk jest pretensjonalny, a Edek w każdym zdaniu zdradza swój optymizm. Mimo to dziwi mnie powierzenie mężczyźnie czytania książki tak skupionej przecież na kobiecie. 

“W świetle nocy” to przyjemna w odbiorze powieść dziejąca się w barwnym, magicznym świecie, który zaludniają ciekawe postacie. Lekki, zabawny styl autorki sprawia, że książka bawi i odpręża, choć nieco brakuje jej subtelności. Mimo to, z pewnością sięgnę po pozostałe części. 

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna. 

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych książek i komiksów znajdziesz tutaj.

Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie

 może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Popularne posty