"Abonament na szczęście" Scena Relax
“Abonament na szczęście” Scena Relax
Premiera: 19 września 2020
Scenariusz, reżyseria, ruch sceniczny: Antoniusz Dietzius
Aranżacje, kierownictwo muzyczne: Tomasz Betka
Scenografia: Maciej Biegański
Współpraca scenograficzna: Bartłomiej Szrubarek
Kostiumy: Bożka Karska
Współpraca kostiumograficzna: Paulina Skowrońska, Joanna Gibzińska
Charakteryzacja: Justyna Koczara
Reżyseria oświetlenia: Michał Piskorski
Realizacja oświetlenia: Karol Sałuda
Inspicjent: Bartłomiej Szrubarek
Zespół muzyczny: Tomasz Betka (fortepian), Radosław Łukaszewicz (bas), Michał Piotrowski (perkusja)
Występują: Olga Bończyk, Anastazja Simińska, Agata Walczak, Kamil Dominiak, Piotr Fronczewski (głos)
Tekst pisany na podstawie spektaklu z 14 grudnia 2026
oOo
Lirycznie o życiu
Jeśli wybierzecie się na warszawską Saską Kępę, przy skrzyżowaniu ulic Francuskiej i Obrońców będziecie mogli przysiąść się do stolika zajmowanego przez pomnik Agnieszki Osieckiej. Ewentualnie możecie też ‘spotkać się’ ze słynną poetką na Scenie Relax.
Gdy za oknami pada deszcz, a grzmoty wstrząsają ziemią, duchy dawny lat wychodzą spomiędzy kartek pamiętnika i w rytm muzyki odtwarzają to co było kiedyś. W takich warunkach pewna kobieta (Olga Bończyk) rozlicza się z przeszłością.
Olga Bończyk błyszczy w roli samotnej kobiety, która wspomina dawne lata w pustym mieszkaniu. Jest dostojna i melancholijna, a wszystkie odczuwane przez jej bohaterkę emocje odbijają się zarówno na jej twarzy, jak i w głosie. Szkoda tylko, że tak niewiele śpiewa, a przydzielone jej piosenki nie pokazują pełni jej możliwości.
Niestety pozostali artyści pozostają nieco w tle i choć raz po raz udowadniają swoje mistrzostwo wokalne, charyzmę czy energię, nie wymaga się od nich zbyt wiele w kwestii aktorstwa dramatycznego. To powiedziawszy, skomplikowane teksty Osieckiej pozwalają całej obsadzie popisać się fenomenalną dykcją.
Maciejowi Biegańskiemu udało się zbudować przestrzeń, która pozostaje w tle wydarzeń, a jednocześnie wiele mówi o głównej bohaterce. Sterty książek podkreślają jej inteligencję, a starodawne sprzęty pomagają ustalić czas akcji. Dzięki perfekcyjnej synchronizacji stworzono imponującą burzę szalejącą za otwartym oknem, świetnie prezentują się też walizki oświetlające właściciela po otwarciu.
Choć na scenie zostało sporo miejsca, zrezygnowano ze skomplikowanej choreografii. Ruch sceniczny jest aż nazbyt dynamiczny, co mimo niewielkiej liczby aktorów, wprowadza pewien chaos.
Kostiumy Bożki Karskiej nie umiejscawiają wydarzeń w żadnym konkretnym czasie, ale są subtelnie stylizowane. Warto też zwrócić uwagę na znaczenia kolorów. Sygnaturową barwą głównej bohaterki jest zieleń, a użycie jej także w pojedynczych elementach ubioru Anastazji Simińskiej tworzy łącznik między postaciami. Natomiast Kamil Dominiak i Agata Walczak noszą czerń, a ich kostiumy dobrano według tego samego schematu.
Jestem natomiast zachwycona oświetleniem zaprojektowanym przez Michała Piskorskiego. Mieszanka zimnego i ciepłego światła pomaga stworzyć na sali dwa odmienne światy, a moment, gdy na ciemnej scenie świeci jedynie świeca i subtelny reflektor punktowy wygląda naprawdę wspaniale. Ciekawie wpleciono też wspomnianą już zieloną barwę.
Strukturę nadają spektaklowi kolejne monologi głównej bohaterki, wpisy z jej pamiętnika i fragmenty listów, które napisała lub otrzymała. Wcielająca się w nią Olga Bończyk mówi do siebie, a przy tym i do siedzącego na widowni widza, dzieląc się z nim swoimi wspomnieniami i przemyśleniami, przez co ten ma wrażenie, że obserwuje coś bardzo intymnego. Lecz choć uważam zbudowany w ten sposób klimat za zaletę “Abonamentu na szczęście”, w sztuce brakuje mi opowiadającej spójną historię fabuły.
Te melancholijne momenty raz po raz przerywane zostają piosenkami Agnieszki Osieckiej, które mniej lub bardziej pasują do sytuacji. Te umowne połączenia również uważam za wadę sztuki. Przy tak ogromnym portfolio artystki oczekiwałabym wybrania utworów lepiej wpisujących się w fabułę. Lub stworzenia takiej historii, która potrafiłaby w pełni wykorzystać ikoniczne teksty.
Z kontekstu wnoszę, że główna bohaterka została luźno oparta na samej Agnieszce Osieckiej, a w jej monologach znajdziemy nawiązania do jej życia. Problem polega na tym, że jeśli nie jesteśmy jego znawcami, wiele może nam umknąć, a spektakl nie stanowi przekrojowego obrazu jej życia, co najwyżej punkt wyjścia do dalszego zgłębiania biografii. “Abonament na szczęście” najbardziej docenią więc fani artystki, którzy mają jej biografię w małym palcu.
Oczywiście teksty Osieckiej pozostają wybitne. Trochę zabawne, a trochę liryczne, demonstrują niesamowitą kontrolę nad językiem i inteligencję autorki. Z kolei stworzone na potrzeby spektaklu aranżacje Tomasza Betki są bardzo klasyczne, twórcy w słyszalny sposób nie próbowali zmieniać tego co widzowie znają i kochają.
“Abonament na szczęście” z pewnością zachwyci miłośników Agnieszki Osieckiej. W spektaklu wykorzystano wiele ikonicznych utworów poetki, które zostały przepięknie zaśpiewane przez cały zespół wokalno-aktorski. Niestety, szczątkowa fabuła pozostawia niedosyt i nie pozwala w pełni cieszyć się spektaklem.
Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.
oOo
Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych spektakli znajdziesz tutaj.
Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.
A może masz ochotę postawić mi kawę?







Komentarze
Prześlij komentarz