"Toy Story" John Lasseter
Toy Story
Reżyseria: John Lasseter
Scenariusz: Joss Whedon, Andrew Stanton, Joel Cohen, Alec Sokolow
Muzyka: Randy Newman
Występują: Tom Hanks, Tim Allen, Don Rickles, Jim Varney, Wallace Shawn, John Ratzenberger, Annie Potts, John Morris, Erik von Detten, Laurie Metcalf, Sarah Freeman, R. Lee Ermey, Penn Jillete
Dialogi polskie: Maria Piotrowska
Teksty piosenek: Filip Łobodziński
W wersji polskiej udział wzięli: Robert Czebotar, Tomasz Konieczny, Jan Kulczycki, Krzysztof Krupiński, Tomasz Sapryk, Emilian Kamiński, Edyta Jungowska, Łukasz Wytrębowicz, Grzegorz Drojewski, Paria Reif, Urszula Janowska, Jarosław Boberek, Piotr Borowiec
oOo
Film, przez który próbowaliśmy zaskoczyć nasze zabawki
Na początku lat 90tych pomysł, że mógłby powstać pełnometrażowy film wygenerowany całkowicie w komputerze wydawał się szaleństwem. A jednak w 1995 roku wytwórnia Pixar wypuściła do kin animację, która zapisała się w historii gatunku i wywołała u całego pokolenia dzieciaków wyrzuty sumienia za faworyzowanie jednej zabawki ponad drugą.
Kowboj Chudy (Robert Czebotar) jest ulubioną zabawką chłopca imieniem Andy i wiedzie prym pośród zgrai żołnierzyków czy figurek zamieszkujących jego pokój. Jednak, gdy w jego świecie pojawia się kosmonauta Buzz Astral (Tomasz Konieczny) życie Chudego nieodwracalnie się zmienia i zdesperowany kowboj zrobi wszystko, by odzyskać uwagę i miłość właściciela.
Z fabularnego punktu widzenia Toy Story to typowa opowieść drogi. Dwie, zupełnie różne postaci trafiają w odległe miejsce i muszą z narażeniem życia wrócić do domu, po drodze lepiej się poznając. W międzyczasie czekają na nich różne przeciwności, wynikające zarówno z ich wzajemnej wrogości, odmiennych światopoglądów jak i zagrożeń zewnętrznych.
To powiedziawszy Chudy nie jest stereotypowym głównym bohaterem filmu dla dzieci. Szczerze powiedziawszy łatwiej byłoby określić go jako pobocznego antagonistę “Toy Story”. To postać, która długo żyła sobie bezpiecznie i wygodnie. Andy go uwielbiał, inna zabawki szanowały. I nagle z dnia na dzień stracił wszystkie przywileje. Przez większość filmu powoduje nim zazdrość i egoizm, które popychają go do coraz bardziej drastycznych czynów. Nawet jego relacja z Buzzem przybiera nieco bardziej sympatyczny obrót głównie dlatego, że Chudy obawia się jak potraktują go inne zabawki, jeśli wróci do domu sam. Kowboj ulega licznym uprzedzeniom i trzeba naprawdę potężnego wstrząsu, by przejrzał na oczy i nauczył się co jest tak naprawdę ważne.
Buzzowi też daleko do perfekcji, choć on sam pewnie by się z tym nie zgodził. Jako jedyny mieszkaniec pokoju Andy’ego nie dopuszcza do siebie myśli, że może być tylko kawałkiem plastiku i uważa się za prawdziwego strażnika kosmosu. Jego przekonanie o własnej nieomylności i całkowite skupienie na kosmicznej misji czyni z niego postać dość antypatyczną. To znaczy aż do chwili, gdy rzeczywistość koryguje jego poglądy i Buzz pogrąża się w marazmie. Postać, która traci sens życia i musi pogodzić się z faktem, że wszystko w co wierzyła było kłamstwem w filmie dla dzieci to dość niecodzienny pomysł, szczególnie jak na połowę lat 90tych, ale z łatwością zdobywa sympatię widza.
A jednak ta dwójka stworzyła jeden z najbardziej ikonicznych duetów w historii animacji, a ich złowroga relacja, która przeradza się w prawdziwą, trudną do rozerwania przyjaźń wzrusza widzów w każdym wieku. Dlaczego? Głównie przez wzgląd na długą drogę jaką muszą razem przejść i ile uczą się od siebie nawzajem. Chudy uświadamia sobie co tak naprawdę się liczy, obserwując jak Andy tęskni za Buzzem. Do Buzza natomiast dociera, że się mylił i uczy się akceptować samego siebie takim jaki jest.
Niestety przez ostatnie trzydzieści lat technologia poszła tak daleko do przodu, że patrząc na Toy Story nie widzimy już przełomu, lecz film, który korzysta z jednego projektu postaci dla wszystkich gości na przyjęciu urodzinowym i nigdy nie pokazuje twarzy dorosłych, by zaoszczędzić na animacji. To właśnie projekty ludzki najbardziej wskazują na to jak bardzo zestarzało się “Toy Story”, zabawki prezentują się całkiem nieźle, a do samej animacji nie można się przyczepić.
Z zasady tłumaczenie jest wprost wspaniałe, a niektóre frazy wypadają nawet bardziej ikonicznie niż w oryginale. Niestety odpowiedzialna za dialogi Maria Piotrowska pokusiła się o odniesienia do współczesnych filmowi anegdot, które kiedyś musiały bawić dorosłych oglądających film, a teraz już głównie frapują zarówno młodego jak i starszego widza. Przełożone przez Filipa Łobodzińskiego piosenki to natomiast czysty majstersztyk.
Polska wersja dźwiękowa brzmi świetnie, ze szczególnym uwzględnieniem Roberta Czebotara i Tomasza Koniecznego. To właśnie oni nadają postaciom życia, nasączając ich głosy frustracją, wyższością czy bólem, by widz w pełni zrozumiał ich sytuację i utożsamił się z plastikowym kowbojem czy astronautą.
Choć przełomowa w 1995 roku animacja sporo się już zestarzała, trzydzieści lat później “Toy Story” pozostaje jednym z najsłynniejszych i filmów Pixara. Fenomenalna dynamika między głównymi postaciami i ich realistyczne przedstawienie sprawiają, że animację wciąż przyjemnie się ogląda, a koncept ożywających pod nieobecność właściciela zabawek jeszcze długo będzie skłaniał dzieci do próby złapania swoich na gorącym uczynku.
Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.
oOo
Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych filmów i seriali znajdziesz tutaj.
Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.
A może masz ochotę postawić mi kawę?







Komentarze
Prześlij komentarz