"Cienie" RK Foundation


“Cienie” RK Foundation 

Prapremiera 13 grudnia 2025 

Libretto: Ewa Klejman

Muzyka: Marcin Rolak

Teksty piosenek: Ewa Klejman, Marcin Rolak, Michał Stemplewski  

Aranżacja: Aleksander Sucharski 

Korekta libretta, inscenizacja, scenografia i reżyseria: Antoniusz Dietzius 

Konsultacje merytoryczne: Marcin Zawada, Michał Stemplewski 

Choreografia: Antonina Grupińska 

Kostiumy: Olga Galińska 

Występują: Jakub Kamiński, Mateusz Tomaszewski, Maciej M. Tomaszewski, Michał Talar, Nina Potapowicz, Wiktoria Krakowska, Piotr Płuska, Krzysztof Cybiński, Kamil Kowalski, Julia Tołwińska, Weronika Grądzka, Julia Bielińska, Magda Kusa, Marika Amrozińska, Magdalena Barszczewska, Pamela Borkowska, Axel Drop, Kinga Juszczak, Gabriela Juszczak, Józef Kaczorowski, Urszula Karolak, Jakub Kawecki, Daria Komoń, Maksymilian Nowak, Magdalena Olędzka, Wanessa Ołdak, Anna Sikora, Justyna Zahajko, Karol Drechna, Joanna Filipczak, Julia Imielska, Jeremi Jakubowski, Antoni Jaruszowic, Nikola Junak, Filip Jureczko, Maria Kupczyk, Kuba Latos, Magda Libner, Natalia Pawelec, Jan Siorek, Michał Ściborski, Piotr Świst, Sonia Wiktoria Szyc, Borys Wiśniewski, Klaudia Zięba 

Tekst pisany na podstawie spektaklu z 14 grudnia 2025 

oOo

Cudze chwalicie, swojego nie znacie

Idąc na spektakl w ciemno wiele się ryzykuje. Nie wiadomo czego się spodziewać nie tylko po realizacji, ale i po fabule, muzyce czy piosenkach. A jednak nowy autorski musical “Cienie” zachęca takimi nazwiskami jak Kamiński, Tomaszewscy, Talar, Cybiński czy Płuska. Pytanie tylko czy jest równie dobry jak jego obsada? 

Antoni (Jakub Kamiński) porzucił marzenia o aktorstwie, by pójść w ślady ojca, znanego prokuratora (Piotr Płuska). Nowa posada, członkostwo w partii i ślub z córką ministra, Sarą (Julia Bielińska) ma mu zapewnić drogę na szczyt i dostatnie życie. Jednak przypadkowe spotkanie z charyzmatycznym idealistą Janem (Maciej M. Tomaszewski) na zawsze zachwiewa jego spokojem. 

Spektakl używa fikcyjnych postaci, by opowiedzieć o historycznych realiach. Tak interesująco prowadzi przy tym zarówno swoich bohaterów, ich relacje jak i same wydarzenia, że bez trudu dociera do widza, by zainteresować go nie tylko tym co zobaczy na scenie, ale i wydarzeniami historycznymi. 

I choć nie uniknięto nieścisłości i rażących uproszczeń, to wciąż sprawnie przeprowadzona opowieść, która sprawdza się lepiej niż niejeden polski film historyczny. Odwołuje się przy tym do tematów, o których nie mówi się na lekcjach historii, jak chociażby Akcja “Hiacynt”, tym samym zachęcając odbiorcę do dalszego zgłębiania tematu.  

Wcielający się w Antoniego Jakub Kamiński bardzo dobrze odgrywa człowieka rozdartego między sercem, a rozumem; rozsądkiem, a tym co słuszne. Po każdym jego ruchu i słowie można poznać jak bardzo jego bohatera męczy ta sytuacja, ile wysiłku wkłada, by wtłoczyć się w ramy idealnego syna i obywatela. Świetnie sprawdza się zarówno w duecie z Płuską jak i z Bielińską, ale naprawdę wspaniałą dynamikę ma z Tomaszewskim. 

Maciej M. Tomaszewski wspaniale wciela się w charyzmatycznego Jana. Pewny siebie i swoich przekonań, wspaniale uszczypliwy, ale i czarujący, z łatwością zjednuje sobie serca widowni. Na dodatek brawurowo radzi sobie z każdą, nawet najwyższą nutą. Nie zawodzi też aktorsko, szczególnie chwyta za serce w scenie przesłuchania, gdy obserwować można jak na jego twarz wypływają kolejne emocje: buta znika zastąpiona niepewnością i wreszcie przerażeniem. 

Grany przez Piotra Płuskę prokurator Ryszard Herman jest stanowczy i wspaniale beznamiętny. Świetnie sprawdza się w duecie zarówno z Cybińskim jak i grającym jego syna Kamińskim. Szczególnie dobrze wypada ich konfrontacja w drugim akcie. 

Krzysztof Cybiński jako minister Jakub Holovitz jest jednocześnie charyzmatyczny jak i przerażający w gniewie. I choć to rola dość stereotypowa, jego brawurowa interpretacja zachowania osoby pijanej niewątpliwie dodaje spektaklowi kolorytu. 

Julia Bielińska w roli Sary bardzo dobrze sprawdza się w żartobliwym duecie z Kamińskim, a potem chwyta za serce w piosence solowej, gdzie zachwyca nie tylko mocnym głosem, ale i niezwykle realistyczną grą aktorską.  

Antonina Grupińska postarała się, by ruch sceniczny perfekcyjnie pasował do każdej sytuacji, wzmacniając jej wydźwięk emocjonalny. Przestrzeń dzieląca bohaterów w jednym z duetów sprawnie odzwierciedla przepaść między nimi, by ostatecznie zniknąć, gdy spotykają się na środku. W innych scenach ruch idealnie odzwierciedla toczącą się potyczkę słowną. 

Na podobnie wysokim poziomie stoi choreografia. Ciekawie prezentują się wszystkie sceny grupowe, w których udało się pokazać pewną sztuczność kojarzoną z pochodami pierwszomajowymi i oddać jednolitość tłumu kontrolowanego przez reżim. Szczególne wrażenie robi scena tańca na ruchomych stołach, która choć wydaje się niebezpieczna, prezentuje się naprawdę imponująco.  

Kostiumy Olgi Galińskiej łączą w sobie dwa style: główne postaci noszą ubrania nawiązujące do epoki, dobrane z ogromną dbałością o detale. Z kolej robotnicze stroje zespołu wokalno-aktorskiego, tak podobne, a jednak różniące się od siebie, dobrze budują wrażenie tłumu, w którym jednak nie giną indywidualne cechy każdej jednostki.  

Minimalistyczna, monochromatyczna scenografia Antoniusza Dietziusa została z kolei stworzona według bardzo ciekawej koncepcji. Wykorzystanie w budowie krat mówi samo za siebie, świetnie sprawdza się też neon w kształcie orła, który bardzo dobrze pokazuje zarówno upływ czasu jak i klimat polityczny. Jednak jej największą zaletą jest łatwość z jaką zbudować z niej można zupełnie inne przestrzenie i płynnie wprowadzić i znieść rekwizyty, które sprawnie wpisano w choreografię. 

Napisana do spektaklu muzyka może się wydać dość chaotyczna i dysharmonijna, w czym jednak dobrze pasuje do przedstawionego w musicalu okresu. Pojawią się też jednak eleganckie, chwytające za serce ballady, czy niezłe użycia ostrzejszych brzmień towarzyszących rozterkom postaci. Niestety teksty piosenek zbyt często polegają na nużących powtórzeniach jednej frazy, zamiast wprowadzać coś nowego. 

To powiedziawszy, jestem pod dużym wrażeniem całej koncepcji scenicznej, która aż roi się od niezwykle kreatywnych rozwiązań. Wspaniale rozegrano scenę w klubie, gdy bohaterowie widzą się po raz pierwszy w drugim akcie. Niesamowicie rezonują też ze sobą dwie sceny przesłuchania, w których ogromną różnicę robi dobrze dobrane światło i pozycja aktorów. Z kolei scenografii, muzyce, choreografii i kostiumom towarzyszy spójna wizja, tworząca atmosferę bezsilności mimo stawianego reżimowi oporu. A to tylko trzy przykłady z niesamowicie przemyślanego musicalu, który zrealizowano z ogromną dbałością o detale.  

Co zaskakujące, dość nietypowy układ widowni, która otacza przypominającą wybieg dla modelek scenę z trzech stron bardzo dobrze się w “Cieniach” sprawdza. Oczywiście, zajmując swoje miejsce musimy się pogodzić z tym, że nie zobaczymy wszystkiego, jednak twórcy tak rozplanowali ruch sceniczny, by każda strona miała swoje zalety, pozostawiając jednocześnie niedosyt, który skłania do ponownej wizyty w teatrze, by zobaczyć spektakl z innej perspektywy.  

Mimo swoich niedociągnięć “Cienie” zachwyciły mnie jak rzadko który spektakl. Zaskakująca historia, brawurowe kreacje aktorskie i pieczołowite, pełne kreatywnych rozwiązań wykonanie złożyły się na wciągający, poruszający spektakl, który chętnie zobaczę po raz kolejny, tym razem z innego miejsca na widowni.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych spektakli znajdziesz tutaj

Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.

A może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Popularne posty