"Wegetarianka" Han Kang

Kobieta kontra społeczeństwo

Czytanie książek bez żadnego kontekstu może mieć różne skutki. Po “Wegetariankę” sięgnęłam, nie wiedząc o niej nic. Dopiero w trakcie lektury zorientowałam się, że autorka, Han Kang w zeszłym roku otrzymała literacką Nagrodę Nobla.

Wszystko zaczyna się od pełnego grozy snu. Yeong-hye budzi się z niego z postanowieniem przejścia na wegetarianizm, co wywołuje gwałtowną reakcję jej bliskich i rozpoczyna cykl wydarzeń, który zatrzęsie życiem całej rodziny z jej siostrą, In-hye.

Książka w dość mistyczny sposób porusza wiele bardzo życiowych tematów. Pochyla się na przykład nad normami społecznymi w Korei. Niestety, czytając książkę bez żadnej wiedzy o kraju i jego kulturze, można początkowo mieć problem ze zrozumieniem tego wątku. Pozostałe motywy są o wiele bardziej uniwersalne.

Han Kang prowadzi rozważania nad tym czym jest kobiecość i jak się kobiety postrzega. Prowadząc narrację z punktu widzenia dwóch mężczyzn, sprawnie pokazuje jak społeczeństwo patrzy na nie, jednocześnie nie pozwalając im tego zakwestionować.

Drugim najbardziej widocznym tematem “Wegetarianki” jest sprzeciwianie się normom społecznym i temu jak świat reaguje na ludzi, który śmieją je kwestionować. By wzmocnić przesłanie autorka nie traktuje postaci indywidualnie, traktując je bardziej jako archetypy. Nawet ich imiona pojawiają się rzadko, zastąpione zwrotami grzecznościowymi.

Główną bohaterką książki jest Yeong-hye: cicha, wycofana kobieta, która utknęła w związku z mężczyzną, który jej nie docenia. Jednak wystarczy chwila, by znalazła w sobie siłę, by odrzucić normy społeczne i przestać się przejmować co inni o niej myślą. Jej niesamowita wytrwałość raz po raz zdumiewa i budzi podziw.

Jej siostra, In-hye to sumienna żona i matka. Bez słowa skargi pracuje, zajmuje się domem i wspiera swoich bliskich, zawsze potulna, wiecznie posłuszna i wręcz idealna. To jednak tylko pozory, a wprowadzenie jej punktu widzenia uważam za jedną z najlepszych decyzji autorki.

Wystarczy kilka zdań, by zakwalifikować męża głównej bohaterki jako człowieka antypatycznego i niebezpiecznego, który nie szanuje nikogo, łącznie ze swoją żoną. A jednocześnie najnudniejszego mężczyznę na ziemi, pozbawionego ambicji, kreatywności i empatii.

Z kolei szwagier Yeong-hye to artysta, który nie zniża się do rzeczy przyziemnych, co sprawia, że ignoruje żonę i dziecko. To postać niezwykle niepokojąca, która oszukuje każdego, ze sobą na czele i nie zastanawia się nad konsekwencjami.

Na pierwszy rzut oka książka przypomina zbiór trzech długich opowiadań, lecz szybko orientujemy się, że są one ściśle ze sobą powiązane, mimo różnic punktu widzenia. Pierwsze opowiada historię o tym jak Yeong-hye przestaje jeść mięso, zaobserwowaną oczami jej męża. Autorka stosuje w tej jednej części narrację pierwszoosobową. Narratorem drugiej jest szwagier tytułowej bohaterki, a tematem jego obsesja na punkcie Yeong-hye. Dopiero w trzeciej pojawia się kobiecy punkt widzenia, In-hye obserwuje chorobę siostry, zmagając się jednocześnie z własnymi problemami.

Takie zmiany pozwalają pokazać bohaterkę z wielu stron, jednocześnie wzmacniając główne przesłanie powieści. Przez większość czasu postrzegamy bohaterkę oczami mężczyzn. Znaczenie ma zarówno dobór narratorów jak i sposób ich przedstawienia. Żadnemu z nich, może z wyjątkiem In-hye, nie można wierzyć ich spojrzenia na wydarzenia i bohaterkę są całkowicie subiektywne, a wiadomości z następnej części stawia do góry nogami to czego dowiedzieliśmy się przed chwilą. Co jednak najciekawsze, nigdy nie zaglądamy do głowy samej bohaterki, postrzegamy ją tylko z zewnątrz.

Mam do “Wegetarianki” jeden, naprawdę niewielki zarzut. O ile przez pierwsze dwie części stan Yeong-hye utrzymuje prawie mistyczny status, w trzecim segmencie pojawia się wątek choroby psychicznej, a razem z nim motyw szpitala i leczenia. To prozaiczne wręcz podejście nie do końca mi tu pasuje, a i naturalistyczne przedstawienie koreańskiego leczenia psychiatrycznego może posłużyć do kontynuowania szkodliwych stereotypów. Choć muszę przyznać, że autorka sprawnie przeplata prozę życia z surrealizmem.

Czytając przełożoną książkę trzeba zakładać, że tłumacz wiernie oddał styl osoby autorskiej. Wersja angielska Debory Smith jest niezwykle elegancka, pełna długich, zdań, które malują przed czytelnikiem barwny, plastyczny obraz wydarzeń i idealnie nadają się do opisywania natury czy sztuki. Zachowuje też wiele elementów koreańskiej kultury, jak nazwy potraw czy zwroty grzecznościowe. Niestety, nie jestem w stanie ocenić, jak ma się do oryginału.

Niestety mam pewne zastrzeżenia do dostępnego na Audible audiobooka. Rozumiem, dlaczego czytający książkę Stephen Park zachowuje całkowicie beznamiętny głos, ale przyznam, że bardzo utrudniało mi to odbiór “Wegetarianki”. Na szczęście dialogi utrzymują odpowiedni poziom ekspresji. Uważam też, że wybór mężczyzny do tej roli dobrze wpasowuje się w konwencję.

“Wegetarianka” to niezwykle poruszająca książka, która mimo ugruntowania w kulturze Korei pochyla się nad uniwersalnymi problemami, które większość kobiet zna z autopsji. Autorka podchodzi do każdej sceny niezwykle świadomie, dzięki czemu powstaje powieść bardzo inteligentna i świetnie napisana.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna.

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych książek i komiksów znajdziesz tutaj.

Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie

 może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Popularne posty