"Opowieść wigilijna" Charles Dickens

I odwołaj Boże Narodzenie!

Można śmiało założyć, że każde dziecko wychowane w zachodniej kulturze słyszało kiedyś o “Opowieści wigilijnej”. Jeśli nie czytało książki to prawdopodobnie napatoczyło się na którąś z licznych adaptacji filmowych. Dość powiedzieć, że nowela Dickensa stała się nieodłączną częścią Świąt Bożego Narodzenia.

Ebenezer Scrooge spędził całe życie pracując ciężko na swoją fortunę. Teraz jest wpływowym człowiekiem skupionym wyłącznie na pieniądzach, który chętnie odwołałby Święta Bożego Narodzenia byle nie musieć płacić pracownikom za dzień odpoczynku. Wszystko zmienia się w wieczór wigilijny, gdy odwiedza go duch zmarłego przyjaciela.

Scrooge to podstarzały biznesmen, który nie potrafi się tym cieszyć tym co ma. Żyje skromnie, nie znajdując żadnego zastosowania dla swojego bogactwa, całkiem jakby większą radość sprawiało mu zbieranie pieniędzy, niż ich wydawanie. Bez wahania odpycha od siebie wszystkich ludzi, którym na nim zależy, na czele ze swoim siostrzeńcem, Fredem. Na przestrzeni noweli stopniowo przypomina sobie chłopaka, którym kiedyś był i docenia to co ma.

Fred jest postacią tak radosną, że to aż nierealistyczne. Choć wuj raz po raz go odpycha, wciąż szuka z nim kontaktu, ignorując jego negatywne podejście do życia i wręcz emanując swoim szczęściem.

Podobnie bezkrytyczny jest pracownik Scrooge’a, Bob Cratchit, który szanuje swojego szefa mimo fatalnego traktowania. Ten pokorny człowiek to przede wszystkim głowa rodziny, czuły mąż i ojciec, który dba o żonę i dzieci. Pani Cratchitowa mocniej stąpa po ziemi, świetnie zdając sobie sprawę z faktu, że skąpstwo i opryskliwość Scrooge’a mogą zaważyć na przyszłości całej rodziny, a szczególnie na dobru Małego Tima, dziecka tak pozytywnie nastawionego do świata, że aż ciężko to zrozumieć.

Choć każdy z nim pojawia się zaledwie na chwilę, stanowiąc bardziej wytrych fabularny niż postać, każdy z czterech duchów stanowi całkowicie odmienny byt. Marley jest spośród nich najbardziej ludzki, Duch Obecnych Świąt najmilszy, a duch Przyszłych Świąt najbardziej tajemniczy. Wszystkie jednak pragną dla Scrooge’a jak najlepiej i ani bohater, ani czytelnik, nigdy w to nie wątpi.

“Opowieść wigilijna” utrwaliła się w świadomości czytelników jako opowiadanie dla dzieci. Nie jest to specjalnie zaskakujące. Nowela Dickensa jest krótka, łatwa w odbiorze i od lat pojawia się na liście lektur szkoły podstawowej. Podąża przy tym za prostym schematem. Mamy rozpoczęcie przedstawiające nam Scrooge’a i jego interakcje z innymi postaciami. Następnie autor wprowadza element nadnaturalny w postaci ducha Jakuba Marleya, który ostrzega głównego bohatera przed konsekwencjami jego czynów i zapowiada odwiedziny trzech kolejnych zjaw.

Tu pojawia się element powtarzalny. Duchy przychodzą jeden po drugim i zabierają Scrooge’a w podróż do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, pokazując mu to co było, jest i co może się wydarzyć. Pomiędzy wizytami pierwszych trzech zjaw (wliczając w to Marleya) główny bohater wraca bezpiecznie do domu. Dopiero ostatni duch zaskakuje go bezpośrednio po zniknięciu poprzednika. Cel? Zmuszenie zgorzkniałego człowieka do refleksji nad swoim życiem.

Każda scena, którą duchy mu pokazują zostaje tak dobrana, by uświadomić bohaterowi i czytelnikowi co się tak naprawdę liczy w Bożym Narodzeniu. Pierwszy duch przypomina Scrooge’owi radosne dni spędzone z siostrą czy dawnymi znajomymi, drugi uświadamia mu, że pieniądze nie są konieczne do szczęścia, a mimo jego opryskliwości, komuś wciąż na Ebenezerze zależy. Z kolei trzeci ukazuje mu możliwe konsekwencje jego obecnego postępowania.

Warto zauważyć, że główny bohater reaguje na każdy etap tej podróży, każdy porusza go na swój sposób, każdy skłania do powzięcia postanowień na przyszłość. To o tyle ważne, że wiele adaptacji sugeruje, że dopiero ostatnia, przerażająca wizja dociera do Scrooge’a. Nic bardziej mylnego.

Lecz prawdziwe znaczenie Świąt to nie jedyne przesłanie noweli. Bo o ile Święta są u niego niewątpliwie szczególnym okresem w roku, Dickens postuluje, że każdy dzień powinien wyglądać tak jak 25 grudnia i zapewniam, że nie chodzi mu o prezenty czy nadmiar jedzenia, lecz o troskę o innych, ciepło i cieszenie się z tego co się ma.

To powiedziawszy książka nie pozostawia wiele domysłom. Jej ostatni segment pokazuje przemianę Scrooge’a ze szczegółami, a nawet otwarcie stwierdza, jak zakończą się wątki pozostałych postaci. Jeśli już coś miałabym krytykować to właśnie to, odrobina niepewności pasowałaby mi tu bardziej, bez niej zakończenie jest po prostu zbyt cukierkowe.

Dickens zachwyca barwnym, ekspresyjnym stylem, dzięki któremu czujemy się jakbyśmy razem ze Scroogem chodzili ulicami Londynu. Opisuje też wiele szczegółów codziennego życia tamtych czasów, a jego książka spokojnie może służyć jako podręcznik do historii i przewodnik po mieście zarazem. Jego proza rytmem przypomina raczej poezję, dzięki czemu kontakt z nowelą to czysta przyjemność.

Duża w tym zasługa audiobooka czytanego przez Tima Curry’ego, którego ciepły głos idealnie nadaje się do opowiadania historii przed kominkiem. Szczerze powiedziawszy żałuję, że audiobook trwa tylko niecałe 4 godziny, bo chętnie posłuchałabym lektora dłużej. Oprócz charakterystycznego głosu, aktor ma też niebywały warsztat, dzięki czemu każda z pojawiających się w noweli postać przemawia inaczej.

“Opowieść wigilijna” nie bez powodu pozostaje nierozerwalnie złączona z Bożym Narodzeniem. To książka, która perfekcyjnie łączy realia historycznej Anglii z magicznymi elementami, pochylając się nad prawdziwym znaczeniem Świąt w naprawdę świetnym stylu. Nic dziwnego, że stała się tak ikoniczna.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna. 

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych książek i komiksów znajdziesz tutaj.

Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie

 może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Popularne posty