“Piorun” Byron Howard, Chris Williams

“Piorun” 

Tytuł oryginalny: Bolt 

Reżyseria: Byron Howard, Chris Williams 

Scenariusz: Dan Fogelman, Chris Williams 

Muzyka: John Powell 

Zdjęcia: Scott Beattie 

Scenografia: Paul A. Felix 

Montaż: Tim Mertens 

Występują: John Travolta, Miley Cyrus, Susie Essman, Mark Walton i inni 

Dialogi polskie: Jan Jakub Wecsile 

Tekst piosenki: Tomasz Robaczewski 

W wersji polskiej udział wzięli: Borys Szyc, Julia Kunikowska, Sonia Bohosiewicz, Tomasz Karolak i inni 

oOo 

Jak pies wyjęty z serialu

Film, który zaczyna się od ujęcia na szczeniaczki ma spore szanse na złapanie widzów za serce jeszcze zanim na dobre pokaże swoje możliwości. A na uroczych zwierzątkach zalety “Pioruna”, animacji, która bardziej pasuje do formuły Pixara niż Disney’a, się nie kończą.

Piorun (Borys Szyc) to psi superbohater, zmodyfikowany genetycznie by chronić swoją panią, dziewczynkę imieniem Penny (Julia Kunikowska). A przynajmniej tak mu się wydaje. W rzeczywistości oboje grają w serialu telewizyjnym. Jednak, gdy kolejny odcinek kończy się porwaniem Penny, Piorun wyrusza jej na pomoc, a rzeczywistość szybko weryfikuje jego światopogląd. Na szczęście na swojej drodze spotyka czarną kotkę Marlenę (Sonia Bohosiewicz) i chomika imieniem Atylla (Tomasz Karolak). Piorun, pies przekonany o swojej niezniszczalności, licznych supermocach i misji chronienia nastoletniej Penny to postać całkowicie odrealniona, choć ujmująca w całkowitym oddaniu i przywiązaniu do swojej pani. Wątek zderzenia z rzeczywistością, poznawania prawdziwego świata i nauczenia się jak żyć jak zwykły pies to typowy motyw postaci wrzuconej w obce środowisko, dość częsty w kinematografii, co jednak wcale nie odbiera mu uroku.

Kotka Marlena to cyniczna, zgorzkniała kombinatorka o wielkim sprycie. Twardo stąpa po ziemi, nic więc dziwnego, że jest przerażona, gdy Piorun upiera się dokonywać rzeczy niemożliwych. Lecz choć z początku może się wydawać oportunistką bez serca, szybko udowadnia, że można na nią liczyć. Rodzące się między nią a Piorunem zrozumienie, a potem przyjaźń, to jeden z najbardziej wzruszających wątków filmu.

Atylla to chomik marzący o przygodach i wielki fan Pioruna. Jego niezwykła odwaga i osobowość ledwo mieszczą się w plastikowej kulce, w której zamyka go troskliwa właścicielka, jednak Atylla nie zamierza pozwolić, by go ograniczała. Gdy do drzwi puka jego idol, chomik bez wahania porzuca bezpiecznego kampera i rusza z Piorunem w świat. Jest też lojalny do przesady i zupełnie nie zwraca uwagi na swoje ograniczenia, przez co wnosi do filmu wiele humoru. W skrócie, Atylla jest po prostu kultowy.

Fabuła “Pioruna” przywodzi na myśl wariację na temat Truman Show ze zwierzętami w roli głównej. Ciężko mi wytłumaczyć w czyjej głowie narodził się ten pomysł, ale sprawdza się zaskakująco dobrze. Zestawienie poważnego, przekonanego o własnej potędze Pioruna z inteligentną, złośliwą Marleną, która wie jak perfekcyjnie wykorzystać każdą sytuację ma niesamowity potencjał, a dołącza do nich Atylla, powstaje ikoniczny zespół, któremu nie straszne żadne wyzwanie. A że film sprawnie buduje więź między widzem, a bohaterami, każda scena, w której coś im zagraża, wywołuje ogromne emocje.

Jednocześnie "Piorun” nie boi się poruszania mrocznych tematów. Rozpaczliwa opowieść Marleny z pewnością złamie serce każdemu kto kocha zwierzęta, a sposób w jaki studio, a szczególnie jej własny agent traktują Penny, rzuci nieco światła na los dziecięcych aktorów w Hollywood.

Jeśli porównamy “Pioruna” z animacjami produkowanymi przez Disney’a obecnie, zobaczymy oczywiście różnicę. To jednak wcale nie oznacza, że film źle się prezentuje. Projekty postaci, zarówno zwierzęcych jak i ludzkich są wspaniale różnorodnie, świetnie prezentuje się też futro, szczególnie w scenie deszczu. Na szczęście film nie próbuje bawić się w hiperrealizm, dzięki czemu zwierzęta pozostają bardzo ekspresyjne.

Film nie jest (niestety) musicalem. Pojawia się w nim tylko jedna, bardzo chwytliwa piosenka “Tam, gdzie na mnie czekasz”, którą w wersji angielskiej wykonali wcielający się w Penny i Pioruna Miley Cyrus i John Travolta. Utwór nie tylko idealnie pasuje do montażu, podczas którego zwierzęta podróżują przez USA, ale niesamowicie wpada w ucho.

W “Piorunie” są trzy główne źródła humoru: zwierzęce (i zupełnie ludzkie) zachowania bohaterów, zagubienie Pioruna w świecie rzeczywistym i żarty słowne. Te trzecie zostały perfekcyjnie przetłumaczone przez Jana Jakuba Wecsile. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że polska lokalizacja jest o wiele ciekawsza i zabawniejsza niż oryginał, pełna ikonicznych tekstów i przezabawnych skojarzeń.

Równie wspaniały jest polski dubbing. Wybór Borysa Szyca na przekonanego o swojej niezwykłości psa to strzał w dziesiątkę. Cudowny jest też Tomasz Karolak jako Atylla, podejrzewam, że to jego najlepsza rola dubbingowa w karierze. Jednak prawdziwą gwiazdą pozostaje Sonia Bohosiewicz w roli Marleny. Wspaniale złośliwa, cudownie bezbronna, po raz kolejny udowadnia, że jest królową polskiego dubbingu.

17 lat po premierze “Piorun” wciąż bawi i wzrusza historią psiego aktora, który musiał się nauczyć jak być psem. Film bardzo dobrze oddaje też siłę więzi między psem i jego człowiekiem, a animacja wciąż prezentuje się wspaniale. To wspaniała przygoda dla całej rodziny z naprawdę ikonicznym polskim dubbingiem.

Ale to tylko moja opinia, a ja nie jestem obiektywna. 

oOo

Podobał ci się ten tekst? Recenzje innych filmów i seriali znajdziesz tutaj.

Chcesz dostawać powiadomienia o każdym nowym poście? Zaobserwuj mnie na instagramie.

A może masz ochotę postawić mi kawę?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Komentarze

Popularne posty